Aranżacja 120-metrowego mieszkania w Sopocie
Pełną odważnych zestawień przestrzeń Ola Szewczul stworzyła dla siebie. Niespiesznie, instynktownie i bez wytycznych z zewnątrz dobierała barwy i materiały. – Nie chciałam kolejnego typowego sopockiego apartamentu w odcieniach szarości, bieli i błękitów, z dosłownymi odniesieniami marynistycznymi. Zależało mi na miejscu z charakterem, które zostaje w pamięci na dłużej, na pokazaniu mniej oczywistego oblicza miasta, kojarzącego się z atmosferą przed wojennych kurortów i wakacyjnych wspomnień – podkreśla autorka projektu. – Ponieważ projektowałam nie dla klienta, lecz na własny użytek, mogłam sobie pozwolić na intuicyjne decyzje i brak perfekcyjnego planu. Jako punkt wyjścia przyjęłam hasło „błękitne niebo, czerwone wino”. Ale wnętrze szybko zaczęło żyć własnym życiem. Wiele elementów odnajdowanych w miarę procesu projektowego, jak meble vintage, lampy czy tkaniny, wpływało na dalsze wybory – dodaje.
Ola Szewczul. Zdjęcie: Tomo Yarmush
Ukończyła studia na Wydziale Sztuki Mediów warszawskiej ASP, specjalizując się w fotografii. Mówi, że to właśnie ona nauczyła ją patrzenia poprzez kadr, światło i proporcje, co oddziałuje na jej sposób projektowania. O przestrzeniach myśli jak o obrazach, chce, by były wyraziste. Sopocki apartament jest trzecim wnętrzem, które zaprojektowała dla siebie. Widoczną w projekcie miłość do dizajnu i koloru rozwija od 2017 roku.
W korytarzu zabudowa na wymiar (Jacek Nowak Jabart) zaokrągleniami i dekoracyjnymi podziałami nawiązuje do estetyki minionych dekad. Zdjęcie: Tomo Yarmush
Kiedy na śmietnikowej wystawce trafiła na krzesło „Muszelka” z lat 60., postanowiła dać mu drugie życie. Tak powstało Vintola Studio zajmujące się renowacją polskich mebli vintage. – Moja rola polega dziś przede wszystkim na ich wyszukiwaniu, dobieraniu tkanin oraz tworzeniu nowych kolekcji, prace renowacyjne wykonują specjaliści w Swarzędzu – tłumaczy. Od czterech lat buduje też autorską linię współczesnych modeli krzeseł. Kolekcje prezentowała na między narodowych targach: Salone del Mobile w Mediolanie i Maison & Objet w Paryżu. O tym, że krzesłom Szewczul nie sposób odmówić wyrazistości, można się było ostatnio przekonać również w Warszawie, na wystawie „Craft Days” promującej polskie plecionkarstwo w nowoczesnym wydaniu, gdzie projektantka pokazała włochate krzesła o równo przystrzyżonych siedziskach.
Współczesną zabudowę kuchenną z błękitnymi frontami i granitowymi blatami zestawiono z vintage’ową szafką na kieliszki. Kwiecista tapeta to Boråstapeter, hokery Vintola Studio tapicerowane tkaniną Dekoma. Nad wyspą zawisły lampy włoskiej marki Ferroluce. Zdjęcie: Tomo Yarmush
Ważnymi punktami odniesienia dla sopockiego wnętrza były atmosfera i wyrazisty charakter kamienicy z 1898 roku. – Chciałam raczej wydobyć ducha tego miejsca niż odciąć je od kontekstu – mówi. Serce mieszkania tworzą salon z jadalnią. Ściany przybrały tu maślany odcień, a dekoracyjne łuki wypełniła tapeta Pierre Frey z motywem fal i chmur, nawiązująca do nadmorskiego charakteru Sopotu i marzenia o widoku na morze. Stanął tu m.in. autorski stół projektu Oli z kompletem odnowionych przez Vintola Studio krzeseł typ A5828 projektu Heleny i Jerzego Kurmanowiczów, oraz wyszukany na aukcji internetowej piec kaflowy. – Piec został rozebrany, przewieziony do Sopotu z centralnej Polski i odrestaurowany specjalnie na potrzeby tego wnętrza. Kafle pochodzą z 1898 roku, czyli dokładnie z okresu powstania kamienicy. Ich unikatowe wybarwienie jest dziś praktycznie niemożliwe do odtworzenia, dlatego rekonstrukcja pieca była grą wartą świeczki – podkreśla projektantka.
Zdjęcie: Tomo Yarmush
W jadalni czeskie kinkiety vintage, dekoracyjne łuki wykończone tapetą „Nuages” (Pierre Frey). Stół (proj. Ola Szewczul) otaczają „krzesła serduszka” (Vintola Studio, tapicerka Pierre Frey „Wild Skin”). Zdjęcie: Tomo Yarmush
Na suficie pojawiła się tapeta z figlarnym motywem pływaczek. W wykuszu z oknem zakończonym łukiem powstało wygodne, rozłożyste, tapicerowane siedzisko wypełnione poduszkami. Najbliżej pierwotnych założeń kolorystycznych projektu pozostała kuchnia. Błękitne fronty zestawiono w nieoczywisty sposób z bordowymi, granitowymi blatami oraz vintage’ową szafką na kieliszki i kwiecistą tapetą. Główna sypialnia została urządzona w ciemniejszej, nastrojowej palecie.
Centralnym elementem strefy wypoczynkowej jest zabudowany wykusz z dużym siedziskiem autorskiego projektu. Wykonane na wymiar, otapicerowano tkaniną Casamance „Ocema”. Aranżację uzupełnia odrestaurowany w Vintola Studio fotel vintage projektu Józefa Chierowskiego i dywan z kolekcji Malwiny Konopackiej dla Carpets & More (na stronie obok). Zdjęcie: Tomo Yarmush
Wnętrze jest odważne, emocjonalne i bardzo osobiste. – Interesują mnie przestrzenie, które buduje się trochę jak garderobę albo kolekcję, ze znajdowanych po drodze elementów – opowiada Szewczul. – Ale mieszkanie musi być wygodne, nie może wyglądać dobrze tylko na zdjęciach, wymagać perfekcyjnego porządku. Powinno przypominać dobrze skrojone ubranie – służyć człowiekowi, a nie odwrotnie.
W głównej sypialni bordowy sufit połączono z tapetą Boråstapeter „Eternal Flower”. Pozwoliło to optycznie „zgubić” trudne skosy poddasza. Centralnym punktem wnętrza jest łóżko polskiej marki Happy Barok, tapicerowana ławka (Vintola Studio, tkanina „Dedar”). Zabudowy na wymiar mają fronty z plecionki wykonanej na zamówienie i uchwyty pap deco. Wnętrze miało przypominać butikowy hotel – elegancki, nastrojowy i sprzyjający odpoczynkowi. Zdjęcie: Tomo Yarmush
Zobacz też:
- 75-metrowe mieszkanie niedaleko Trójmiasta to kameralna świątynia relaksu
- Dom z wczesnych lat 2000 dostał drugą szansę
- Najpierw kolor, potem cała reszta. Wrocławskie mieszkanie projektu Onuko