Interesujące połączenie zabytkowej architektury z nowoczesnym designem w paryskim apartamencie 

W Paryżu Clément Lesnoff-Rocard przekształcił zabytkowe mieszkanie w zaskakująco jasny i pełen humoru apartament dla rodziny miłośników sztuki.

Autor Felix Wagner

Zdjęcia Ludovic Belay
Interesujące połączenie zabytkowej architektury z nowoczesnym designem w paryskim apartamencie 

Obraz dzięki uprzejmości Aleksandara Pertemova. Rysunek dzięki uprzejmości Aloïse Corbaz. Rysunek dzięki uprzejmości Martina Ramireza. Zdjęcie: Ludovic Belay.

Pełna fantazji, jasna rodzinna oaza w Paryżu

Paryż z całą pewnością nie jest miejscem, w którym lekkomyślnie burzy się ściany. W grę wchodzi tu zbyt wiele historii – i zbyt wiele dobrego gustu. Tym bardziej zadziwiające jest to, co architekt z listy AD 100, Clément Lesnoff-Rocard, uczynił z klasycznie odrestaurowanym paryskim mieszkaniem w bocznej uliczce w dzielnicy Marais: odważnie zrewidował wszystkie dotychczasowe ingerencje. Co pozostaje, gdy pozbędzie się pozornie doskonałego perfekcjonizmu? Paryski wapień, dużo światła, okrągłe mury – i swoboda, by z 250 lat historii architektury nagle stworzyć coś w rodzaju katedry na potrzeby codziennego życia młodej, sześcioosobowej rodziny.

 

AD 100-Architekt Clément Lesnoff-Rocard. Ludovic BalayArchitekt z listy AD 100 — Clément Lesnoff-Rocard. Zdjęcie: Ludovic Balay.

 

Tam, gdzie zaczyna się historia Paryża

Ten dom nie jest bynajmniej zwyczajny. Należy do najwcześniejszych przykładów tego, co dziś nazwalibyśmy deweloperką – powstał około 1775 roku, za panowania Ludwika XVI, kiedy Paryż zaczął rozkwitać. Marais (z francuskiego: bagna) przez długi czas pozostawało wilgotnym terenem, przestrzenią przejściową między naturą a miastem. Dopiero osuszenie tego obszaru pod budowę Temple du Marais umożliwiło powstanie tu zabudowy o takiej gęstości, jaką znamy obecnie i która wydaje nam się oczywista. Budynek Aubertów był eksperymentem: miejscem wspólnego zamieszkania, według koncepcji rzeźbiarza Denisa Auberta i jego brata, architekta André Auberta. Przeprowadzili się tu artyści i rzemieślnicy, tworząc środowisko, które czuje się w tych przestrzeniach do dziś. Być może to właśnie tę pierwotną mieszankę pragmatyzmu i śmiałej wyobraźni wyczuł Lesnoff-Rocard, gdy po raz pierwszy wszedł do tego mieszkania o powierzchni 160 metrów kwadratowych.

 

Apartament w Paryżu salonOprócz głośnika marki Avantgarde Acoustic, wykonanego na specjalne zamówienie, ton w salonie tej młodej rodziny nadaje kolekcja dzieł sztuki. Nad krzesłem „Quinta Chair” projektu Mario Botty (1985) wisi praca Martína Ramíreza, a nad nim – gaucho wymachujący lassem namalowany przez niemieckiego artystę Aleksandara Pertemova. Pomiędzy oknami: obraz Aloïse Corbaz. Stolik kawowy to znalezisko w stylu vintage, a krzesło „Pura” zaprojektowała Elina Ulvio. Zdjęcie: Ludovic Balay. Obraz dzięki uprzejmości Aleksandara Pertemova. Rysunki dzięki uprzejmości Aloïse Corbaz i Martina Ramireza. 
 

