Surowa sprawiedliwość – rozmowa z Karolem Wyciskiem

Jako chłopiec wolał tworzyć niż mówić, ale wybór artystycznego zawodu nie wydawał mu się oczywisty. Dziś jego obiekty z metalu pojawiają się w domach oraz galeriach sztuki, wdając się w emocjonalną dyskusję o konstrukcji i destrukcji. – Moim spowiednikiem jest metal – podkreśla Karol Wycisk.

Autor Magda Mazur

Surowa sprawiedliwość – rozmowa z Karolem Wyciskiem

O PRACY „OBLICZE” Karol Wycisk mówi: „To forma, która nie potrzebuje tła. Tło musi dogonić formę”. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Galerii Dystans.

AD: Miedź, mosiądz, stal – wybierasz materiały pierwotne, surowe, niezwykle wymagające. Co oznaczają w Twoim języku artystycznym? 

KW: Po raz pierwszy formowałem stal na gorąco w kuźni jako uczeń liceum plastycznego w Katowicach. Zafascynowała mnie wtedy specyfika metalu. Oddaje on dokładnie tyle emocji, ile człowiek w niego włoży. Potrafi poparzyć, pociąć, przekazać agresję i złość. A traktowany z wyczuciem i cierpliwością, pozwala doprowadzić formę do perfekcji – wypolerowane powierzchnie niosą spokój i refleksję. Rdzę postrzegam jako rodzaj „choroby”, która z czasem pochłania czystą stal. To dla mnie metafora emocji, które mogą przejąć kontrolę nad człowiekiem i zatrzeć jego prawdziwe „ja”. Z kolei odbicie w wypolerowanej powierzchni pozwala spojrzeć na siebie i zadać pytanie o sens, o tożsamość i wartości. 

AD: Jak wygląda proces dochodzenia do ostatecznej formy? To zaplanowana konstrukcja, czy raczej dialog z materiałem, który w pewnym momencie zaczyna „mówić sam”?

KW: Mniej więcej wiem, co chcę zrobić z konkretnym kawałkiem metalu, ale finalny efekt nigdy nie wygląda tak, jak sobie zaplanowałem. Proces tworzenia nie jest u mnie usystematyzowany, czasem trwa kilka dni, a niekiedy ciągnie się miesiącami. Zależy bezpośrednio od tego, co dzieje się w mojej głowie. Zdarzało mi się płakać podczas formowania blachy. Doprowadzało mnie do tego nie tylko myślenie o formie, lecz także konfrontacja z emocjami, które przejęły nade mną kontrolę. Proces twórczy staje się wtedy formą rozliczenia, zrozumienia siebie. Od dziecka towarzyszyły mi strach i poczucie odrębności, przez długi czas je tłumiłem, w końcu coś pękło na studiach. Wtedy postanowiłem przekuć emocje bezpośrednio w metal. Proces wygląda prosto: mam pomysł w głowie i zaczynam tworzyć. Bez szkiców. Biorę młotek i wylewam emocje na materiał. Porzucam formę, jeśli nie podąża za tym, co czuję. To proces spontaniczny, chaotyczny jak ja.

 

Karol Wycisk wywiad sztuka„DUALNOŚĆ” Z CZARNEJ STALI (2022) z widoczną rdzą, która dla artysty symbolizuje rodzaj wewnętrznego rozdarcia. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Galerii Dystans.

 

Karol Wycisk wywiad sztukaKAROL WYCISK sportretowany z pracą „Oblicze” z 2025 roku wykonaną ze stali nierdzewnej repusowanej (to technika polegająca na wbijaniu na zimno wgłębień, które po drugiej stronie stają się wypukłościami) i polerowanej. Zdjęcie: Adriana Mazur.

 

AD: Wspominasz, że metal jest nośnikiem „zdarzeń-zderzeń”. Zdarzyło się, że materiał Cię zaskoczył?

KW: Może nie zaskoczył, ale zaciekawił. Poznaję teraz nowe rodzaje metali, niskotopliwe. Otwierają niesamowite możliwości. To plac zabaw dla twórcy. Metal rozpływa się po powierzchni bez kontroli. Próbujesz go zrozumieć, lecz nie masz wpływu na to, gdzie on popłynie i zastygnie, przybierając swój ostateczny kształt. 

AD: W Twoich rzeźbach pojawiają się zarówno „bruzdy i rozdarcia”, jak i „wypolerowane powierzchnie”. To metafora ludzkiego doświadczenia – wewnętrznego światła i cienia?

KW: Do tego dążę od początku, każda z moich rzeźb jest swego rodzaju „kartką wyrwaną z pamiętnika”, a tym pamiętnikiem jestem właśnie ja, osoba, która nierzadko nie radzi sobie z emocjami. Nikogo nie interesuje, jak tak naprawdę się czujesz, dlatego moim spowiednikiem jest właśnie metal. 

AD: Jak pojęcie sumienia w Twojej sztuce osadza się w kontekście współczesnego społeczeństwa?

