Zasada pięciu sekund. W świecie sztuki, designu i intuicji Eliego Khouriego

Dla Eliego Khouriego kolekcjonowanie nigdy nie było kwestią geografii, podążania za trendami czy logiki rynku. Liczy się przede wszystkim intuicja – natychmiastowa, instynktowna i głęboko osobista. W rozmowie z Julią Danilovą, dubajski kolekcjoner i przedsiębiorca mówi z tą samą klarownością, która definiuje jego podejście do sztuki, designu i biznesu: jest zdecydowany, kieruje się intuicją i z niezwykłą precyzją odczytuje własne emocje.  

Autor Julia Danilova

Zasada pięciu sekund. W świecie sztuki, designu i intuicji Eliego Khouriego

Elie Khouri. Zdjęcie: materiały prasowe

Budując kolekcję o globalnym charakterze oraz rozwijając przedsięwzięcia łączące luksusowe nieruchomości, kolekcjonerski design i sztukę współczesną, Khouri z łatwością porusza się między światami, które – jak sam uważa – od zawsze były ze sobą nierozerwalnie związane.

O tym, jak rozpoznać właściwe dzieło

Julia Danilova (AD Polska): Skąd wiesz, że powinieneś powiedzieć dziełu „tak”? To kwestia intuicji, researchu czy może stojącej za nim historii?

Elie Khouri: To dzieje się niemal natychmiast. W ciągu pięciu sekund wiesz, czy dane dzieło naprawdę z tobą rezonuje, czy nie. Dla mnie dzieło sztuki musi angażować wszystko jednocześnie – emocje, wspomnienia, kunszt wykonania, kolor, narrację i historię. Umysł przetwarza wszystkie te warstwy równocześnie. A kiedy pojawia się coś naprawdę wyjątkowego, następuje chwila, w której wszystko po prostu układa się w całość. Zatrzymujesz się. I już wiesz. Research przychodzi później. Najpierw jest instynkt.

Ponad granicami

J.D.: W swojej kolekcji tworzysz interesujący dialog między artystami z Bliskiego Wschodu i Zachodu. Co oznacza dla ciebie to zestawienie?

E.K.: Nigdy nie kolekcjonuję według klucza geograficznego. Wielka sztuka powstaje wszędzie, a współczesna kreatywność ma z natury globalny charakter. Interesują mnie idee – wspólne emocje, lęki i doświadczenia, które łączą ludzi niezależnie od kultury. Fascynuje mnie odkrywanie, w jaki sposób artyści z różnych części świata interpretują te same ludzkie doświadczenia, opowiadając o nich zupełnie odmiennymi językami. Ostatecznie kolekcjonuję to, co mnie porusza. Różnorodność pojawia się naturalnie.

Elie Khouri. Zdjęcie: Karen Kalou Bibi

Jak powstało Vivium

J.D.: Założyłeś Vivium w 2017 roku. Jaka była pierwotna wizja tego przedsięwzięcia?

E.K.: Przed powstaniem Vivium przez większość życia pracowałem w świecie korporacji – głównie w mediach, reklamie i marketingu. Jednocześnie od wielu lat inwestowałem już w firmy i startupy. Kiedy postanowiłem zmienić zawodowy kierunek, chciałem połączyć wszystkie te doświadczenia w jednej strukturze – takiej, która równoważyłaby budowanie majątku w długiej perspektywie z tworzeniem wartości w krótszym horyzoncie. Tak narodziło się Vivium. Nie jest to klasyczny family office. Postrzegamy je raczej jako hybrydę działalności inwestycyjnej i tworzenia wartości, zawsze myśląc w kategoriach trwałości, zrównoważonego rozwoju i budowania kapitału dla kolejnych pokoleń.

Sztuka i nieruchomości – naturalne połączenie

J.D.: Opowiedz o swojej roli w Sotheby`s International Realty Dubai.

E.K.: Około dwanaście lat temu zgłosił się do mnie partner z pomysłem uruchomienia Sotheby`s International Realty w Dubaju. Od razu dostrzegłem synergię między dwoma światami, które od zawsze są mi bliskie: inwestowaniem i sztuką. Sotheby`s w naturalny sposób łączy obie te sfery. W pierwszych latach bardzo aktywnie angażowałem się w rozwój firmy. Dziś pozostaję członkiem rady nadzorczej, podczas gdy spółka kontynuuje międzynarodową ekspansję – z Dubaju do Arabii Saudyjskiej, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii.

Dom Eliego Khouriego zaprojektowany przez pracownię Breath Design. Zdjęcie: materiały prasowe

Żyć ze sztuką

J.D.: Kiedy dzieło przestaje być czymś, co po prostu podziwiasz, a staje się czymś, z czym naprawdę możesz żyć?

E.K.: Każde dzieło, które kupuję, jest czymś, z czym chcę żyć. To od zawsze było moje podstawowe kryterium. Czasem nabywam pracę, zanim jeszcze wiem, gdzie ostatecznie znajdzie swoje miejsce. Bywa, że przez jakiś czas pozostaje w magazynie, dopóki nie pojawi się dla niej odpowiedni kontekst. Regularnie przenoszę też dzieła między domami, bo sztuka nigdy nie powinna pozostawać czymś niezmiennym. W chwili, gdy przestajesz zauważać obraz, staje się on po prostu tapetą. Zmiana dzieł zmienia atmosferę wnętrza. Tworzy nowe rozmowy, nowe emocje i nowe sposoby opowiadania historii domu.

Kolekcjonować artystów, nie przedmioty

J.D.: Czy jest dzieło lub zakup, który do dziś ma dla ciebie szczególne znaczenie?