Architektoniczny punkt zerowy

Mieszkanie było idealnie odnowione – a jednak całkowicie pozbawione duszy. Parkiet w jodełkę, gładkie ściany, typowa paryska elegancja. W oczach projektanta nic z tego nie miało znaczenia. „Zawsze staram się powrócić do prawdziwego charakteru danego miejsca”, podkreśla architekt. Zaczął więc od tego, co można by nazwać poszukiwaniem punktu zerowego w budownictwie: czyli usunięcia wszystkiego, co zostało dodane i nie jest konieczne. To, co się pod tym ujawniło, to przede wszystkim wyraźne proporcje – swego rodzaju pamięć tektoniczna. Szczególnie charakterystyczny okazał się okrągły dziedziniec z tyłu, który niczym echo wpisuje się w plan mieszkania. Dla Lesnoffa-Rocarda ta niezwykła okrągła forma miała decydujące znaczenie dla pozostałej części projektu domu. Kto po wejściu do budynku przechodzi przez dziedziniec, automatycznie kieruje wzrok w górę, niemal jak w przypadku Skyspace Jamesa Turrella. To przestrzeń, która się nie zamyka, lecz otwiera.

 

Nad wykonaną na zamówienie okrągłą kompozycją siedziskową wisi kolejna praca Aleksandara Pertemova. Ludovic Balay; dzięki uprzejmości Aleksandara Pertemova, obrazNad wykonaną na zamówienie okrągłą kompozycją siedziskową wisi kolejna praca Aleksandara Pertemova. Zdjęcie: Ludovic Balay. Obraz dzięki uprzejmości Aleksandara Pertemova.

 

Happy Gothic

Z tej postawy wyrosło całe przedsięwzięcie. Zleceniodawcy – oboje związani z branżą modową, z wielką pasją do muzyki, literatury, sztuki i komiksów – nie szukali reprezentacyjnego wnętrza, lecz miejsca, które będzie odzwierciedlało ich życie. A ich życie to czwórka dzieci, rosnąca kolekcja dzieł sztuki, potrzeba wspólnoty w postaci wieczorów kulinarnych i przyjęć, ale także konieczność wyciszenia: wspólne czytanie na dużej okrągłej kanapie należy do najważniejszych rytuałów rodziny. To, co z tego powstało, Lesnoff-Rocard nazywa le gothique joyeux. To termin, który początkowo irytuje, ponieważ łączy dwie pozorne przeciwności. A przecież gotyk, z historycznego punktu widzenia, nigdy nie był mroczny. Był architektoniczną obietnicą postępu – większej wysokości, większej ilości światła, większej przestrzeni. Katedry były jak maszyny światła. To, że gotykowi przypisuje się dziś często mrok, jest raczej wynikiem uwarunkowań społecznych niż ówczesnych intencji. W paryskim apartamencie idea ta została zinterpretowana na nowo. Dominuje tu biel. Ściany, podłogi, sufity to przykłady radykalnej redukcji. „Białe pomieszczenie jest jak płótno”, mówi projektant.

 

Apartament w Paryżu„Leave the Light on” to tytuł niebieskiego obrazu brytyjskiego artysty Jamesa Owensa. Jego mieniący się świat roślin inspirowany jest późnymi figuratywnymi akwarelami Edwarda Burra. Przed odsłoniętą wapienną ścianą stoi krzesło z pleksiglasu projektu André Courrègesa, po bokach którego znajduje się lampa podłogowa „Ghost Fantasma” projektu Kuramaty dla Yamagiwa (oba projekty z lat 70. pochodzą z galerii Harold Mollet) oraz stolik pomocniczy zaprojektowany przez Eero Saarinena dla Knoll. Zdjęcie: Ludovic Balay. Obraz dzięki uprzejmości Jamesa Owensa i Newchild Gallery.

