Instrumenty przestrzenne: dom jako rozwinięcie ogrodu

Trzypokoleniowa rodzina, krajobraz gór Taunus w dolinie Renu i dwie architektki w dwóch różnych rolach: Anna Philipp była tu akuszerką marzeń o idealnym domu dla swojej koleżanki po fachu Miny Ayoughi.

Zdjęcia Cornelia Kindsvater, Nate Cook Photography
Instrumenty przestrzenne: dom jako rozwinięcie ogrodu

Letni salon zaaranżowany na rozległym tarasie. Przy stole „Link” Jakoba Wagnera dla B&B Italia stoją krzesła z kolekcji „Ria” zaprojektowanej przez Alberto Lievorego dla FAST. Zdjęcie: Cornelia Kindsvater

Dla architekta nie ma chyba ważniejszego projektu niż budowa własnego domu. To zwykle manifest postawy twórczej i laboratorium pomysłów, których w przypadku komercyjnego zlecenia prawdopodobnie nigdy nie udałoby się wdrożyć. Ale też spore wyzwanie i odpowiedzialność. – Każdy architekt powinien zaczynać od budowy domu dla siebie. Będzie później wiedział, jakie błędy można popełnić – powiedziała mi kiedyś Jadwiga Grabowska-Hawrylak. Ta wybitna wrocławska projektantka swój dom zrealizowała już jako dojrzała twórczyni, w wieku sześćdziesięciu paru lat, ale i tak podkreślała, że był to dla niej sprawdzian umiejętności i wiele się przy tej okazji nauczyła. Może tym należy tłumaczyć, dlaczego architektka Mina Ayoughi ostatecznie ustąpiła pola koleżance po fachu, Annie Philipp, zlecając jej zaprojektowanie rodzinnego domu.

Centralnie usytuowane atrium wprowadza światło głęboko do wnętrza, tworząc wrażenie większej przestronności. Zdjęcie: Cornelia Kindsvater

Ayoughi pracowała dotąd w dużych międzynarodowych biurach, gdzie odpowiadała za konkretne części projektów, nigdy za ich całość. – Świadomie zdecydowała się powierzyć to zadanie naszej pracowni, bo w prowadzeniu inwestycji przez wszystkie etapy mamy dużą wprawę. Realizacja spójnej koncepcji architektonicznej, od wstępnego pomysłu po proces budowy, wymaga konsekwencji i wieloletniego doświadczenia – mówi Anna Philipp. Wykonywanie tego samego zawodu szybko pozwoliło im znaleźć wspólny język i ustalić jasny podział ról. – Klient jako świadomy i zaangażowany partner, architekt jako autor odpowiedzialny za koncepcję i rozwiązania konstrukcyjne – podsumowuje Philipp.

Dom stoi w zalesionej okolicy z rozległymi widokami na wzgórza Taunusu. Zdjęcie: Nate Cook Photography

Dwukondygnacyjny dom o prostej, neomodernistycznej bryle wkomponowano w łagodne zbocze jednego ze wzgórz Taunusu nieopodal Frankfurtu nad Menem. Philipp nie tylko stworzyła sam budynek i jego wnętrza, ale też zaaranżowała zieleń. – Ogród był punktem wyjścia. Dom nie został po prostu posadowiony na działce, lecz jest niejako jej rozwinięciem. Widoki, światło, topografia i zastany kontekst określają zarówno kompozycję architektoniczną, jak i organizację wnętrz – opowiada. Tłumaczy, że ponad formę przedkłada tworzenie odpowiedniego klimatu poszczególnych miejsc i poszukiwanie uniwersalnego piękna. – Czegoś porównywalnego z doświadczeniem zachodu słońca – podkreśla. Tutaj to szczególna relacja otwartych i zamkniętych przestrzeni, architektury i krajobrazu. Trochę na wzór tradycyjnych budowli japońskich. W tej dziedzinie Annę Philipp łączy z inwestorką bardzo podobna wrażliwość: – Umiar, zwracanie uwagi na detale oraz świadome wykorzystanie pustki: jako istotnego elementu aranżacji przestrzeni – wymienia.

