Nigdy nie powinniście tego zobaczyć
Instalację „You shouldnt have to see this” (Nigdy nie powinniście tego zobaczyć) Romana Khimeia i Yaremy Malashchuka międzynarodowa publiczność mogła zobaczyć po raz pierwszy w 2024 roku podczas 60. Biennale w Wenecji. Obecnie, do 26 listopada 2026 roku praca jest prezentowana w Galerii Opera Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie. Polska prezentacja tego projektu towarzyszy premierze opery „Matki Chersonia” Maxima Kolomiietsa, opowiadającej o kobietach walczących o odzyskanie uprowadzonych dzieci.
Na ekranach widzimy śpiące dzieci. Ich twarze są spokojne, oddech miarowy, ciała bezwładnie spoczywają w łóżkach. Nie ma tu scen przemocy, dramatycznej muzyki ani opowieści o wojennych przeżyciach. A jednak trudno potraktować te obrazy jak zwyczajne kadry z domowego archiwum. Bohaterowie instalacji „You shouldn’t have to see this” to ukraińskie dzieci porwane i wywiezione przez Rosjan, którym udało się wrócić do rodzin.
Instalacja "You shouldn`t have to see this" w Galerii Opera w Warszawie. Zdjęcie: materiały prasowe
Próbując znaleźć najlepszy sposób na opowiedzenie tej niełatwej historii, artyści zdecydowali się nagrać dzieci podczas snu, w ich własnych domach. „Sfilmowaliśmy je w ich najbardziej bezbronnym stanie. Nie znaleźliśmy innego sposobu, by pokazać dzieci bez wywoływania w nich ponownej traumy” – tłumaczą w rozmowie z kuratorem Marcinem Fediszem.
Sześciokanałowa instalacja wideo, wyświetlana na ekranach LED konfrontuje widza z obrazami pozornie zwyczajnej codzienności. Brak podpisów i bezpośrednich świadectw sprawia, że nie od razu wiadomo, na co patrzymy. Dopiero poznanie historii dzieci zmienia sposób, w jaki odbieramy te kadry. Spokój przestaje być oczywisty, a sen staje się znakiem bezpieczeństwa, które wojna odebrała najmłodszym Ukraińcom.
Instalacja "You shouldn`t have to see this" w Galerii Opera w Warszawie. Zdjęcie: materiały prasowe
Prawo do patrzenia
Instalacja nie opowiada wyłącznie o porwanych dzieciach, ale również stawia pytanie o granice pokazywania cudzego cierpienia. Czy kamera, nawet jeśli rejestruje chwilę spokoju, nie narusza intymności osób, których historia została już naznaczona przemocą? Czy oglądanie ich wizerunków jest formą solidarności, czy kolejnym sposobem konsumowania cudzej tragedii?
Instalacja "You shouldn`t have to see this" w Galerii Opera w Warszawie. Zdjęcie: materiały prasowe
Ten dylemat rozwija w katalogu towarzyszącemu wystawie kuratorka Maria Isserlis, zwracając uwagę, że dyskomfort związany z oglądaniem dzieła może czasem przesłonić etyczny dramat, który doprowadził do jego powstania. Reakcja widza zależy również od jego położenia i doświadczenia. Dla osób oddalonych od wojny dyskusja o granicach reprezentacji może stać się ważniejsza niż sama przemoc, która nadaje obrazom znaczenie. Wątpliwości nie ominęły także samych twórców instalacji, którzy początkowo nie byli pewni, czy realizacja projektu w takiej formie będzie odpowiednia. Ostatecznie jednak zdecydowali się na pokazanie śpiących dzieci.
„Chcieliśmy stworzyć napięcie między byciem świadkiem tragedii a ulgą związaną z własnym bezpieczeństwem przy jednoczesnej świadomości swojej roli w konsumowaniu obrazów. Nie chcieliśmy jednak stawać się emocjonalnymi pośrednikami. Chcieliśmy, by widz sam zrozumiał sytuację dzieci i poczuł współczucie” – mówi duet artystów.
Instalacja "You shouldn`t have to see this" w Galerii Opera w Warszawie. Zdjęcie: materiały prasowe
----------
„You shouldn’t have to see this”, 14.10-26.11
Galeria Opera – Teatr Wielki Opera Narodowa
ul. Plac Teatralny 1, Warszawa
wt-sb 12-18, nd 12-17
bilet: 5 zł
Zobacz też:
- Za nami kolejny AD Creative Talk, którego tematem był dialog między sztuką a architekturą
- Wylicytowano je za 13 mln. Teraz rzeźby Abakanowicz będzie można zobaczyć w Gdańsku
- Między komfortem a formą. Antonio Citterio dla Flexform