 

Sztuka mieszkania

W rzeczywistości mieszkanie funkcjonuje jak obraz, po którym można spacerować: sztuka – przede wszystkim dzieła nurtu „outsider art” takich artystów jak Aloïse Corbaz czy Thornton Dial – wyróżnia się bezpośredniością, której rzadko spotyka się w klasycznych wnętrzach mieszkalnych. Prace te, często naiwne, intuicyjne i naznaczone energią samouków, nie potrzebują kontekstu dekoracyjnego. Wręcz przeciwnie: zyskują dzięki klarowności przestrzeni, a niektóre z nich, jak na przykład w kuchni dwa przedstawiające chmury obrazy amerykańskiej artystki Mimi Gross, zostały wykonane specjalnie do tego miejsca. Jednocześnie mieszkanie nie jest ascetyczne – jest figlarne, niemal rozbrykane. Pojawiają się serca – jako forma, motyw, gest. Drewniane krzesło projektu Antoniego Gaudiego i marmurowy detal w korytarzu dają drobne wskazówki dotyczące biografii mieszkańców. „Mają szczególną słabość do dobrego humoru i zabawy, nie zawsze traktują sprawy zbyt poważnie, a mimo to kochają wysublimowane piękno, cenią rzemiosło i sztukę”, mówi Lesnoff-Rocard. Być może to właśnie jest prawdziwą stałą tego projektu: powaga zabawy. To mrugnięcie okiem, na które można sobie pozwolić, ponieważ w fundamentach rozumie się jakość i autentyczność.

 

Apartament w Paryżu Pomieszczenia pełne serc: motyw oparcia drewnianego krzesła projektu Antoniego Gaudiego pojawia się również na lustrzanych drzwiach do łazienki rodziców. Prace nad drzwiami wejściowymi zostały wykonane przez Misleidys Francisca Castillo Pedroso. Z powodu autyzmu ta kubańska artystka nie komunikuje się za pomocą mowy, ale prostymi gestami i znakami. Zdjęcie: Ludovic Balay. Obrazy dzięki uprzejmości Misleidys Castillo Pedroso & Christian Berst Art Brut Gallery.

 

Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie elementu, który sprawia wrażenie przypadkowego i niemal niepozornego, a jednak ma ogromne znaczenie zarówno dla pary, jak i dla architekta: mowa o pomalowanych na biało drzwiach skrzydłowych, które oddzielają część publiczną od prywatnej, a jednocześnie zacierają wizualnie granice między tym, co już tu było, a tym, co współczesne. Wspólnie z nowojorskim artystą Justinem Giuntą, który wcześniej projektował biżuterię dla tej pary, oraz rzeźbiarzem mieszkającym w Paryżu, Lesnoff-Rocard przez ponad rok opracowywał dwie płaskorzeźby, które przekładają pochodzenie mieszkańców na symbolikę ornamentalną. „Chciałem stworzyć coś, co będzie reprezentowało tę parę”, mówi Lesnoff-Rocard, nawiązując do argentyńskich korzeni ojca rodziny i francusko-korsykańskich korzeni gospodyni domu. „Z tego powodu zdecydowaliśmy się przedstawić ich jako gaucho i gauchę”, wyznaje. Przy bliższym spojrzeniu można dostrzec ich zwierzęta totemiczne oraz rośliny typowe dla regionu, z którego pochodzą: Gaucha jest przedstawiona z rybą i liściem figowym, tak charakterystycznym dla Korsyki, natomiast jemu towarzyszy kot i Mutisia virreina.

 

Apartament w Paryżu jadalniaMonolityczna kuchnia ze stali nierdzewnej marki Abimis sprawia wrażenie, jakby stanowiła element wystroju wnętrza, a obrazy chmur Mimi Gross nadają jej figlarnej lekkości. Na marmurowym stole Tulip stoi zestaw ceramiczny marki Astier de Villatte. Zdjęcie: Ludovic Balay.

 

Detal apartamentu w ParyżuPłaskorzeźby na skrzydłach drzwi przedstawiają parę właścicieli. Zdjęcie: Ludovic Balay.

