NOMAD St. Moritz – żywy dialog

Tegoroczną edycję nomad St. Moritz ponownie zorganizowano w willi Beaulieu. Niegdyś mieściła się tam klinika psychiatryczna Gut, dzisiaj to miejsce, w którym najbardziej prestiżowe galerie z całego świata redefiniują sposób obcowania z obiektami kolekcjonerskimi. 

Autor Magda Mazur

NOMAD St. Moritz – żywy dialog

EKSPOZYCJA CRAFTICA GALLERY to projekt studia GoszczDesign. Pokrycie prawie wszystkich ścian srebrem w płatkach, ręcznie, za pomocą pędzla, było niezwykle pracochłonne i zajęło trzy dni. Zdjęcie: Ivan Erofeev.

Twórcy inicjatywy nomad Circle, Giorgio Pace i Nicolas Bellavance-Lecompte, konsekwentnie budują format wystawy oparty na idei mobilności i nadawanego przez nią kontekstu. W przypadku alpejskiej odsłony tej cyklicznej imprezy kluczową rolę odgrywa samo St. Moritz, urocze miasteczko od dekad tworzące specyficzny ekosystem estetyczny dla wymagających gości. 

W ramach NOMAD przy Via Arona w St. Moritz kolekcjonerzy spotkali się już po raz dziewiąty, ceniąc to wydarzenie przede wszystkim za możliwość nieskrępowanego wejścia w żywy dialog ze sztuką i dizajnem. Tutaj przestają one być tylko podziwianym spektaklem, a mają szansę w naturalny sposób przenikać do życia bywalców imprezy. To właśnie domowa skala pozwala galeriom budować narracje bliższe wnętrzom mieszkalnym niż klasycznej prezentacji wystawienniczej. 

 

nomad_st moritz 2026_nu cubes by omar al gurg_photo by © ivan erofeevWILLA BEAULIEU w centrum St. Moritz pochodzi z 1868 roku. Była siedzibą Klinik Gut, obecnie jest przekształcana w butikowy hotel. Przed wejściem instalacja Omara Al Gurga. Zdjęcie: Ivan Erofeev.

 

18_gc_nilufar_nomad st. moritz 2026_ booth b3_gabriella crespi_etienne marc_martino gamper_ © stéphane aboudaram aboudaram_we are contentsEKSPOZYCJA NILUFAR GALLERY, od lewej: pod ścianą lampa „Fungo” z kolekcji „Rising Sun”, proj. Gabriella Crespi, bambusowy stolik tej samej projektantki, a nad nim żyrandol „Acanthus”, proj. Martino Gamper, dywan „House Plan” także Gampera. Zdjęcie: Stéphane Aboudaram Aboudaram / We Are Contents.

 

21_gc_nilufar_nomad st_(1). moritz 2026_ booth b3_etienne marc_© stéphane aboudaram aboudaram_we are contentsEKSPOZYCJA NILUFAR GALLERY – „The Murmur Sofa”, czyli reinterpretacja klasycznego siedziska, na świecie zwanego tête-à-tête, a w Polsce szeptanką, proj. Etienne Marc. Zdjęcie: Stéphane Aboudaram Aboudaram / We Are Contents.

 

13_gc_nilufar_nomad st. moritz 2026_ booth b3_christian pellizzari_ © stéphane aboudaram aboudaram_we are contentsEKSPOZYCJA NILUFAR GALLERY – lampa z motywami roślinnymi, „Auratus Ruby”, szkło z Murano, proj. Christian Pellizzari, 2026 Zdjęcie: Stéphane Aboudaram Aboudaram / We Are Contents.

 

Doskonałym tego przykładem była ekspozycja Nilufar Gallery, którą znam z Mediolanu i która – przyznaję – nieodmiennie mnie zachwyca absolutnie nonszalanckim stosunkiem do tego, co nowe i stare, co z drewna, z metalu, a co ze szkła, nadbudowując style, krzyżując materiały, łącząc epoki. Prowadzi ją słynna kolekcjonerka i kuratorka Nina Yashar, która w St. Moritz zaprezentowała m.in. instalację łączącą współczesne projekty z ikonami dizajnu. Wśród nich znalazły się m.in. elementy serii „PostForma Ico” autorstwa Martina Gampera, będącej reinterpretacją mebli zaprojektowanych niegdyś przez włoskiego architekta Ica Parisiego. W tej samej przestrzeni pojawiły się organiczne lampy „Famiglia” projektu Maximiliana Marchesaniego oraz obiekty Filippa Carandiniego, zestawione z dawnymi realizacjami projektantki Gabrielli Crespi. 

