Zmiany zawsze zaczynają się podobnie. – Wchodzę do domu obładowany, dźwigam teczkę, torbę z siłowni i jeszcze zakupy. Mijam przedpokój, rozglądam się i myślę: „To musi wyglądać tak”. Odkładam, co mam w ręku, i zaczynam przestawiać kanapy czy rzeźby. Albo dzwonię do tapicera i mówię: „Obijamy meble”, „Wchodzi welwet”, „Skóra”, „Len” – opowiada mi Dawid Woliński, uznany projektant mody, stawiając na stole świeżo zaparzoną kawę.
Aktywne meble
Właśnie od stołu zaczęła się najnowsza fala zmian. – To mebel o szczególnej randze. Mówi o tym, kto żyje w danej przestrzeni, co się w niej dzieje. Wokół blatu koncentrują się najważniejsze czynności – tłumaczy gospodarz. – Mój stół jest bardzo aktywny. Rano jem przy nim śniadanie, potem zasypuję go kartkami i coś rysuję, po powrocie z zakupów odkładam tam jarzyny, z których w kolejnych dniach coś gotuję – kontynuuje, a ja zerkam na wielki półmisek ze szkła kryształowego, w którym pysznią się karczochy. – Kiedy widzę naprawdę apetyczne warzywa, od razu je kupuję. Dopiero później zastanawiam się, co z nich zrobić. Kiedyś przyniosłem tu cytron. Znalazłem przepis na sałatkę z anchois i postanowiłem go wypróbować. Kwaskowata, mięsista skórka tego cytrusa świetnie zrównoważyła smak sardeli – opisuje Dawid.
Masywny mebel z czarnego drewna, piękny, jednak zbyt mały w stosunku do potrzeb, został niedawno zastąpiony przez lekki stół z blatem wspartym na smukłych nóżkach. Za tą zmianą poszły kolejne, a Dawida Wolińskiego wspierała w nich architektka wnętrz Magdalena Impert. Pomogła m.in. znaleźć odpowiednią lampę. Taką, która nie tylko podkreśla rangę stołu, ale również sama w sobie stanowi świetlistą rzeźbę, a jej światło nie dominuje, lecz delikatnie modeluje wnętrze, podkreślając faktury, krawędzie i relacje pomiędzy obiektami – mówi architektka. Wybrany model składa się z trzech obręczy o nieregularnych kształtach, które dobrze się wpisały w wyrafinowaną, choć surową estetykę całości.
„SHOWTIME” – wielkoformatowe płótno Ewy Czwartos – to skarb z wystawy „We Have No Troubles Here”, prezentowanej w GNYP Gallery Berlin we współpracy z Borowik Foundation z Warszawy. Dawida, który studiował na akademiach sztuk pięknych w Łodzi, Poznaniu i Warszawie, zachwyciło osadzeniem w historii malarstwa oraz perfekcyjną techniką wykonania. W roli cokołu szafka z kolekcji „Original Modern” polskiej marki Tylko, która tworzy meble personalizowane i jest bardzo modna w Berlinie. Z przodu wazon Marcina Kuberny (GRôPK). Sztuka czysta spotyka się tu z rzemiosłem. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
ABSTRAKCJA Małgorzaty Szymankiewicz z serii „Falling out of Rhythm” (BWA Warszawa) to jeden z ulubionych obrazów projektanta. Żyrandol „Cayenne” polskiej marki Maxlight składa się z trzech obręczy o nieregularnych kształtach, harmonizujących z charakterem wnętrza. Strefę wypoczynkową tworzą rozłożyste, „męskie” w wyrazie sofy z kolekcji „Cavalli air” marki Saloni (Domo Living). Kanapy te już skalą poduch zapowiadają komfort. Stanęły na fakturowym, ręcznie tkanym dywanie z tencelu „Desert Light Beige” (Carpets & More) o aksamitnej, pełnej życia powierzchni, zmieniającej się przy każdym kroku. Dwukolorowy pled wełniany – Tylko. W głębi lampy stołowe od Ralpha Laurena. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
