Fornir, kamień i nietuzinkowy design. 50-metrowe mieszkanie w Warszawie

Edwin potrzebował odrobiny szaleństwa. Chciał sięgnąć po burzliwe wzory fornirów i kamieni, śmiałą kolorystykę, frapujące formy w sztuce i wzornictwie. Przez strefę wnętrzarskiego ryzyka bezpiecznie przeprowadził go Piotr Łucyan z Art’Up Interiors.

Fornir, kamień i nietuzinkowy design. 50-metrowe mieszkanie w Warszawie

Projekt: Piotr Łucyan; Zdjęcia: Mood Authors

Gospodarz tego miejsca pracuje w solidnym banku. Może dlatego w przestrzeni prywatnej postawił na ryzykowne zagrania? – Pierwsze mieszkanie remontowałem sam, miałem wtedy 24 lata. Było minimalistyczne i praktyczne, łatwe do posprzątania, ale zimne – relacjonuje Edwin Pazur. Gdy po 8 latach postanowił przenieść się do apartamentu w Centrum Praskim Koneser w Warszawie, chciał czegoś zupełnie innego. – Wyrazistych kolorów, kształtów, faktur – wymienia. – Może nawet odrobiny szaleństwa, bo w takich przestrzeniach dobrze się teraz czuję – dodaje.

– Chętnie skorzystałem z tego, że zgłosił się do mnie odważny inwestor, który chciał mieć coś, co każdy z jego gości zapamięta – przyznaje z uśmiechem Piotr Łucyan, autor projektu wnętrza. Edwin znał stylistykę łódzkiego mieszkania Piotra (pokazywaliśmy je w 13. numerze „AD Polska”). Szczególnie wpadł mu w oko fornir modyfikowany „California Burl”, który odwzorowuje wyjątkowo ekspresyjną czeczotę. Ten właśnie materiał stał się lejtmotywem nowej aranżacji. Wita przy wejściu, prowadzi do kuchni, z salonu skręca do gabinetu, puszcza oko w sypialni.

Piotr Łucyan przy luksferach na styku salonu z aneksem biurowym. W lustrze widać lampę podłogową „Fala” polskiej marki Artera. Zdjęcie: Mood Authors

Pojawia się nawet w łazience, na zaoblonej szafce umywalkowej i giętej ramie lustra. – To były elementy naprawdę trudne do wykonania, ale stolarz, z którym współpracuję, poradził sobie z nimi koncertowo – chwali projektant. Zgodnie z zamysłem właściciela wzorzysty fornir zyskał charakterne towarzystwo. W kuchni Łucyan zestawił z nim grafitowo- niebieski kwarcyt o mocnym rysunku fal oraz granatowe płytki z gęstą siatką fug i nieregularną powierzchnią. W aneksie biurowym – migotliwą ścianę z luksferów. W łazience – bordowo-oberżynowy marmur Rosso Levanto, a w sypialni – biało- -fiołkowy kamień Calacatta Viola, widoczny w uchwytach fornirowanej garderoby.

Do tej gamy dochodzą m.in. warszawskie gorseciki na podłodze w łazience, zygzaki jodełki w skos na podłodze salonu, a także zróżnicowane sploty tkanin, głębokie faktury kilku obrazów, połysk i mat rozmaitych dodatków. Jest też drugi bardzo wyrazisty fornir modyfikowany, modny „Sottsass Grey” na kubicznych stolikach.

„Pudel”, fotel projektu Matiego Sipiory, w sypialni. Zdjęcie: Mood Authors

Franciszek Starowieyski, kaligrafia tuszem (bez tytułu) – twórcza zabawa artysty z różnymi krojami pisma. Zdjęcie: Mood Authors

O takim wnętrzu można by powiedzieć, że przypomina galerię wzornictwa, gdyby nie to, że ono naprawdę żyje. Najlepszy dowód to kanapa. Nie zawsze jest zwrócona ku tarasowi. – Wielką sofę miałem już w poprzednim mieszkaniu. Tu Piotr zaproponował, żeby miejsce do siedzenia umieścić na środku salonu i wykorzystać model modułowy. Choć żyję tu od niedawna, kanapę rearanżowałem już wiele razy – podkreśla Edwin. W zależności od pory roku i potrzeb chwili obracał siedziska w stronę różnych widoków albo przodem do wyspy, wokół której w naturalny sposób koncentrują się jego goście. Innym razem zsunął wszystkie segmenty w całość, tak aby stworzyć ogromnyszezlong dla dwóch osób.

Moduły kanapy polskiej marki Optisofa Edwin cyklicznie rearanżuje. Przy sofie stalowy stolik „Stubby” marki Dutchbone. Zdjęcie: Mood Authors

Z sofy rozciąga się widok na taras. Stoliki kawowe (ng Design) zdobi fornir „Sottsass Grey” (Alpi). W głębi biała lampa „Falkland” (proj. Bruno Munari dla Artemide). Zdjęcie: Mood Authors

Do urody tego mieszkania należy i to, że z oczu znika proza życia. Sekretem są nie tylko pojemne zabudowy w przedpokoju, kuchni i sypialni czy mikrogabinet schowany za luksferami, ale też pomieszczenie minipralni, wykrojone zgrabnie z niewielkiej przecież przestrzeni łazienki. Za jego minimalistycznymi drzwiami kryje się strefa gospodarcza domu. Nawet na co dzień nic więc nie odwraca uwagi od dizjanu.

„California Burl ” swoim czeczotowym wzorem spaja wszystkie części mieszkania. Wielobarwną rzeźbę świetlną wykonał Michał Korchowiec. Na lustrze kinkiety od Aromas del Campo. Zdjęcie: Mood Authors

Odwaga łączenia wzorów forniru, kamienia i płytek nadaje łazience wyrazistą tożsamość. Na prawo od wnęki prysznicowej projektant wkomponował minipralnię. Zdjęcie: Mood Authors

„Wypłynąłem tu na wody, po których rzadko żegluję. Chciałem sprawdzić, jak sobie radzę z wnętrzami bardziej dynamicznymi, ostrzejszymi niż te, które zwykle tworzę, może nawet kontrowersyjnymi. Rzadko też pracuję na mniejszych metrażach, a to zawsze jest gimnastyka dla umysłu. Starałem się jak najlepiej odpowiedzieć na codzienne potrzeby Edwina i jednocześnie zapewnić przestrzeń jego życiu towarzyskiemu. Oczywiście ważne role grają tu dzieła sztuki i dizajnu: kaligrafia Franciszka Starowieyskiego, rzeźba Rolanda Kościółka, wazon Malwiny Konopackiej. Wchodzą w rozmaite relacje ze sobą i z nami, odbiorcami – czasem bardzo harmonijne, innym razem pełne napięcia. Sprawiają, że wnętrze żyje. Przesyłałem Edwinowi linki do aukcji wzornictwa z drugiej ręki i wspólnie jeździliśmy do galerii z autorskim dizajnem. Bardzo się cieszę, że podczas jednej z takich wizyt wpadł mu w oko „Pudel” Matiego Sipiory. W pierwszej chwili myśleliśmy o wariancie w naturalnym odcieniu stali, ale dostępny był akurat model w kolorze bordo. Szybko stało się jasne, że właśnie takiego akcentu potrzebowała sypialnia” - mówi Piotr Łucyan.

Rzut mieszkania. Opracowanie: © Marta Żylska

Artykuł ukazał się w 19. numerze „AD Polska”, wrzesień/październik 2026.

 

Zobacz też:


Czytaj więcej