Każdy, kto ma dzieci, wie, jak trudno im odmówić. Inwestorzy regularnie wsiadali więc do samochodu i pokonywali ponad 200 km, by dojechać do Kitzbühel w austriackim Tyrolu, gdzie odbywały się popularne zawody narciarskie dla najmłodszych. Stało się to tak uciążliwe, że w końcu postanowili kupić tam dom. Szybko znaleźli nieruchomość wystarczająco dużą dla pięcioosobowej rodziny oraz odwiedzających ją przyjaciół. Obiekt z początku lat 70. murowanym parterem, ciemnym drewnem piętra, nachyleniem dachu, wysuniętym okapem i bogatą snycerką próbował naśladować tradycję.

Dom, choć wygląda na zabytkowy, pochodzi z początku lat 70. XX wieku. Podczas przebudowy małe okna na parterze zastąpiono dużymi przeszkleniami, które zapewniają lepsze widoki na krajobraz Alp Kitzbühelskich. Zdjęcie: Pion Studio
I wtedy zaczęły się prawdziwe trudności. Niektórzy ludzie dokładnie wiedzą, czego chcą. Inni dokładnie wiedzą, czego nie chcą – tak było w tym przypadku. – Inwestorzy żywili wyraźną niechęć do współczesnych wariacji na temat stylu tyrolskiego. Sztucznie postarzane drewno, pretensjonalny salon w klimacie pokoju szampańskiego i wszechobecne poroża jeleni, których właściciel z pewnością nie upolował. To wszystko doprowadzało ich do szału – wspomina projektant Robert Stephan. Nad przebudową pracował wspólnie z Peterem Schlagböhmerem, z którym prowadzi w Monachium galerię i studio The Rope.

Główny salon ze spektakularnym, autorskim kominkiem. Sofa „Boomerang” powstała na zamówienie według projektu Thierry’ego Lemaire’a, a stolik kawowy to model „Silencio” autorstwa paryskiego biura Liaigre. Zdjęcie: Pion Studio
Ponieważ dom sprzedano z pełnym umeblowaniem, najpierw trzeba go było opróżnić. Całe sfałszowane drewno musiało zniknąć, podobnie jak podłogi, okładziny z imitacji kamienia i „urokliwe” kominki. Wstępną koncepcję przygotowano w ciągu jednej nocy. – Poprosiliśmy o możliwość spędzenia w budynku dłuższej chwili, aby lepiej go poznać. Przyjechaliśmy po południu, zrobiliśmy sobie coś do jedzenia, a później otworzyliśmy butelkę wina – opowiada Stephan. O wpół do szóstej rano projekt był już w dużej mierze gotowy.

Fragment kuchni. Zabudowę według projektu studia The Rope wykonał monachijski zakład Holzrausch. Zdjęcie: Pion Studio
Aby uniknąć jakichkolwiek skojarzeń z alpejskim kiczem, zdecydowali się na jasnoszare, gliniane tynki oraz boazerie z czarnego dębu. Na podłogach ułożyli długie, szerokie deski, a do salonu wprowadzili nowy, zupełnie niealpejski kominek z imponującym okapem. Kiedy Schlagböhmer zasugerował powiększenie okien, aby śmielej otworzyć wnętrza na otaczający krajobraz, Stephan wpadł na pomysł obrócenia planu domu o 180 stopni, co jeszcze bardziej poszerzało widok. – Mebli szukaliśmy w miejscach, które dobrze znamy: w Paryżu, Mediolanie, Nowym Jorku. Jedyne poroże, na jakie można się tu dziś natknąć, to to w „Stag Table” Ricka Owensa – mówi Stephan.

Na półpiętrze ustawiono krzesło „Tre 3” projektu Angela Mangiarottiego, z sufitu zwisa mobil autorstwa Dericka Pobella. Ściany, jak w większości pomieszczeń, wykończono szarym, glinianym tynkiem. Zdjęcie: Pion Studio
Poza tym we wnętrzach znalazły się prawdziwe ikony wzornictwa: krzesła, leżanki, stoliki i lampy autorstwa m.in. Carla Scarpy, George’a Nakashimy, Angela Lellego i Angela Mangiarottiego. Są też imponujące, wielkoformatowe ceramiki Helmuta Schäffenackera, malarza i rzeźbiarza z Ulm, dziś niesłusznie niemal zapomnianego, a także dzieła Thierry’ego Lemaire’a, Pierre’a Chapo i Arna Declercqa, którzy w krajach niemieckojęzycznych reprezentowani są wyłącznie przez galerię The Rope. Całość, jak można się było spodziewać po tym duecie, ma kosmopolityczny charakter, a wyrafinowany gust daje o sobie znać na każdym kroku.

Jak przystało na dom w stylu alpejskim, budynek charakteryzuje się rozległym tarasem i bogatą dekoracją snycerską. W głębi stolik kawowy „T23” i krzesło „S28” projektu Pierre’a Chapo. Zdjęcie: Pion Studio
– Klientom zależało, aby nie był to tylko dom wakacyjny. Chcieli tu przyjeżdżać przez cały rok, również na dłużej, więc musiał się sprawdzać zarówno zimą, jak i latem – mówi Schlagböhmer. Obiekt ma więc trzy sypialnie, kilka pokoi dziennych, pokój gier, strefę spa oraz domek dla gości z dodatkowymi miejscami do spania. Kilka elementów przetrwało rewolucję, która się tam dokonała. Na przykład belki stropowe w małym salonie. Na jednej z nich wyryta jest data: 1810. Jak ustalono, pochodzą z zamku na południu Styrii. To je prawdopodobnie ocaliło. Nie mają nic wspólnego ze stylem tyrolskim.
Artykuł ukazał się w 18. numerze „AD Polska”, lipiec/sierpień 2026.

Gabinet z boazerią i biurkiem wykonanymi z tzw. czarnego dębu, czyli kilkusetletniego drewna, które przeleżało lata w ziemi lub pod wodą. Krzesło Pierre’a Jeannereta pochodzi z indyjskiego zakładu Phantom Hands, lampa to projekt Thierry’ego Lemaire’a, a ceramiczny obiekt – Helmuta Schäffenackera. Zdjęcie: Pion Studio

Łazienka ze ścianami wyłożonymi jasnym kwarcytem i tzw. wędzonym dębem, który został poddany specjalistycznej obróbce chemicznej z wykorzystaniem amoniaku, co nadało mu głęboki, ciemny odcień. Wazon marki Venini stoi na autorskiej umywalce z łupku. Zdjęcie: Pion Studio

System hi-fi firmy McIntosh stoi na metalowej szafce, której drzwiczki pokryte są bawolą skórą. Zdjęcie: Pion Studio

Peter Schlagböhmer i Robert Stephan od 2024 roku prowadzą w Monachium galerię i studio The Rope. Ten pierwszy pracował wcześniej w branży modowej, drugi od lat jest projektantem wnętrz. Zdjęcie: Pion Studio
Zobacz też:
- Schronisko dla estetów: zimowa przystań w stylistyce mid-century modern
- Akwarium pachnące lasem: górskie schronienie pary architektów
- Pod wierchami. Nowoczesne siedlisko w Beskidzie Żywieckim