Modernizm Marsylii, drugiego co do wielkości miasta Francji, nie zaczyna się od Le Corbusiera i jego słynnej jednostki mieszkalnej (Unité d’habitation) ani się na nich nie kończy. Znajdziemy tam również radykalnie odmienną, wrażliwą na kontekst wersję modernistycznej architektury, stworzoną przez postać pozostającą w cieniu – francuskiego architekta i urbanistę Fernanda Pouillona, który twierdził, że jest w stanie zbudować 200 mieszkań w 200 dni, przy budżecie 200 milionów franków, czyli znacznie taniej i szybciej niż jego konkurenci. To właśnie on na przełomie lat 40. i 50. XX wieku odpowiadał za powojenną odbudowę La Tourette oraz Vieux Port – dwóch dzielnic miasta, w którym dorastał. Stworzył tu szereg bloków mieszkalnych pełnych odniesień do przeszłości tego miejsca, a jednocześnie wykorzystujących nowoczesne metody budowlane i modernistyczne elementy architektoniczne. Charakterystyczne było m.in. zastosowanie przez Pouillona na fasadzie techniki pierre banchée – polegającej na wykorzystaniu kruszyw i gruzu wylewanych z zaprawą do drewnianych szalunków. Niskim kosztem nadawały elewacji szlachetny wygląd.
Autorka projektu wnętrza ALICII LUXEM. Zdjęcie: AMAURY LAPARRA.
STOLIK KAWOWY I ŁAWKA – oba z drewna cedrowego – to projekty ALICII LUXEM. Fotele „Triennale” są autorstwa Giampiera Vitellego i Titiny Ammannati dla Rossi di Albizzate. Zdjęcie: AMAURY LAPARRA.
W jednym z budynków wzniesionych przez architekta na osiedlu mieszkaniowym La Tourette zamieszkała projektantka wnętrz Alicia Luxem z rodziną. – Mój mąż i ja od lat jesteśmy zachwyceni spuścizną Fernanda Pouillona i kiedy zobaczyliśmy, że jedno z tamtejszych mieszkań jest na sprzedaż, byliśmy bardzo podekscytowani. Najwspanialsze było to, że wnętrze pozostawało nietknięte od lat 50., mogliśmy więc podziwiać jego pierwotny charakter. Część z istniejącej tkanki zachowaliśmy, część była mocno zużyta i wymagała wymiany. To była idealna okazja, aby znaleźć współczesne wzory, które pasowałyby do modernistycznego stylu i podkreślały ducha tego miejsca – wspomina Alicia.
Oryginalnie w częściach wspólnych budynku, pięknie zwróconego w stronę morza, Pouillon zastosował szkliwione ceramiczne płytki w formacie 10 na 10 cm oraz duże, kamienne, łamane płyty układane w losowe wzory.
– Gdzie tylko było to możliwe, zachowaliśmy zastane podłogi, uzupełniając je jedynie dopasowanymi kolorystycznie płytkami. Przez kilka miesięcy szukaliśmy odpowiedniego beżoworóżowego kamienia. Udało się i nowa posadzka wygląda niemal jak pierwotna. Kamienia użyliśmy m.in. w kuchni i typowo marsylskim kafoutch – tradycyjnej graciarni służącej za pralnię: z kamiennymi umywalkami i wielkimi oknami, które wychodziły na wietrzną stronę, co ułatwiało suszenie. Przekształciliśmy to pomieszczenie w salon kąpielowy z kamienną wanną. Niedawno jeden z sąsiadów podarował nam oryginalny drewniany wieszak na pranie, który ponownie trafił do tego wnętrza – opowiada.
FRAGMENT SYPIALNI. Konsola wykonana na wymiar z użyciem forniru zaprojektowanego w latach 80. przez Ettore Sottsassa to autorski pomysł Alicii, lampa biurkowa „Ara” – Philippe Starck dla Flos (ok. 1988), zasłony z Indii. Zdjęcie: AMAURY LAPARRA.