RĘCZNIE FORMOWANE lustra Fiam oraz lampy – tu małe, ale wyraziste „Ollo” czeskiej marki Bomma (projekt Václava Mlynářa) – rozjaśniają salon grą refleksów. Szklany klosz z efektowną wewnętrzną strukturą bąbelków sprawia, że światło staje się niemal dekoracją samą w sobie. Poniżej przystanęły lekkie, wąskie konsolki „Etoile” od Cattelan Italia. Wciąż zmieniają miejsca i zadania – podobnie jak kupione przed laty ceramiczne postumenty. Rzeźby Marka Bimera (Bimer Studio) – żyrafy o uproszczonej, abstrakcyjnej formie – dodają wnętrzu charakteru i lekkości. To obiekty, które równoważą architekturę przestrzeni i nadają jej indywidualny rytm. Niski stolik kawowy pochodzi z Domo Living. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
BIURKO, NIEBIURKO – do swojego gabinetu projektant szukał mebla dalekiego od stereotypu. Szklany obiekt o perfekcyjnej jakości wykonała włoska firma Fiam. Chromowana lampka „Three Sixty” marki FontanaArte, wyszukana na Architonic, dodaje przestrzeni światła i lekkości. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
JEDNA Z TRZECH zabytkowych ikon z kolekcji projektanta zajęła miejsce na modułowej szafce w gabinecie (Tylko). W głębi amfilada, którą tworzą: sypialnia, garderoba i łazienka. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
DO AUTORSKICH UNIKATÓW należy nie tylko garnitur Dawida z marynarką wiązaną w pasie, ale również stalowy parawan, widoczny z tyłu, po lewej. Rzeźbiarski obiekt z giętej i polerowanej stali osłania salon od strony drzwi wejściowych, a jadalnię wzbogaca o nowe widoki. Wkrótce zostanie wyposażony jeszcze w drewniany cokół. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
OSOBOWOŚĆ Dawida wyraża się i przez aranżację mieszkania, i przez ubiór. Tu projektant ma na sobie szlafrokowy płaszcz marki Balenciaga, który zajmuje jeden z aż 800 wieszaków w jego garderobie. A na części z nich wiszą po dwa stroje! Do tego dochodzą buty, dodatki i perfumy. Bez zapachu żadna stylizacja nie byłaby kompletna. W salonie na swój moment czeka kilkanaście świec o różnych aromatach. Organiczne rzeźby stworzył Marek Bimer (Bimer Studio). Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
Centrum dowodzenia
Naszą rozmowę przerywa dzwonek do drzwi. To kurier z jedwabnym krawatem vintage – kolejnym do kolekcji, którą rozwija Dawid. Krawat trafia na stół, jak każda ważna rzecz, natomiast nasza uwaga kieruje się w stronę sof. – Ludzie chętnie opowiadają o tym, jak to na swoich kanapach odpoczywają, czytają książki, oglądają filmy. A dla mnie to prywatne centrum dowodzenia. Z kanapy zamawiam dla siebie ubrania, szukam dodatków, pięknych mebli, interesujących artystów. Lubię rzeczy nie do końca oczywiste – podkreśla z błyskiem w oku.
Przechodzimy do gabinetu – częściowo otwartego na salon pomieszczenia, w którym przy oknie stanęło szklane, niemal niewidoczne biurko. – Wcześniej to miejsce służyło głównie do komunikacji, teraz bez zmiany struktury mieszkania wprowadziliśmy nową funkcję – mówi Magdalena Impert. Aby szklanego biurka nie zbanalizować zbyt tradycyjnym krzesłem, Dawid postanowił siadać tu na kamionkowym postumencie do rzeźby. Ascetyczna aranżacja nie konkuruje ze światem, który rodzi się w wyobraźni i na papierze. O krok dalej, za drzwiami, rozciąga się strefa master. Z łóżka widać „Poławiaczy pereł u wybrzeży Odessy” Arkadija Rusina, ulubiony obraz projektanta. Za ścianą czekają z kolei fascynacje modowe – ubrania, dodatki, buty, perfumy. Jest tu kilka strojów, które Dawid stworzył dla siebie. Spod jego ręki wyszedł także projekt mobilnej metalowej garderoby, a w sąsiadującej łazience – blat z wyfrezowaną płytką niecką umywalki.
