Pierzasty niedźwiedź i inne osobliwości: apartament galerzystów w budynku Herzoga i de Meurona

Mają podobny gust, zwykle nawet ubierają się identycznie. Nacho Polo i Robert Onuska, twórcy galerii StudioTwentySeven, byli też zgodni w sprawie swojego nowojorskiego mieszkania: zabawy skalą, formą i materiałami, ale w ramach konwencji zaproponowanej tu przez słynny szwajcarski duet architektów Jacques’a Herzoga i Pierre’a de Meurona.

Zdjęcia William Jess Laird, stylizacja: Tim Brown
Pierzasty niedźwiedź i inne osobliwości: apartament galerzystów w budynku Herzoga i de Meurona

Nacho Polo i Robert Onuska poznali się w 2012 roku. Osiem lat temu wspólnie założyli w Miami galerię STUDIOTWENTYSEVEN. Zdjęcie: William Jess Laird

Mies van der Rohe byłby zachwycony. To jakby 60 różnych wersji jego ikonicznego Farnsworth House ułożonych jedna na drugiej. Każde piętro ma nieco inny rzut, a przeszklone ściany oferują panoramiczne widoki na Dolny Manhattan. Zaprojektowany przez studio Jacques’a Herzoga i Pierre’a de Meurona budynek 56 Leonard Street przypomina trochę wieżę pospiesznie ułożoną z klocków, więc Nowojorczycy nazywają go Jenga Tower. Jedną z mieszczących się tu „podniebnych willi” od niedawna zajmuje para galerzystów: Nacho Polo i Robert Onuska. Pierwszy jest pochodzącym z Madrytu projektantem wnętrz, drugi rodowitym Amerykaninem związanym z branżą modową. Poznali się w Miami w 2012 roku. Dziś wspólnie prowadzą tam STUDIOTWENTYSEVEN, galerię z dizajnem kolekcjonerskim i wykonywanymi na zamówienie dziełami sztuki. Od początku szukali jednak również przestrzeni wystawowej w Nowym Jorku, a w jej pobliżu – miejsca, w którym mogliby na jakiś czas zamieszkać. – Wyobrażaliśmy sobie klasyczny loft w Soho lub Tribece, z wysokimi sufitami, kolumnami i starymi drewnianymi podłogami – architekturę z pamięcią, industrialnym charakterem i prawdziwym duchem Nowego Jorku – opowiada Nacho Polo.

Połączony z kuchnią salon. Pośrodku dywan Piera Lissoniego, który właściciele nazywają wyspą. Na nim sofa „370” Pierre’a Augustina Rose’a, stolik z orzecha włoskiego wykonany przez Louise Liljencrantz z ceramiczną rzeźbą Julii Isídrez i drewnianą Claudii Comte. W lewym rogu praca Alicji Podgórskiej-Birkner, tapicerowany fotel „Pelikan” Finna Juhla i stolik z brązu Stéphane’a Parmentiera. Drewniane krzesło „Perenne 05” to projekt Thomasa Moisana. Zdjęcie: William Jess Laird

Czas mijał, ale odpowiedniego wnętrza wciąż nie udawało się znaleźć. – W końcu agent zaproponował nam obejrzenie nieruchomości, która niezbyt pasowała do tej romantycznej wizji. Zgodziliśmy się, choć zakładaliśmy, że nic z tego nie wyjdzie. Kiedy jednak drzwi windy otworzyły się wprost na salon z widokiem na rzekę Hudson, byliśmy oszołomieni. Od razu zobaczyliśmy tę przestrzeń jako czyste płótno – idealne miejsce do stworzenia naszego pierwszego domu w mieście. To była miłość od pierwszego wejrzenia – przyznaje.

Czarna, lakierowana na wysoki połysk wyspa i ściana z wypukłym okapem to część oryginalnego wystroju autorstwa biura Herzog & de Meuron. Krzesło jest dziełem Louise Liljencrantz, a wazon – Jeremy’ego Andersona. Zdjęcie: William Jess Laird

Dodatkowym atutem był fakt, że biuro Herzog & de Meuron odpowiadało tu też za wnętrza, a realizacje tych laureatów Nagrody Pritzkera (2001) Polo i Onuska cenią szczególnie. – Uznaliśmy, że trzeba uszanować ich wizję. Potraktowaliśmy ten projekt jak dialog z architekturą Szwajcarów. Zachowaliśmy wszystkie oryginalne elementy wystroju, wprowadzając jedynie nieco cieplejsze materiały, nasze własne meble i dzieła sztuki – tłumaczy Nacho Polo.

W strefie jadalni ustawiono trawertynowy stół i siedziska projektu Martina Masségo. Ich uzupełnieniem są tapicerowane zamszem taborety „Yoyo” Stéphane’a Parmentiera. Powyżej mosiężna lampa „Metropolis” Jana Garncarka. Zdjęcie: William Jess Laird

Apartamenty w budynku wyposażone są m.in. w zaprojektowane przez Herzoga i de Meurona kominki o rzeźbiarsko wyprofilowanej ścianie podkreślającej otwór paleniska oraz podobne w wyrazie okapy w kuchni. We współpracy z firmą Laufen architekci stworzyli też wyposażenie łazienek, a z włoską marką Dada opracowali trawertynowe umywalki w toaletach i amorficzne wyspy kuchenne wykończone czarnym lakierem.

Mieszkanie ma 375 metrów kw. i znajduje się na jednym z ostatnich pięter budynku 56 Leonard Street w Nowym Jorku. