„Bardziej zależy mi na stylu niż na fabule. To sposób, w jaki coś robisz, a nie sama treść, czyni cię artystą” – twierdził Hitchcock. Reżyser znany był z dbałości o szczegóły, zwłaszcza w przygotowywaniu planów i scenografii. Pewnie dlatego kadry z jego filmów wciąż tak głęboko zapadają w pamięć. Wyobrażenie modernistycznego domu Vandammów z dreszczowca „Północ, północny zachód” miał pierwotnie stworzyć Frank Lloyd Wright. Ostatecznie wnętrza i kilka fragmentów fasady fikcyjnej willi w stylu architekta zaprojektował scenograf Robert F. Boyle. Obiekt stał się tłem jednej z finałowych scen filmu i przeszedł do historii kinematografii. Wielu do dziś wierzy, że naprawdę stoi na szczycie Mount Rushmore, gdzie kręcono plenerowe ujęcia. I coś z tej filmowej atmosfery mistrza suspensu można odnaleźć w nowo ukończonej realizacji Jana Sekuły, prowadzącego łódzkie studio Zarysy.

Fragment salonu ze schodami prowadzącymi na piętro. Między fotelami „Hippo” marki NORR11 stoi autorski stolik „Tab”, a na nim zaprojektowana przez Sekułę lampka „Mush”. Lampy wiszące to „Plusminus” firmy Vibia. Zdjęcie: Tomo Yarmush
Budynek z zewnątrz jest niepozorny, to jeden z wielu podobnych domów jednorodzinnych w podwarszawskich Łomiankach. Po przekroczeniu progu trafiamy jednak od razu do innej rzeczywistości. – Współczesne domy często nie mają duszy, staram się więc różnymi środkami ją stworzyć. Nie tyle projektuję wnętrza, ile buduję nastrój – opowiada projektant. W tym przypadku postawił na estetykę z połowy ubiegłego wieku, ale z przymrużeniem oka. Wszechobecne orzechowe forniry skontrastował m.in. z ceramicznymi płytkami, którymi wyłożono wnętrza otwartych półek i ścianę z telewizorem. Kasetony na sufitach skomponował z elementów w kształcie plusa, pozostawiając między nimi spore przerwy, aby wyglądały jak zbudowane z kątowników.

Wyspa kuchenna z podświetloną witryną i blatem z konglomeratu kwarcowego marki Cambria, nad nią również zaprojektowana przez Sekułę liniowa lampa z litego orzecha. Dekoracyjne panele na suficie skomponowano z ponad 1500 dębowych kołków. Zdjęcie: Tomo Yarmush
Zaskakujących detali jest tu więcej. W dekoracyjnym panelu nad wyspą kuchenną tkwi 1507 dębowych kołków. Z kolei masywne stopnie schodów zdają się zawieszone tylko na smukłych, stalowych prętach. – Gdyby tak było, bujałyby się podczas wchodzenia. W rzeczywistości przymocowane są do ściany, a całość usztywnia przechodząca przez krawędzie stopni skośna blacha – tłumaczy autor.

Schody na piętrze wykonano z drewna orzechowego. Stalowa poręcz to autorski projekt architekta, powyżej kinkiety „Dots” marki Vibia. Zdjęcie: Tomo Yarmush
Właściciel ma włoskie korzenie, oczekiwał więc akcentów nawiązujących do kraju przodków. Sekuła do tego życzenia podszedł z dystansem. Zamiast urządzać dom ikonami włoskiego dizajnu, postawił na subtelne odniesienia. W kilku miejscach wykorzystał kolorowe forniry opracowane przez Ettore Sottsassa dla marki Alpi. Nad łóżkiem w głównej sypialni powiesił autorski neon z abstrakcyjną pizzą, a w salonie własną grafikę z mapą Italii. Inna mapa, tyle że z wycinkiem Piemontu, kilkukrotnie powiększonym z XVI-wiecznego atlasu, gra rolę tapety nad łóżkiem w gabinecie i w jednej z toalet.