E.K.: Każda praca, którą kupuję, jest dla mnie ważna, ale nie traktuję kolekcjonowania jak polowania na pojedyncze obiekty. Znacznie bardziej interesują mnie sami artyści – ich rozwój, sposób myślenia i to, jak z biegiem czasu budują swój dorobek. Zwykle śledzę twórców przez całe ich kariery i kupuję prace z różnych etapów ich działalności. Ostatecznie czuję silniejszą więź z artystą niż z samym obiektem. Na świecie są niezliczone dzieła, które można podziwiać. Mnie bardziej fascynuje twórcza droga, która do nich prowadzi.

Elie Khouri. Zdjęcie: Diala Bassatne

Rady dla początkujących kolekcjonerów

J.D.: Jaką radę dałbyś osobie, która dopiero zaczyna kolekcjonować sztukę?

E.K.: Przede wszystkim zaakceptuj, że błędy są częścią tego procesu. Każdy kupuje prace, z których później wyrasta albo które po czasie ocenia inaczej. To całkowicie naturalne. Zanim jednak cokolwiek kupisz, po prostu patrz. Jak najwięcej. Odwiedzaj muzea, galerie i targi sztuki. Ćwicz oko. Ucz się rozpoznawać to, co naprawdę do ciebie przemawia, zamiast kierować się tym, co rynek podpowiada jako wartościowe. A kiedy zaczniesz kolekcjonować na poważnie, współpracuj z dobrymi galeriami. Świetne galerie robią znacznie więcej niż tylko sprzedają sztukę – wspierają artystów, pomagają rozwijać ich kariery, dbają o jakość programu i budują długofalową wartość ich twórczości.

Dlaczego design był naturalnym krokiem

J.D.: W ostatnich latach rozszerzyłeś swoją działalność o projektowanie wnętrz i kolekcjonerskie meble. Jak do tego doszło?

E.K.: Szczerze mówiąc, wydarzyło się to całkiem naturalnie. Zawsze otaczałem się dobrym wzornictwem i meblami, a współpraca z architektami przy projektowaniu własnych domów od dawna sprawiała mi ogromną przyjemność. Dla mnie sztuka, design, hotelarstwo i rynek nieruchomości nie są odrębnymi branżami. To elementy jednego ekosystemu, opartego na rzemiośle, pięknie, materialności i doświadczeniu. Ta filozofia doprowadziła ostatecznie do powstania Atelior. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń dialogu między meblami, kolekcjonerskim designem i sztuką. Prawdziwie wartościowy dom powinien łączyć wszystkie te światy. Właśnie wtedy staje się osobisty. Zyskuje własną tożsamość i emocjonalną głębię.

Dom Eliego Khouriego zaprojektowany przez pracownię Breath Design. Zdjęcie: materiały prasowe

O luksusie i wartości marki

J.D.: Co sprawia, że marka wzornicza jest naprawdę warta inwestycji?

E.K.: Współpracujemy wyłącznie z markami, które wyznaczają kierunek dzięki designowi i innowacjom. Najważniejsze są dla nas te, które współpracują z wybitnymi projektantami, pielęgnują najwyższy poziom rzemiosła i konsekwentnie realizują spójną wizję estetyczną. Dla mnie luksus nie polega wyłącznie na pozycjonowaniu marki. To przede wszystkim kwestia integralności – konsekwencji w dążeniu do piękna, jakości i twórczej spójności.

Co wciąż go napędza?

J.D.: Co motywuje cię dziś najbardziej?

E.K.: Budowanie. Nie pieniądze, lecz tworzenie. Budowanie czegoś, co ma znaczenie, rozwijanie zespołów, wzrastanie razem z ludźmi i obserwowanie, jak z czasem wspólny wysiłek przynosi efekty. To właśnie poczucie nieustannego rozwoju napędza mnie każdego dnia.

Elie Khouri. Zdjęcie: materiały prasowe

O domu, podróżowaniu i współczesnym świecie

J.D.: Gdzie dziś czujesz się najbardziej u siebie?

E.K.: Dubaj jest moim domem, bo właśnie tam przez ostatnie trzydzieści pięć lat budowałem swoje życie i firmy. Tam znajdują się moje zespoły i sieć kontaktów. Ale nie myślę już o domu jako o jednym miejscu. Znaczną część czasu spędzam w Europie – w Hiszpanii, Londynie, Paryżu, Portugalii czy Grecji. Świat stał się zbyt mocno połączony, by pojęcie domu można było ograniczyć do jednego miejsca na mapie.

Filozofia pięciu sekund

Pod koniec rozmowy Elie Khouri wraca do idei, która po cichu przenika wszystko, czym się zajmuje – od kolekcjonowania po zarządzanie ludźmi. To zaufanie do intuicji i szybkości podejmowania decyzji. – Najgorszą cechą lidera jest niezdecydowanie – mówi. – Doświadczenie pozwala działać szybko, ponieważ intuicja jest zbudowana na fundamencie wszystkiego, co wcześniej zobaczyłeś, przeżyłeś i zrozumiałeś.

W świecie Eliego Khouriego intuicja nie jest impulsem. To skumulowana wiedza, oczyszczona z tego, co zbędne, i sprowadzona do pełnej jasności. A czasem pięć sekund naprawdę wystarcza, by rozpoznać piękno, dostrzec szansę albo po prostu poznać prawdę.

Dom Eliego Khouriego zaprojektowany przez pracownię Breath Design. Zdjęcie: materiały prasowe

 

 

Czytaj więcej