Villa di Corliano - toskańska opowieść o sztuce, architekturze i arystokracji

Od XVI wieku należąca do tej samej rodziny szlacheckiej Villa di Corliano była świadkiem historycznych przemian i zmieniających się trendów w sztuce - od renesansowej harmonii po barokowy rozmach oraz rokokową lekkość. Do dziś posiadłość zachowała niepowtarzalną atmosferę, łączącą arystokratyczny splendor ze spokojem toskańskiej natury. Każdego gościa witają tu panteon bogów, nimfy, fauny, niezliczone zastępy kupidynów oraz kotka Lilla.

Autor Klaudia Cena

Villa di Corliano - toskańska opowieść o sztuce, architekturze i arystokracji

Zdjęcia: Klaudia Cena

Tu każda ściana skrywa inną historię

„We Włoszech, a nawet w samej Toskanii, nietrudno znaleźć bardziej luksusowe pałace i wille. Trudniej znaleźć takie, które przez niemal pięć stuleci pozostają w rękach tej samej rodziny, a dodatkowo mają tak niepowtarzalną atmosferę” - mówi Agostino Agostini Venerosi Della Seta, obecny właściciel Corliano.

„Corliano nie jest perfekcyjnie utrzymaną ekspozycją muzealną. Jest tu odrobina patyny i niedoskonałości, które tylko dodają jej charakteru. Cieszy mnie, że doceniają to nawet goście zupełnie niezainteresowani historią. Kiedy próbujesz zliczyć wszystkie pary oczu spoglądające na ciebie ze ścian, szybko zapominasz nawet o braku klimatyzacji”. Po chwili dodaje: „Ze względu na wartość historyczną i artystyczną Corliano objęte jest ochroną konserwatorską, więc nawet instalacja tradycyjnej klimatyzacji byłaby niezwykle skomplikowanym przedsięwzięciem. Ale mamy wentylatory i urządzenia chłodzące!”

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

Położona niedaleko Pizy Villa di Corliano przez niemal pięć stuleci była świadkiem zmieniających się epok, ewolucji gustów artystycznych i historii kolejnych pokoleń tej samej rodziny. Fresk zdobiący sklepienie wejściowego westybulu ukazuje, jak bardzo pierwotny wygląd rezydencji różnił się od dzisiejszego.

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

Budowę willi rozpoczęła w pierwszej połowie XVI wieku florencka rodzina Spini, jednak już w 1536 roku posiadłość przeszła w ręce rodziny Della Seta i do dziś pozostaje własnością jej potomków. Ród, znany z handlu winem i wełną, przyczynił się do rozwoju przemysłu jedwabniczego w Pizie oraz odgrywał istotną rolę w życiu publicznym miasta, a znaczenie rodziny podkreśliło oficjalne uznanie tytułu hrabiowskiego w 1890 roku. W archiwum rodziny Agostini Fantini Venerosi della Seta Gaetani Bocca Grassi do dziś przechowywany jest kilkusetletni dokument potwierdzający zakup Corliano za 1500 florenów.

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

Jednym z najcenniejszych elementów posiadłości są XVI-wieczne freski autorstwa Andrei Boscoliego, wybitnego florenckiego malarza, ucznia Santi di Tito. W 1592 roku artysta stworzył na sklepieniu wielkiej sali centralnej scenę biesiady bogów i bogiń mitologii antycznej, kilkanaście scen inspirowanych Metamorfozami Owidiusza oraz alegoryczne przedstawienia miesięcy i znaków zodiaku.

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

„Wybór tematów mitologicznych był odważny jak na owe czasy” - mówi Agostino Agostini Venerosi Della Seta. „Stał w sprzeczności z moralnym konserwatyzmem kontrreformacji i był dyskretną deklaracją artystycznej niezależności.”

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

Odwiedzający salę główną i westybul mogą śledzić historię miłosną Apolla i Dafne, zaloty Jowisza do nimfy Io czy Parysa wręczającego jabłko bogini Wenus jako „najpiękniejszej”. Postacie na malowidłach są pełne ruchu i ekspresji, a kompozycje tchną lekkością. Ściany sali centralnej uzupełniają XVIII-wieczne freski przedstawiające cztery pory roku. Mitologiczna narracja powraca również w sąsiedniej Sali Muzycznej, której sklepienie i ściany pokrywają kolejne sceny z udziałem muz i Apollina.

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

We wnętrzach willi można odnaleźć różnorodne formy dekoracji odzwierciedlające zmieniające się na przestrzeni wieków trendy artystyczne. W sali wejściowej znajdują się tak zwane groteski - lekkie, linearne i fantazyjne ornamenty przedstawiające postacie ludzkie, zwierzęce oraz motywy roślinne, które cieszyły się dużą popularnością wśród toskańskich artystów renesansowych. Na zewnątrz willi widoczny jest inny rodzaj dekoracji: monochromatyczne sgraffita wykonane bezpośrednio na tynku przy użyciu techniki zbliżonej do fresku. Ściany westybulu i głównej sali zdobią XVIII-wieczne malowidła w technice trompe-l’œil, które poprzez iluzjonistyczne przedstawienie elementów architektonicznych tworzą wrażenie głębi i dodatkowej przestrzeni.