 

Rytm domu

Od progu prowadzącego do pomieszczeń prywatnych widać, że rytm mieszkania nie podlega nowoczesnej logice – w przeciwnym razie długi korytarz zostałby prawdopodobnie przeniesiony z dala od okiennej fasady ku środkowej części mieszkania. „Trzeba jednak podążać za pierwotną dynamiką domu”, twierdzi Lesnoff-Rocard. Nie ma tu klasycznego korytarza ani wyraźnego podziału funkcji. Zamiast tego mamy sekwencję pomieszczeń, które się naprzemiennie zwężają, zagęszczają i otwierają. Jest to zasada wywodząca się z XVIII wieku: przestrzeń publiczna z salonem i kuchnią na początku, a intymność z sypialnią rodziców na końcu.

 

Apartament w Paryżu kuchnia Monolityczna kuchnia ze stali nierdzewnej marki Abimis. Zdjęcie: Ludovic Balay.

 

Precyzja ukryta w detalu

Szczegóły techniczne projektu charakteryzują się wysoką precyzją – i właśnie dlatego pozostają niewidoczne. Usunięto cztery warstwy podłogi, zainstalowano ogrzewanie podłogowe i ograniczono ilość materiałów. Stal szlachetna kuchni Solitär marki Abimis została wykorzystana również w łazience, na drzwiach i ściankach regałowych. Łazienki z marmuru z Carrary wraz z ognistoczerwonymi armaturami projektu Marcela Wandersa dla Boffi Fantini sprawiają wrażenie monolitycznych wstawek, a małe kuliste aplikacje i lampy sufitowe marki Flos przypominają małe balony, które po imprezie utknęły pod sufitem. Nawet wentylacja i koncepcja klimatu w pomieszczeniach opierają się na cichej zasadzie: zamiast skomplikowanej i kosztownej klimatyzacji architekt zaproponował naturalny i przyjazny dla klimatu system z wentylatorami sufitowymi marki Boffi.

 

Apartament w Paryżu łazienka Stal nierdzewna zastosowana w kuchni znalazła się również w łazienkach. Zdjęcie: Ludovic Balay.

 

Apartament w Paryżu łazienka Armatura: projekt Marcela Wandersa. Umywalka z marmuru projektu Lesnoff-Rocarda. Zdjęcie: Ludovic Balay.

 

Architektura z charakterem

Na samym końcu mieszkania znajduje się sypialnia rodziców – najbardziej autentyczna część domu. Tutaj starannie odrestaurowano zabytkowy fresk sufitowy objęty ochroną konserwatorską. Przednia część mieszkania to kolorowa, artystyczna przestrzeń. Sypialnia pozostaje natomiast oazą spokoju dla rodziców, z łóżkiem z baldachimem i dwoma aniołami na fresku nad nim. Być może właśnie to sprawia, że apartament jest tak wyjątkowy: że odważa się być sprzeczny i ma odwagę nie konkurować z czcią historycznego paryskiego wnętrza, ale wywołać uśmiech. Widać tu też odwagę, by postrzegać biel nie jako powściągliwość, ale jako wzmacniacz. I odwagę, by ponownie zrozumieć architekturę jako coś, co nie tylko robi wrażenie, ale także sprawia radość. Jeśli dawniej gotyk miał za zadanie kierować wzrok ku niebu, to Clément Lesnoff-Rocard pokazuje tutaj, że zawsze warto pozwolić sobie na odrobinę uśmiechu.

 

Apartament w Paryżu sypialniaPo prostu boskie! Sypialnię rodziców zdobi zabytkowy fresk przedstawiający dwa anioły. Zdjęcie: Ludovic Balay.

 

Artykuł oryginalnie ukazał się na stronie AD Germany.

 

Zobacz także:

Zobacz jak mieszka gwiazda „Emily w Paryżu”

Zrozumieć kody. Projekt dwupoziomowego mieszkania w Paryżu

Modernistyczna kawalerka w Paryżu

 

Czytaj więcej