KW: Pojawia się w napięciu między jednostką a społeczeństwem, które wymusza szybkie reakcje, jednoznaczne postawy i uproszczone emocje. Sumienie traktuję jako wewnętrzny proces, niestabilny, podatny na pęknięcia, często sam w sobie sprzeczny. To nie jest moralny drogowskaz narzucony z zewnątrz. W świecie nadmiaru bodźców, presji norm i oczekiwań „normalności” sumienie staje się polem walki między tym, kim jesteśmy naprawdę, a tym, kim powinniśmy być według społecznych zasad. W rzeźbach ten konflikt materializuje się w deformacji, w śladach uderzeń, w napięciu między kontrolą a chaosem. Metal, materiał twardy, odporny, ale podatny na zniszczenie, staje się nośnikiem odpowiedzialności za własne decyzje. Rdza, pęknięcia i niejednorodna powierzchnia moich prac są metaforą zaniedbania wewnętrznego dialogu. To ślady kompromisów i emocji, które nie znalazły ujścia w odpowiednim momencie.

 

Karol Wycisk wywiad sztuka„TOŻSAMOŚĆ”, praca z serii „Ego” (2023): czarna stal – wlana do formy, następnie rdzewiona, polerowana oraz repusowana – znalazła się na podstawie z czarnego granitu. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Galerii Dystans.

 

Karol Wycisk wywiad sztukaARTYSTA WYDOBYWA KONTRASTY, tu zestawia chropowatość rdzy z „płynnością” gładko polerowanego metalu. Praca z serii „Ego” miała swoją premierę w przestrzeni krakowskiego hotelu Stradom House w czerwcu ubiegłego roku. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Galerii Dystans.

 

AD: Czy metal, z którym pracujesz, to materiał ekskluzywny czy demokratyczny?

KW: Jest obecny w codziennym życiu: w konstrukcjach, narzędziach, ogrodzeniach, elementach przemysłowych. To materiał pracy, wysiłku i fizyczności, a nie luksusu. Każdy może go dotknąć, zranić się nim, zniszczyć go lub nadać mu formę. W tym sensie nie stawia barier i jest zdecydowanie demokratyczny, choć bywa postrzegany jako ekskluzywny. Ta „elitarność” wynika jednak z narracji, jaką wokół niego budujemy, z perfekcyjnego wykończenia, połysku, technologii, kontekstu galeryjnego. Ale mnie nie interesuje estetyka luksusu, lecz autentyczność. Metal wymaga zaangażowania, czasu i odpowiedzialności. Nie wybacza błędów, weryfikuje intencje i umiejętności. To „surowa sprawiedliwość”. Jest sędzią dla emocji. Dokładnie takim, jakiego szukałem od dawna. Dlatego postrzegam go jako materiał uczciwy, a przez to demokratyczny. Rdza, ślady obróbki, niedoskonałości nie są ukrywane, są świadectwem procesu. 

AD: Jak widzisz kierunek swoich dalszych poszukiwań – nadal będą one oscylować wokół pytania „kim jestem”, czy może z czasem staną się próbą zrozumienia „kim jesteśmy”?

KW: Całe życie spędziłem na Śląsku. Czuję się Ślązakiem. Zostałem wychowany w wartościach, które są tu głęboko zakorzenione. Każda osoba wychowana na Śląsku, z pokolenia na pokolenie, powie, że najważniejsza jest rodzina. Od pewnego czasu pracuję nad nowym projektem, który wprost odnosi się do znaczenia rodziny w moim życiu. Zadałem sobie pytanie: dlaczego rzeźba nie miałaby wychodzić od przedmiotów użytkowych? I jaka rzecz jest najważniejsza w każdym śląskim domu? Stół. Przy nim po raz pierwszy prowadziłem poważne rozmowy z rodzicami. Przy stole moja babcia witała mnie najlepszą jajecznicą na świecie, gdy wracałem z Krakowa, z uczelni. W moich nowych pracach stół przestaje pełnić funkcję użytkową. Nie służy już do jedzenia, pisania ani pracy. Przez to odzyskuje głos, ujawnia ślady dotyku, cienie dawnych rozmów, ciepło dłoni, które kiedyś na nim spoczywały. Każdy stół nosi w sobie pamięć.

AD: Co w Twoim „ja” znaczy bycie pedagogiem, nauczycielem młodych twórców? 

KW: Moja rola polega przede wszystkim na wspieraniu i pomaganiu. Jeśli ktoś lubi słuchać muzyki podczas pracy, proszę bardzo. Jeśli ktoś chce przyjść na zajęcia w piżamie, nie ma problemu. Jeśli ktoś chce zniszczyć swoją pracę i zacząć od początku, czemu nie. Trzeba pozwolić uczniowi na samodzielne kształtowanie własnej drogi, zgodnie z tym, co uważa za słuszne. Efekty tej pracy utwierdzają mnie w tym, co robię. Zwłaszcza że pamiętam siebie z czasów liceum plastycznego. Im częściej słyszałem „nie”, tym silniejsza była potrzeba pójścia własną drogą. 

 

Karol Wycisk wywiad sztukaDETAL metalowej powierzchni sprawia wrażenie organicznej struktury. Jakby w twardym surowcu odbito delikatną formę roślinną. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Galerii Dystans.

 

Zobacz także: 

Pełen koloru, humoru i energii dom w Kołobrzegu

Światło Starego Portu – mieszkanie w Marsylii

Nowoczesny dom, który celebruje otaczającą go naturę

Czytaj więcej