Włoski dla zaawansowanych: pied-à-terre w historycznej kamienicy w Mediolanie

Orzechowe forniry, wibrujące marmury i klasyki włoskiego wzornictwa. Kwintesencja mediolańskiego stylu w międzynarodowym wydaniu. Norwesko-hiszpańskie Studio Dragó zmieniło apartament z początku XX wieku w eleganckie pied-à-terre dla pary Amerykanów, którzy uwielbiają przyjmować gości.

Zdjęcia Giulio Ghirardi, stylizacja: Greta Cevenini
Włoski dla zaawansowanych: pied-à-terre w historycznej kamienicy w Mediolanie

Nad sofą Maria Belliniego dla marki Tacchini wisi fotografia z cyklu przedstawiającego fragmenty spektrum tęczy „Opticks 479” Hiroshiego Sugimoto. Stół ze szklanym blatem to projekt Marty Sali, fotele – Carla Haunera i Martina Eislera

Często mówi się, że prawdziwe piękno Mediolanu ukryte jest za zamkniętymi drzwiami – na dziedzińcach, w prywatnych pałacach pełnych dzieł sztuki i marmurowych holach. Fanny Bauer Grung i David López Quincoces ze Studio Dragó przenieśli tę ideę do mieszkania na najwyższym piętrze budynku z 1904 roku. To pied-à-terre dwóch byłych dyrektorów z Hollywood, Adama Sandersona i Richa Rossa. Poznali się w Nowym Jorku, pracując w mediach. – Po 35 latach bycia razem i przeprowadzce do Los Angeles znaleźliśmy się w środku kolejnego rozdziału – wyjaśnia Sanderson. We Włoszech zakochał się podczas intensywnego kursu językowego w Bolonii. – Wtedy pojawiła się myśl o drugim domu. Po zakończeniu kariery w korporacji i pracy na pełen etat stał się on częścią naszego życia – dodaje.

Gabinet, pełniący też funkcję sypialni dla gości, z rozkładaną sofą obitą aksamitem z galerii Rose Uniacke. Na dywanie Petera Mikicia stoją stoliki Massimiliana Locatellego. Na ścianie kinkiet Gia Pontiego i prace Mary Ellen Bartley, żyrandol Angela Lellego. Zdjęcie: Giulio Ghirardi

Para szukała miejsca jednocześnie kameralnego i kosmopolitycznego, a stolica Lombardii spodobała im się ze względu na miejski rytm i energię. Idealne mieszkanie znaleźli poza historycznym centrum, ale wciąż blisko niego. Do pracy nad projektem wybrali biuro równie kompetentne, co inspirujące. Chociaż ani Bauer Grung, ani López Quincoces nie urodzili się we Włoszech, ich język projektowy jest mocno zakorzeniony w Mediolanie. Norweżka i Hiszpan od lat mieszkają tu i pracują. – Nikt nie zna włoskiego stylu lepiej niż oni, ale wprowadzili również inne odniesienia. Fanny skłania się ku spokojnym, cichym przestrzeniom – pozwala przedmiotom oddychać. David natomiast jest fanatykiem detalu – twierdzi Sanderson.

Fragment salonu z fotografią „Anders, Villa Rossi” (2008) Wolfganga Tillmansa, lampami „G-20” Hansa-Agnego Jakobssona i leżanką „Cavalletto” Angela Mangiarottiego. Zdjęcie: Giulio Ghirardi

Mieszkanie o powierzchni 141 mkw. miało wszystkie cechy klasycznego, mediolańskiego wnętrza: skrzypiące drewniane podłogi, rzeźbione framugi z ciężkimi okiennicami, wzorzyste płytki graniglia. Poprzedni właściciel, notabene liczący 104 lata, nie odnawiał go od dekad. Jak w wielu domach z początku XX wieku, przez środek biegł długi korytarz, a po bokach rozplanowano ciąg niewielkich pokoi – rozwiązanie praktyczne dla dużej rodziny, mniej dla pary, która uwielbia przyjmować gości.

Fornirowane orzechem garderoby z ciemnoniebieskimi drzwiami idealnie pasowałyby do Orient Expressu. Zdjęcie: Giulio Ghirardi

Projektanci zaczęli od zmiany układu, wyburzając część ścian i tworząc dużą przestrzeń dzienną przechodzącą w jadalnię i kuchnię. Drewno pomarańczowe na podłodze zastąpili jasnym parkietem w jodełkę, a ozdobne framugi drzwi nieznacznie podwyższyli, by dopasować je do nowej skali mieszkania. – Klienci chcieli wnętrza o wyraźnie męskim charakterze. Klasycznych podłóg, wyrazistych marmurów i głębokich kolorów – wyjaśnia Bauer Grung. Stąd pomysł, aby główną łazienkę wyłożyć wirującym szarym marmurem Cipollino, wyspę kuchenną wykończyć marmurem Corchia Viola, a sypialnię pomalować na uspokajający odcień granatu, podkreślony czernią.

Główną sypialnię utrzymano w ciemnym odcieniu granatu. Pośrodku stanęło łóżko marki Living Divani obite wełną Loro Piana. Nad nim zdjęcie Kennetha Josephsona, a obok stoliki nocne Severina Hansena i lampy Hansa-Agnego Jakobssona. Z lewej fotel autorstwa Osvalda Borsaniego i praca Luigiego Ghirriego, a powyżej lampa projektu Bruna Gatty. Zdjęcie: Giulio Ghirardi

Wybrane meble idealnie wpasowują się w tę przestrzeń, przy okazji tworząc stuletni przegląd włoskiego wzornictwa. W salonie sofa „Le Mura” Maria Belliniego z 1972 roku stoi obok współczesnego stolika „Mathus” ze szkła i stali (Martasala Editions) oraz leżanki z 1953 roku autorstwa Angela Mangiarottiego. W sypialni uwagę zwraca fotel Osvalda Borsaniego z 1955 roku, a w gabinecie kinkiety Gia Pontiego.

W głównej łazience posadzki, ściany prysznica i toaletkę wykonano ze spektakularnego marmuru Cipollino. Z lewej fragment sypialni z niklowanym krzesłem Michela Dufeta z lat 30. XX wieku. Zdjęcie: Giulio Ghirardi

Kilka graficznych dywanów stworzył na zamówienie przyjaciel pary, londyński projektant Peter Mikic. Najbardziej spektakularna zmiana zaszła jednak w gabinecie, będącym też sypialnią dla gości. Pomieszczenie w całości pokryto orzechową boazerią, która zagina się przy suficie niczym przytulny, drewniany baldachim. Podobne rozwiązanie znalazło się w dawnym centralnym korytarzu. Powstała tam fornirowana orzechem garderoba z ciemnoniebieskimi, lakierowanymi frontami. Za drzwiami szaf kryją się sekretne przejścia. Kiedy w domu zatrzymuje się gość, Sanderson i Ross mogą się wymknąć z przedpokoju przez garderobę do swojej sypialni lub przejść niezauważenie do salonu. – Kiedy są tylko we dwoje, mieszkanie jest bardzo otwarte. Ale można łatwo zamknąć wszystkie prywatne pomieszczenia. Dzięki temu wnętrze zyskuje podwójne życie – mówi Bauer Grung.

Kinkiety nad toaletką to autorski projekt Studio Dragó, na blacie stoi zdjęcie „Mike wäscht sich mit anderen” Willa McBride’a z 1963 roku. Zdjęcie: Giulio Ghirardi

Artykuł ukazał się w 16. numerze „AD Polska”, marzec/kwiecień 2026.

Zobacz też:


Czytaj więcej