U WYBRZEŻY ODESSY” od lat niezmiennie fascynują projektanta. Jak mówi, płótno Arkadija Rusina z 1976 roku wydaje mu się bliskie zarówno socrealizmowi, jak i uniwersum Marvela. Uwagę zwracają relacje bohaterów obrazu, ich niecodzienny ekwipunek i tradycyjny kunszt malarstwa realistycznego. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
ŁÓŻKO „FROU FROU” z włoskiej manufaktury Promemoria towarzyszy Dawidowi już dwie dekady. Zmienia się jednak wraz z nim – gdy mieszkaniem zawładnął szarobeżowy mikrocement, mebel otrzymał obicie z tkaniny utrzymanej w estetyce surowego lnu (na stronie obok). Ten sam materiał pokrył przystawiane do łóżka schodki, które projektant opracował i zamówił z myślą o swym wiekowym już piesku. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
Kuchnia artystyczna
W penthousie na Mokotowie Dawid mieszka już ponad 20 lat, jednak cyklicznie, wiosną oraz zimą, ożywia tę przestrzeń puls mniejszych i większych zmian. Zjawia się potrzeba przemeblowania, wymiany dodatków, przeranżowania obrazów i rzeźb albo wywołania prawdziwej rewolucji. Ostatnia zaczęła się tuż przed pandemią i za jej sprawą ciągnęła się aż trzy lata. Wnętrza, wcześniej bliższe estetyce retro, od sufitu do podłogi pokryły się wtedy warstwą szarobeżowego betonu architektonicznego. Ten sam materiał trafił także na drzwi, a nawet klamki. – Potrzebowałem oczyszczenia, uwolnienia od nadmiaru. W odmienionej przestrzeni poczułem się lepiej – mówi.
Od dłuższego czasu dojrzewa myśl o metamorfozie kuchni – by zyskała większą funkcjonalność, pozwoliła rozwinąć się kulinarnie. Może uda się ją urządzić w ogrodzie zimowym i gotować pod szklanym dachem? Dawida fascynuje również myśl o kuchni mobilnej, złożonej z segmentów, które można przetaczać na kółkach w dowolne miejsce; traktuje to jednak tylko jako ciekawostkę. W najbliższych planach ma coś prostszego – wąskie pasy lnu, które dowiesi do zasłon w salonie, aby wykończyć je od strony obrazu Małgorzaty Szymankiewicz. I nowe abażury do lamp. Chyba wykona je sam, bo nie udało mu się znaleźć odpowiedniego rzemieślnika.
PLEJADA bezprzewodowych, przenośnych lampek (tu model „Ollo” czeskiej marki Bomma, w innych miejscach wielobarwna „Poldina” od Zafferano) krąży po apartamencie i tarasie. Dawid na ogół wybiera je zamiast świec także na czas relaksujących kąpieli. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
ZE STALI I BETONU powstały zgeometryzowane kształty stolików nocnych „Bonaldo” (Maxfliz). Dźwigają albumy o modzie, sztuce i architekturze, które można znaleźć we wszystkich częściach apartamentu. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
Prywatna prezentacja
Zmiana jako cecha stała dotyczy w tym apartamencie także sztuki. Dawid zaczął się nią zajmować odważniej z inspiracji Igora, przyjaciela i kolekcjonera dawnych oraz nowych płócien. Nasz gospodarz również nie ogranicza się do konkretnych epok czy nurtów. Ma w zbiorach malarstwo sprzed wieków oraz prace młodych talentów, zarówno abstrakcyjne, jak i figuratywne. Chętnie wybiera polskich twórców, docenia rolę rzeźb we wnętrzach. Zawsze jednak, tak samo jak w pracy projektowej, szuka kunsztu – wysokiej klasy warsztatu rzeźbiarskiego czy malarskiego. Z pasją odkrywa kolejne warstwy znaczeń lub czysto formalnych rozwiązań. Sięga przy tym po naprawdę duże formaty; cieszą go bardziej od małych. Łatwo się o tym przekonać, oglądając obiekty wyeksponowane w jego prywatnej przestrzeni. Wśród ciągłych przemian ta jedna rzecz jest akurat stała.
KONSEKWENTNA LINIA stylistyczna spaja wszystkie wnętrza: od strefy wejściowej po prywatną łazienkę. Można stąd podziwiać zieleń tarasu obiegającego apartament. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
UMYWALKA zintegrowana z kamiennym blatem to kolejny autorski projekt Dawida. Płytka niecka wydaje się wyżłobiona przez płynącą tu wodę. Ciepło stopom daje „Royal Beige Elegance” od Carpets & More. Bliźniaczy, choć znacznie mniejszy obiekt zwraca uwagę w toalecie dla gości. Ręcznie robiony wazon o chropowatej powierzchni to grôpk, w donicy rośnie drzewko oliwne. Stolik pomocniczy na stożkowatej nodze z aluminium wykończonego w złocie – Domo Living. Zdjęcie: MOOD AUTHORS. Produkcja: Magda Lizurej.
Zobacz także:
Dom z widokiem na Cieśninę Bosfor
Darmowa wystawa, której nie możesz przegapić. Zobacz kultowe zdjęcia Elliotta Erwitta w Warszawie
Nasycony kolorami apartament, w którym można zapomnieć o wielkomiejskim zgiełku