Aranżacja mieszkania w sopockiej kamienicy
Atrakcyjność lokalu tkwiła w jego proporcjach i dostępie do naturalnego światła. Pokoje tworzyły charakterystyczną dla kamienicy sekwencję wnętrz. Problemem był jednak ich dotychczasowy układ funkcjonalny: kuchnia znajdowała się na jednym końcu mieszkania, salon i jadalnia na drugim.
„Dla młodych właścicieli, którzy często zapraszają znajomych, gotują i dużą część czasu spędzają przy stole, oznaczałoby to ciągłe chodzenie z jednej części mieszkania do drugiej. W starym budynku pomysł przeniesienia kuchni jest prosty tylko na papierze. Dlatego zanim zacząłem rysować nowy układ, dokładnie przeanalizowałem techniczne możliwości mieszkania i kamienicy. Sprawdziłem piony kanalizacyjne, doprowadzenie wody, układ wentylacji, kominy i przebieg instalacji. Szukałem miejsc, które pozwolą zmienić funkcje pomieszczeń bez tworzenia rozwiązań wymuszonych czy problematycznych w późniejszym użytkowaniu. Ta analiza otworzyła drogę do najważniejszej zmiany – przeniesienia kuchni bliżej salonu” – wspomina twórca projektu.
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
W ten sposób po jednej stronie mieszkania udało się zbudować strefę dzienną: kuchnię z jadalnią i oddzielony odrestaurowanymi drewnianymi drzwiami salon z balkonem, podczas gdy na drugim końcu korytarza powstała strefa prywatna z sypialniami. Właściciele pracują z domu, potrzebowali też wygodnej, dającej się zamknąć przestrzeni, dlatego jednym z nowo powstałych pomieszczeń jest gabinet, stworzony w dawnej spiżarni. Jak mówi architekt: „Wnętrze było niewielkie, ale miało okno. Pełne drzwi zastąpiłem szerokim przeszkleniem, dzięki czemu długi i ciemny wcześniej korytarz doświetlony jest przez naturalne światło. To rozwiązanie dobrze pokazuje sposób, w jaki myślę o projektowaniu. Staram się, żeby każda ingerencja rozwiązywała więcej niż jeden problem”.
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Podobna zasada przyświecała projektantowi w rozplanowaniu łazienki. Na nieregularnej powierzchni musiały zmieścić się dwie umywalki, wanna i osobny prysznic. Dodatkowym wyzwaniem było okno znajdujące się na ścianie, przy której najlepiej było umieścić blat z umywalkami. Rozwiązaniem okazały się przesuwne lustra zamontowane na szynach. Sprzęty, takie jak pralka czy suszarka, a także piec i środki czystości zostały schowane w sporej szafie stworzonej w tym celu w korytarzu. Zlicowanie jej ze ścianą sprawiło, że nie konkuruje z architekturą mieszkania, a położenie pomiędzy łazienką a sypialniami daje do niej wygodny dostęp.
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Kiedy plan funkcjonalny został opracowany, przyszedł czas na zajęcie się atmosferą wnętrza. „Kamienica miała już własny charakter. Nie było potrzeby dopisywania do niej kolejnej warstwy stylizowanych detali. Zamiast tego poszukałem współczesnego języka, ale takiego, który dobrze odnajdzie się obok starej podłogi, wysokich drzwi czy żeliwnych grzejników. Punktem odniesienia stał się modernizm i wzornictwo drugiej połowy XX wieku. Nie w formie wiernego odtworzenia epoki, ale poprzez proporcje mebli, proste geometrie czy naturalne materiały” – wyjaśnia Jakub.
Jasnym ścianom towarzyszy kilka odcieni drewna, chrom, plecionka i szkło. W oszczędny, ale zauważalny sposób do wnętrza wprowadzono czerń. Pojawia się ona w detalach: oprawach oświetleniowych, ramach czy uchwytach. W kuchni kontrast materiałów jest szczególnie czytelny. Dolne szafki wykonano z ciemnego drewna, natomiast wysokie górne zabudowy niemal zlewają się kolorystycznie ze ścianami.
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Oprócz kuchennych mebli, architekt stworzył przemyślany system przechowywania. By wnętrze pozostawało wizualnie spokojne, większość przedmiotów znalazło swoje miejsce w zabudowach wykonanych na wymiar. „Istotną rolę gra tu także roślinność, w salonie tworząca dodatkową warstwę przestrzeni. Z jednej strony wnętrza pozostają dość uporządkowane i geometryczne, z drugiej duże liście, tkaniny i miękkie formy mebli odbierają im nadmierną formalność” – dodaje architekt.
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
Zdjęcie: Hanna Połczyńska kroniki studio
„Realizacja projektu trwała dość długo. Właścicielom zależało na wysokiej jakości wykonania i zachowaniu tego, co było tego warte. Wymieniono wszystkie instalacje i okna, oryginalne drzwi wejściowe zostały odnowione, drewniana podłoga przeszła renowację, żeliwne grzejniki rozebrano i gruntownie odrestaurowano. To właśnie te elementy w dużej mierze budują dziś charakter mieszkania. Nowa architektura wnętrza z nimi nie konkuruje. Dzięki temu granica między tym, co zastane, a tym, co zaprojektowane na nowo, nie zawsze jest oczywista – i właśnie na tym najbardziej mi zależało” – podkreśla specjalizujący się w zrównoważonym projektowaniu architekt Jakub Wójtowicz, założyciel poznańskiej pracowni ezy.studio specjalizującej się w zrównoważonym projektowaniu i dawaniu drugiego życia zabytkowym budynkom.
Zobacz też:
- Restauracja Babajaga w Warszawie: beton, światło i freski
- „Projektowanie tego domu było terapeutycznym doświadczeniem”. Hawajska posiadłość dla zmęczonych miastem
- Kompresja obrazu: iluzje na 25 metrach kwadratowych