Chciał być artystą, został architektem. Dziś z powodzeniem łączy obie dziedziny, tworząc nagradzane aranżacje wystaw. Bartosz Haduch i jego pracownia NArchitekTURA na koncie mają m.in. oprawę ekspozycji prac Rembrandta, Botticellego, Hokusaia i Wyspiańskiego, prezentowanych na Wawelu, w krakowskim Muzeum Narodowym i na Zamku Królewskim w Warszawie. W pracy projektant kieruje się zasadą: nigdy nie powtarzać wykorzystanych wcześniej pomysłów. – Jestem w tym dość konsekwentny. Staram się nawet nie stosować ponownie tych samych odcieni – mówi.

Op-artowska w duchu instalacja z przedstawieniem Słońca, którą pomogła wykonać krakowska artystka Maja Krysiak. Zdjęcie: Adam Golec, Zamek Królewski na Wawelu
Jego najnowsza realizacja, przygotowana we współpracy z Magdaleną Marasik, to scenografia wystawy „Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich. Opowieść o antyku”, którą do 30 sierpnia można oglądać na Wawelu. Z bogatego zbioru dzieł starożytnych, przekazanych placówce w 2000 roku przez spadkobierców, kuratorzy Joanna Winiewicz-Wolska i Bartłomiej Makowiecki wybrali najcenniejsze skarby. Resztę wypożyczyli z muzeów w Europie i Stanach Zjednoczonych. To zaledwie fragment dawnej kolekcji hrabiego Karola Lanckorońskiego. Pod koniec XIX wieku należała ona do największych prywatnych zbiorów antycznych w Europie.

Zdjęcie: Adam Golec, Zamek Królewski na Wawelu
– Zdecydowaliśmy się na liczne krzywizny i organiczne formy. Po pierwsze, by zatrzeć granice między ścianami a posadzkami. Po drugie, aby stworzyć charakterystyczne, niekoniecznie neutralne tło dla cennych eksponatów – opowiada Haduch. W ten sposób architektura wystawy staje się częścią samej narracji. I, jak tłumaczy autor, może przywodzić na myśl efekty wizualne z filmów Christophera Nolana, takich jak „Incepcja” oraz „Interstellar”, związane z deformacjami trójwymiarowej rzeczywistości oraz podróżami w czasie. – Proponowana aranżacja ma być właśnie taką podróżą, łączącą historię ze współczesnością – dodaje.

Zdjęcie: Adam Golec, Zamek Królewski na Wawelu
Opowieść zaczyna się od graficznego przedstawienia Słońca, op-artowskiej w duchu instalacji, którą pomogła wykonać krakowska artystka Maja Krysiak. – Chodziło o symbol wspólny ludziom współczesnym i tym żyjącym w antyku – tłumaczy architekt. Aranżacja kolejnej sali stanowi z kolei dzisiejszą interpretację reprezentacyjnego wnętrza, w jakim w XIX stuleciu pokazywano zbiory starożytności. – Swoje antyczne zabytki Lanckoroński prezentował w specjalnie zaprojektowanej Sali Fresków neobarokowego pałacu przy Jacquingasse w Wiedniu. Wyobrażaliśmy sobie, jak taki salon mógłby wyglądać we współczesnej aranżacji – mówi architekt. Tak powstała przestrzeń wyłożona brzozową sklejką, która w połowie wysokości przechodzi w półprzezroczysty fornir przepuszczający światło. – Od dawna marzyłem o wykorzystaniu takiego rozwiązania. Tu jest to także nawiązanie do antycznych eksperymentów z filtrowaniem światła, bo zanim upowszechniło się szkło, stosowano w tym celu choćby alabaster – wyjaśnia autor.

Perforowana ściana z prezentacją zdjęć obiektów, których nie udało się pozyskać na krakowską wystawę. Zdjęcie: Adam Golec, Zamek Królewski na Wawelu
Jest też ukłon w stronę wawelskich odblaśnic, czyli wklęsłych płytek z mosiądzu, które rozpraszały światło świec. Jedno z okien tej sali zostało przesłonięte panelem z blachy mosiężnej, na którego tle wyeksponowano migoczącą lampę „My New Flame” Inga Maurera. Punktem kulminacyjnym jest jednak wnętrze z półkoliście uformowaną ścianką, w której wycięto ponad 150 różnej wielkości otworów. W okienkach znalazły się fotografie artefaktów z dawnej kolekcji, których nie udało się pozyskać na potrzeby wystawy, ale jest też kilka fizycznych obiektów. – Historia tych zbiorów jest bardzo ciekawa. Niegdyś było to blisko 400 dzieł sztuki starożytnej Grecji i Rzymu: rzeźby, detale architektoniczne, naczynia oraz inne przedmioty codziennego użytku. Dziś są one rozproszone po całym świecie. Podjęliśmy próbę symbolicznego scalenia tej spuścizny – podkreśla Haduch.
„Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich. Opowieść o antyku”, Zamek Królewski na Wawelu, do 30 sierpnia.

Zdjęcie: Adam Golec, Zamek Królewski na Wawelu
Artykuł ukazał się w 18. numerze „AD Polska”, lipiec/sierpień 2026.
Zobacz też:
- Filmowe kadry w podwarszawskich Łomianakch. Suspens w reżyserii Zarysów
- Nieziemska słodycz: pierwsza koreańska restauracja w Grecji
- Aria na cegłę i beton: o książce „Dom, w którym śpiewa” Doroty Kozińskiej