Fornirowane orzechem kasetony pojawiają się praktycznie w całym domu. Zdjęcie: Tomo Yarmush
Ponieważ w tym domu gotowanie uznaje się za sztukę, jest też ogromna wyspa z podświetloną witryną na książki kucharskie i przestronnym blatem z konglomeratu kwarcowego. – To nie tylko bardzo wytrzymały, ale i superpiękny materiał, wygląda po prostu jak topiona skała – zachwyca się projektant. Większość mebli i wyposażenia to jego projekty. Część powstała już wcześniej, pod szyldem prowadzonej przez Sekułę marki Heritage Mood, część stworzył specjalnie do tego wnętrza. Uwagę zwraca okrągły stół w salonie: to gruba tafla barwionego na ciemnopomarańczowo szkła wsparta na zestawie różnej wielkości tapicerowanych pufów. – Razem z wykonanym na zamówienie dywanem we wzór kolorowych okręgów tworzą rodzaj przestrzennej instalacji – mówi projektant. Podział na strefy, wykończenie podłóg, ścian i sufitów – dla Sekuły wszystko ma znaczenie. Drewno lubi jednak szczególnie. O różnych gatunkach, procesie obróbki i usłojeniu mógłby opowiadać godzinami. – To nie materiał, a dzieło sztuki w stanie surowym – podkreśla projektant. Niczym wprawny reżyser umie wydobyć z niego prawdziwie fabularną magię.
Artykuł ukazał się w 17. numerze „AD Polska”, maj/czerwiec 2026.

Autorski stół w jadalni, krzesła „Arch” od Fameg i lampy „VP1” & Tradition. Zdjęcie: Tomo Yarmush

Lampa podłogowa „Mayfair” marki Vibia. Zdjęcie: Tomo Yarmush

Stolik kawowy w salonie to kompozycja pufów przykryta szkłem. Wszystkie wełniane dywany we wnętrzu według projektu Sekuły wykonało Tapis Atelier. Zdjęcie: Tomo Yarmush

Lustro w holu z odbiciem autorskiego pufa i lampy „VP2” & Tradition. Zdjęcie: Tomo Yarmush

Gabinet z autorską zabudową pokrytą fornirem z orzecha i niebieską okleiną „Sottsass” marki Alpi. Na blacie stoi „Booky” – jesionowa podstawka pod książkę – z oferty Heritage Mood. Zdjęcie: Tomo Yarmush

Naprzeciw biurka wykonane na zamówienie łóżko i stolik, a na nim lampka „Mod”, również projektu architekta. Na ścianie w roli tapety przeskalowany fragment mapy Włoch z historycznego atlasu, z prawej kinkiet „Roomor 1.1” marki Wever & Ducré. Zdjęcie: Tomo Yarmush

Główna sypialnia połączona z łazienką. Na ścianie z zagłówkiem orzechowy fornir, autorski neon pizzy i płytki „Trawer” marki Milke, ręcznie formowane z betonu architektonicznego. Na ścianie z półkami kafle „Pro Architectura 3.0” Villeroy & Boch. Zdjęcie: Tomo Yarmush

Wanna „Home Run” od HushLab stoi na podeście wyłożonym płytkami Living Ceramics. Kinkiety to model „Aura” firmy Marset. Zdjęcie: Tomo Yarmush

Jan Sekuła prowadzi w Łodzi biuro Zarysy, a pod marką Heritage Mood tworzy przedmioty z drewna. Jak tłumaczy, rocznie przyjmuje tylko kilka wnętrzarskich zleceń i cały zakres prac, od pomysłu poprzez model 3D po wizualizacje, wykonuje osobiście. Dzięki temu może zadbać o każdy detal. Zdjęcie: Tomo Yarmush
Zobacz też:
- Pustynne uzdrowisko. Z otwartej na niebo sypialni można tu oglądać gwiazdy
- Siła sióstr: sprawdzian z empatii w domu pod Poznaniem
- Efekt psychologiczny: nowa realizacja Uniwersytetu Warszawskiego łączy brutalistyczną muskulaturę ze zniuansowanymi podziałami i efektownym detalem