Wyraźny wątek historyczny wprowadziła także galeria Robilant + Voena, zestawiając eksperymentalne prace dwóch gigantów sztuki XX wieku: Lucia Fontany oraz Pabla Picassa. Ich obecność podkreślała jedną z najciekawszych cech NOMAD – brak hierarchii epok. W tym kontekście modernizm i współczesność funkcjonują jak równoległe języki tej samej estetycznej opowieści. Dla mnie wartością dodaną tej ekspozycji była rzeźba Marina Mariniego. Artysta z włoskiej Pistoi stworzył niezwykłe wizerunki koni bez uszu i ogonów jako swój sposób na rozliczenie się z trudną historią Włoch czasów faszyzmu. Jego muzeum w okolicach Florencji nie jest dla podróżujących oczywistym wyborem. Mnie zmusiło do tego, co zwykliśmy nazywać opuszczeniem strefy komfortu. 

Na przecięciu sztuki i dizajnu kolekcjonerskiego znalazła się prezentacja Craftica Gallery, założonej przez Annę Woźniak-Starak. W przestrzeni niemal całkowicie pokrytej srebrem płatkowym pojawiły się m.in. intarsjowany cabinet Zofii Sobolewskiej-Ursic, zestaw stolików Cyryla Zakrzewskiego i lampy Soni Dubois. 

Cała instalacja balansowała pomiędzy brutalistycznym chłodem a romantyczną grą światła. Spektakl wzmacniały metalicznie pobłyskujące ściany, odbicia w lustrach Anny Bery. Była to jedna z bardziej interesujących prezentacji tej edycji nomad Circle. Za projektem wystawy stało studio GoszczDesign. – Fenomen nomad polega na przesunięciu roli przestrzeni z tła na pierwszy plan – dizajn kolekcjonerski staje się częścią rozbudowanej, niemal scenograficznej narracji. Obiekty nie funkcjonują tu autonomicznie, lecz wchodzą w relacje z architekturą, światłem i krajobrazem, tworząc doświadczenie bliższe sztuce niż klasycznej ekspozycji – komentuje Monika Goszcz. 

Sorgin Gallery z San Sebastian została założona zaledwie dwa lata temu przez brazylijską marszandkę Mirian Badaró, mającą ponadpiętnastoletnie doświadczenie w pracy w obu Amerykach i Europie. Nie znałam tej galerii, a jej propozycje mnie zaintrygowały. Program Sorgin skupia się, jak informuje właścicielka, na „inteligencji materiałów oraz procesach organicznych i starannym rzemiośle”. Badaró podkreśla, że jej cel to nawiązanie dialogu między modernistycznym dziedzictwem a dzisiejszymi eksperymentami. Wśród wielu uznanych artystów, których dzieła można znaleźć w siedzibie galerii, mieszczącej się w dwustuletnim domu położonym na obrzeżach San Sebastian, jest i Jorge Zalszupin. A w St. Moritz Badaró zaprezentowała obiekty świetnie wpisujące się w ideę NOMAD. Była wśród nich igrająca z siłą ciążenia praca Adeline Halot, obiekty Joseby Leukonego, który umie wydobyć lekkość z kamienia, oraz niepokojące, bo przypominające fragmenty ciał formy Domingosa Tótory. Mój numer jeden wśród wielu doskonałych obiektów. 

W St. Moritz uwagę zwracały galeria von Bartha, znana z intuicji w wyszukiwaniu młodych talentów (można ich znaleźć w Bazylei i Kopenhadze), Spazio Nobile Gallery z Mediolanu, z pracą Kiki van Eijk „The Bridge”, czy nazwana od nazwiska rodzeństwa Stefano i Andrei – Cortesi Gallery (z siedzibami w Mediolanie i Lugano), imponująca swoją kolekcją sztuki współczesnej. 

NOMAD Circle z pewnością kreuje środowisko, w którym kolekcjonowanie przestaje być doświadczeniem hermetycznym. W otoczeniu śnieżnych krajobrazów doliny Engadyny sztuka i dizajn mają być obecne, kształtować atmosferę i relacje człowieka z przestrzenią. 

 

nomad_stmoritz26_spazio_nobileEKSPOZYCJA SPAZIO NOBILE GALLERY obejmowała wazony o powierzchni przypominającej krepinę stworzone przez Didiego NG Winga Yina. Zdjęcie: Ivan Erofeev.

 

nomad_stmoritz26_sorgin_ph_ © ivan_erofeevSORGIN GALLERY pokazała w St. Moritz m.in. imponującą instalację Ines Schertel (na ścianie), dywan „Gravitación Tinta” inspirowany kolażem Eduarda Chillidy (dla Nanimarquina), porcelanowy obiekt Dory Stanczel. Zdjęcie: Ivan Erofeev.

Zobacz także: 

Stalowe serce skały

Dom z historią i tropikalnym ogrodem w środku – renowacja przedwojennej willi w Warszawie

Dom zaprojektowany z myślą o trwałości i codziennej wygodzie

Czytaj więcej