Bezramowe przeszklenia od podłogi do sufitu otwierają poszczególne przestrzenie na otaczający krajobraz. Zdjęcie: Cornelia Kindsvater

Budynek zorganizowano wokół centralnie usytuowanego atrium z rosnącym pośrodku drzewem i otwarto na otoczenie dużymi przeszkleniami i tarasami. Przestronne, jasne wnętrza utrzymane są w odcieniach bieli i szarości. Na parterze kontrapunktem są dla nich zabudowa meblowa i trzon skrywający klatkę schodową, które wykończono ciemnobrązowym, wędzonym eukaliptusem. W tej części domu uwagę zwraca też posadzka z jastrychu cementowego, na której wyraźnie widać ślady ręcznego zacierania, przez co wnętrze nabiera szlachetnego, rzemieślniczego uroku.

Przepełniona światłem przestrzeń dzienna z centralnie usytuowanym kominkiem i stolikiem „Ovaali” marki Urban Nature Culture. Zdjęcie: Nate Cook Photography

Integralną częścią architektury są tu też niektóre autorskie meble, jak choćby lekki stalowy regał między jadalnią a kuchnią. Anna Philipp nazywa go instrumentem przestrzennym. – Wyznacza granicę, zachowując jednocześnie ciągłość wnętrza. Zamiast rozdzielać funkcje, porządkuje relacje – wyjaśnia. Elementy wyposażenia nie są dla niej nigdy dekoracją. Mają być użyteczne i pełnić ściśle określoną rolę. Architektka połączyła tu więc meble swoich klientów z nowymi i zaprojektowanymi na zamówienie. W przestrzeni dziennej dawne pianino sąsiaduje na przykład z autorskim kominkiem i modułową sofą Piera Lissoniego dla marki Living Divani.

Fragment kuchni z przejściem do jadalni i autorskim regałem ze stali. Wykończona ciemnym drewnem zabudowa kontrastuje z jasnym blatem z corianu i jastrychową posadzką. Stół to model „Cala” Gila Costego, marki More, a krzesła „Neve” Piera Lissoniego od firmy Porro. Zdjęcie: Nate Cook Photography

To dom dla trzech pokoleń, Anna Philipp musiała więc pogodzić różne potrzeby i style życia: rodziców, dziadków i dwóch energicznych bliźniaków. – Dla nas projektowanie zawsze zaczyna się od pojedynczej osoby. Nawet w ramach ściśle określonych założeń trzeba pozostawić miejsce na osobiste upodobania i indywidualny charakter domowników – mówi. W tym przypadku pokoje chłopców zaproponowała jako lustrzane odbicia, identyczne pod względem struktury przestrzennej i proporcji, ale różnie wykończone. Jeden jest utrzymany w odcieniach niebieskiego, drugi w kolorze zielonym, łączy je galeria, która umożliwia bezpośrednie przejście między pomieszczeniami.

W głównej sypialni dzięki w pełni przeszklonej ścianie nastrój zmienia się w zależności od pory dnia i roku. Bujany fotel to model „RAR” Charlesa i Ray Eamesów dla firmy Vitra. Zdjęcie: Nate Cook Photography

Domy własne architektów bardzo rzadko bywają efektem partnerstwa i współpracy różnych twórców. Ale gdy już takie powstają, zwykle zachwycają rozwiązaniami przestrzennymi i szczególną atmosferą. Do najsłynniejszych należy Gropius House w Lincoln w stanie Massachusetts. Założyciel Bauhausu zaprojektował go wspólnie z Marcelem Breuerem. W historii zapisał się też apartament przy rue Nungesser-et-Coli w Paryżu, który Le Corbusier urządził dla siebie razem z Pierre’em Jeanneretem. Dom w górach Taunus, choć od początku do końca stworzony przez Annę Philipp, wyraźnie odzwierciedla osobowość Miny Ayoughi i przekłada jej wrażliwość na ponadczasowy, klasyczny język architektoniczny.

Symbioza architektury i natury: otaczająca dom bujna zieleń zdaje się integralną częścią aranżacji wnętrza. W widocznej za szybą strefie dziennej stoi modułowa sofa Piera Lissoniego marki Living Divani. Zdjęcie: Cornelia Kindsvater

Anna Philipp prowadzi pracownię, której główną siedzibą jest zamek Waldenburg w Badenii-Wirtembergii, ale swoje oddziały studio ma też we Frankfurcie i w Zurychu. Zdjęcie: Cornelia Kindsvater

Artykuł ukazał się w 19. numerze „AD Polska”, wrzesień/październik 2026.

Zobacz też:


Czytaj więcej