Zdjęcie: Klaudia Cena

Bogactwo sztuki, urokliwych detali oraz historii kryjących się w każdym zakątku posiadłości zdaje się nie robić wrażenia jedynie na Lilli - kotce, która majestatycznie przechadza się po salach lub drzemie na żółtej kanapie w westybulu. To ona zdaje się tu sprawować władzę nad panteonem bogów, nimf i faunów spoglądających ze ścian. Niewzruszona pozostaje również wobec tych niewidocznych mieszkańców, których jak twierdzą właściciele nie brakuje.

Zdjęcie: Klaudia Cena

„Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do willi w 2005 roku, szybko zdałam sobie sprawę, że oprócz ludzi, którzy mieszkają tu dziś, obecni są także ci z dawnych czasów” - mówi Rosanna Agostini, żona Agostiniego. „Maria Teresa od czasu do czasu daje o sobie znać - zawsze dyskretnie, nigdy natrętnie. Nie budzi w nas strachu. Mam wrażenie, że lubi się bawić i droczyć. Czasami chowa różne przedmioty, które niespodziewanie odnajdują się tydzień później”.

Historie o Marii Teresie Scolastice, znane są od pokoleń wśród lokalnej społeczności. „Biała Dama” podobno pojawia się w ogrodzie w księżycowe noce. Jej powóz bezszelestnie sunie przez park, by po chwili zatrzymać się przed domem, który niegdyś tak bardzo kochała.

Ukochany przez Białą Damę atmosferyczny park podobnie jak sama willa był na przestrzeni wieków wielokrotnie przekształcany zgodnie z aktualnymi trendami i upodobaniami gospodarzy. W drugiej połowie XVI wieku ogród miał dość surowy, symetryczny układ - prosty trakt prowadził od bramy do głównego wejścia, dzieląc teren na dwie równe części. Istotna przebudowa nastąpiła w 1755 roku, kiedy architekt Ignazio Pellegrini nadał posiadłości rokokowy charakter. Dodał monumentalną bramę wjazdową ozdobioną mozaikami z muszli oraz niewielki Kaffeehaus na Belwederze, przeznaczony do spotkań towarzyskich i filozoficznych dysput. W jego kuchni nad ogniem przygotowywano kawę i gorącą czekoladę - luksusowe napoje, które były wówczas nowością.

Zdjęcie: Klaudia Cena

Teren przed willą pozostawał jednak płaski i obsadzony winnicami oraz sadami, zachowując swój rolniczy charakter. Pod koniec XVIII wieku wzniesiono gospodarstwo oraz tłocznie oliwy. Oliwa produkowana w Corliano, Colleoli i Capannile di Lari była eksportowana do Europy i obu Ameryk aż do początku XX wieku, natomiast wino z Corliano cieszyło się uznaniem już w XVII i XVIII stuleciu.

Współczesny układ ogrodu pochodzi z XIX wieku, kiedy park przekształcono zgodnie z romantyczną modą epoki. Centralny trawnik został podniesiony, a proste aleje ustąpiły miejsca krętym ścieżkom prowadzącym do ogrodu za pałacem. W duchu fascynacji egzotyką wzbogacono go o liczne gatunki roślin sprowadzanych z odległych stron świata, z których wiele rośnie tu do dziś.

Zdjęcie: Klaudia Cena

Podczas spaceru po rozległym parku uwagę przyciągają nie tylko zmiany, jakim na przestrzeni wieków podlegała architektura krajobrazu, lecz także bogactwo historii i legend związanych z niemal każdą figurą, rzeźbą, a nawet drzewem, którymi Agostino chętnie dzieli się z gośćmi.

„To nasze drzewo dziedzictwa” – mówi Agostini, wskazując na monumentalnego platana wschodniego. „Zostało posadzone między 1801 a 1805 rokiem, kiedy Toskania była częścią Królestwa Etrurii. To jedno z niewielu drzew, które przetrwały stulecia burz i zmian”.

Wspomina jeszcze o Fontannie Mleka, której wodom przypisywano zdolność przywracania sił młodym matkom, oraz Venilia - nimfy uzdrawiających wód. Obie postacie, związane z płodnością i odrodzeniem, przywołują dawne związki tego miejsca ze zdrowiem, dobrostanem i życiodajną mocą natury.

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

Zdjęcie: Klaudia Cena

„To wyjątkowe miejsce, jednak utrzymanie willi i całej posiadłości w dobrym stanie nie jest łatwe i wiąże się z licznymi wyzwaniami” – mówi Agostino. „To jeden z powodów, dla których tak wiele zabytkowych willi i pałaców we Włoszech popada w ruinę. Nigdy nie planowałem zajmować się tą posiadłością ani wiązać z nią swojej przyszłości zawodowej, ponieważ moja kariera rozwijała się w zupełnie innym kierunku. Kiedy jednak odziedziczyłem majątek, nie wyobrażałem sobie jego sprzedaży. To część rodzinnego dziedzictwa, a historia rodziny i willi powinny pozostać żywe również dla przyszłych pokoleń”.

Dziś Villa Corliano pozostaje otwarta dla gości jako historyczna rezydencja i centrum kulturalne, goszcząc wystawy, koncerty oraz rodzinne uroczystości. Nie jest jedynie świadectwem minionych epok, lecz żywą opowieścią, do której wciąż dopisywane są kolejne rozdziały.

Zdjęcie: Klaudia Cena

 

Zobacz też:


Czytaj więcej