Powrót do miasta. Przebudowa modernistycznego domu w Poznaniu

Zamiast podążyć za popularnym kierunkiem przeprowadzek poza miasto, właściciele tego domu zdecydowali się na odwrotny ruch. Pięcioosobowa rodzina opuściła podmiejską aglomerację, by zamieszkać bliżej centrum Poznania i zamienić codzienne dojazdy do pracy oraz szkoły na życie w dzielnicy, z której wszędzie jest blisko.

Powrót do miasta. Przebudowa modernistycznego domu w Poznaniu

Projekt: Studio Wajda; Zdjęcia: kroniki Hanna Połczyńska

Metamorfoza międzywojennej willi w Poznaniu

Nowym domem stał się dla nich 210-metrowy budynek z okresu międzywojennego, jak mówi oryginalna dokumentacja zachowana przez klientów, zaprojektowany przez Władysława Szmyta. Jego współczesnej przebudowy podjęli się architekci Joanna Kaluba-Kobryńska i Paweł Kobryński, podczas gdy za architekturę wnętrz odpowiadała Anna Wajda-Szczęsna, prowadząca Studio Wajda. „Gdy pierwszy raz pojawiłam się na budowie, projekt przebudowy budynku był już opracowany, całość została gruntownie oczyszczona z tynków wewnętrznych, a ze stropów usunięto polepę. Pozostawiono same drewniane belki stropowe, przez które z parteru było widać piętro. Jedynym „pełnym” elementem, spajającym obie kondygnacje były drewniane schody, o których uratowaniu i odrestaurowaniu z wieloma stolarzami odbyliśmy na budowie sporo dyskusji” – wspomina Anna. Ostatecznie schody udało się odnowić, a o ich przeszłości przypomina delikatne skrzypienie stopnic, które tylko potęgują urok tego miejsca.

Anna Wajda-Szczęsna. Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Na parterze domu znalazły się kuchnia, jadalnia i salon, a także gabinet pełniący również funkcję pokoju gościnnego, niewielka łazienka oraz garderoba, która powstała w miejscu dawnego WC. Piętro zajmują trzy sypialnie, w tym pokoje dwóch córek studiujących na co dzień za granicą. Projekt wnętrza powstał w ścisłym związku z architekturą budynku. Prosta bryła skrywa od strony ogrodu charakterystyczne zaokrąglone narożniki, które wpłynęły na nietypowy rzut salonu i głównej sypialni. Motyw ten został następnie rozwinięty w projekcie zabudów meblowych.

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

„Staram się tworzyć wnętrza zgodne z kontekstem i architekturą. W tym przypadku przebudowywany dom jest przykładem modernistycznej architektury międzywojennej. Znając upodobania właścicieli, chciałam stworzyć wnętrze, które będzie przypominać o historii tego miejsca. Ważną rolę odgrywają tu dobrej jakości materiały wykończeniowe. Poza naturalnymi fornirami użyłam sporo kamienia naturalnego, nie tylko na blatach w kuchni i łazienkach, czy na stopniach, a także w progu pomiędzy salonem a jadalnią. Otwór między tymi pomieszczeniami istniał już w pierwotnym projekcie Szmyta. Postanowiłam podkreślić go, wykańczając drewnianą opaską wysuniętą obustronnie poza lico ściany i płytą kamienną w płaszczyźnie podłogi. To jeden z moich ulubionych detali” – opowiada Anna.

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Ważną rolę odgrywa również podłoga w strefie dziennej. Zaprojektowano ją z ułożonych w kwadraty dębowych klepek obróconych względem siebie o 90 stopni, dzięki czemu całość tworzy układ przypominający plecionkę. W zestawieniu z bordowymi, czarnymi i beżowymi „gorsecikami warszawskimi” w strefie wejścia posadzka wprowadza do wnętrza wyraźny rytm. Dominującym materiałem w zabudowach jest fornir z orzecha amerykańskiego, zestawiony z bardziej wyrazistą czeczotą pokrywającą wysoką zabudowę kuchenną z zaoblonymi narożnikiem, pojawiającą się na ścianie RTV w salonie oraz w prywatnej części domu.

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Jak mówi autorka projektu: „Składająca się z trzech modułów meblowych kuchnia jest ulubionym pomieszczeniem klientki w tym domu. Ciekawym elementem jest bryła wyspy kuchennej, która składa się z dwóch połączonych elementów: szafki kuchennej z blatem roboczym i płytą ze zintegrowanym okapem oraz stołu. Blat i stół wyznaczają dwa poziomy, stół wcina się w bryłę szafek kuchennych. Ich forma jest nieregularna i asymetrycznie zaoblona. Cała wyspa zwieńczona lampą od Pani Jurek staje się centrum życia domu. W wysokiej zabudowie ukryłam drzwi do spiżarni. W kuchni swoje miejsce znalazła też kolekcja świeczników „Karolinka” Eryki Trzewik-Drost”.

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Spójność całego wnętrza budują materiały, powracające zaoblenia oraz konsekwentnie stosowane detale. Według autorskich projektów Anny powstały wszystkie stałe zabudowy, a także większość elementów wyposażenia i wykończenia jak drzwi wewnętrzne, balustrada i okładzina klatki schodowej. Jedno z pierwszych pytań, jakie projektantka zadaje na początku każdej współpracy, dotyczy mebli i innych elementów wyposażenia wnętrza posiadanych przez klientów. W tym przypadku w jadalni zaplanowała miejsce na pianino oraz sporo przestrzeni na ekspozycję zbiorów sztuki użytkowej, w tym polskiej porcelany artystycznej czy szkła projektu Drostów z lat 60. XX wieku. Reszta mebli vintage zarówno polskiego, jak i duńskiego designu była wyszukana przeze nią oraz klientkę już w trakcje realizacji projektu.

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

„Pracę nad projektem zawsze zaczynam od ogółu, stopniowo dopracowując wszystkie szczegóły. Często „porzucam” projektowanie danego pomieszczenia, żeby nabrać dystansu i spojrzeć na wnętrze kolejny raz już następnego dnia. Czasem proces ten powtarzam kilka razy. Projektując, skaczę więc między pomieszczeniami, pilnując, żeby całość była spójna i harmonijna” – wyjaśnia Anna, która po ukończeniu Architektury i Urbanistyki na ówczesnej Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu i dziesięciu latach tworzenia projektów w pracowni architektonicznej, założyła własne studio projektowe, by zajmować się wyłącznie wnętrzami.

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

„W całym procesie, od etapu projektowania do realizacji, ważny jest dla mnie nadzór autorski, zwłaszcza gdy, tak jak w tym przypadku, realizowane jest wnętrze w przebudowywanym domu, gdzie czasem zdarzają się niespodzianki. Nadzoruję każdy etap realizacji, omawiam z wykonawcami rozwiązania techniczne, rozwiązuję problemy pojawiające się na budowie i pilnuję, żeby realizacja wnętrza była zgodna z projektem. Według mnie to bardzo istotny nieco niedoceniany etap” – podkreśla.

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska


Zdjęcie: kroniki Hanna Połczyńska

 

Zobacz też: 


Czytaj więcej