ORYGINALNA ZABUDOWA KUCHENNA z lat 50. xx wieku – współcześnie dodano jedynie osłonę okapu. Stół nawiązujący do stylu grupy Memphis powstał na zamówienie. Lampa „Campari Light” jest zrobiona z butelek po Campari przez Raffaele Celentana dla marki Ingo Maurer. Zdjęcie: AMAURY LAPARRA.
Także nowe kolory ścian, oglądane w wyjątkowym świetle marsylskiego Starego Portu, miały wyglądać, jakby tu były od zawsze. Alice długo szukała odpowiednich odcieni. – Chciałam zainspirować się jasnym różem spotykanym na marsylskich fasadach. Sprawdziliśmy mnóstwo próbek, ale nie byliśmy zadowoleni. Aż pewnego dnia, gdy malarz usuwał poprzednie warstwy farby pokrywającej ściany, przypadkiem znaleźliśmy odpowiedni kolor. Odcień w kuchni miał odwzorowywać obecny tu wcześniej stary, wypłowiały po latach gotowania beż. Wiele osób, które nas odwiedzają, myśli, że mieszkanie tak właśnie wyglądało od zawsze. To jedno z moich osiągnięć – zaznacza. By uszanować zamysł architekta, ingerencje w układ funkcjonalny ograniczono do niezbędnego minimum. Drobne zmiany wprowadziły nieco więcej symetrii, która dodała harmonii niektórym pomieszczeniom. – Przeprojektowaliśmy okno między łazienką a salonem kąpielowym i otworzyliśmy niektóre ciągi komunikacyjne, aby powstały amfilady wzdłuż pasm okien – mówi.
Sprzęty vintage oraz sztuka miały dopełnić wnętrze i stworzyć wyrafinowaną, a przy tym niewymuszoną, rodzinną przestrzeń, w której przeszłość płynnie splecie się z teraźniejszością. Nadzwyczajnym skarbem okazała się oryginalna żółta kuchnia z lat 50. XX wieku. – Plotka głosi, że dla Fernanda Pouillona zaprojektował ją sam Jean Prouvé – zdradza Luxem. Obok stanął stół z podstawą w stylu Memphis, wykonaną na wymiar tak, by pasowała do blatu znalezionego na śmietniku. Nad nim zawisła lampa projektu Raffaele Celentana, uformowana z dziesięciu oryginalnych butelek po Campari.
– Komfort, poetyckość i ciepło to dla mnie kluczowe elementy dobrze zaprojektowanego domu. Każde wnętrze jest jak wyjątkowy koktajl, który powstaje w odpowiedzi na osobowość i potrzeby klienta. Z pewnością istnieje jakiś wspólny mianownik, sygnatura moich projektów, ale trudno je uchwycić – mówi Alicia, która studiowała architekturę wnętrz w École des Arts Décoratifs w Paryżu. Dzięki pracy rodziców związanych z hotelarstwem trafiła tam po latach przeprowadzek z jednego zakątka świata w drugi. – Doświadczenie życia na wyspie u wybrzeży Australii liczącej 500 mieszkańców i na Mauritiusie było bardzo inspirujące. Miałam okazję poznać wiele różnych stylów i kultur, a od branży hotelarskiej nauczyć się gościnności, sprawiania, by ludzie czuli się w danym miejscu dobrze – podsumowuje.
FORMA Z ONYKSU, eksponowana w salonie, opiera się na specjalnie zaprojektowanych nogach z kutego żelaza. Zdjęcie: AMAURY LAPARRA.
ŚCIANY W ŁAZIENCE wyłożono czarnymi szkliwionymi płytkami. Okno oddziela łazienkę od salonu kąpielowego. Zdjęcie: AMAURY LAPARRA.
SALON KĄPIELOWY z wanną i posadzką z kamienia Rosa Perlino. Niegdyś kafoutch, pomieszczenie służące do prania. Na ścianie wisi drewniany wieszak, dawniej montowany pod sufitem, aby służyć do suszenia ubrań. Zdjęcie: AMAURY LAPARRA.
Zobacz także:
Kompleksowa przebudowa domku nad jeziorem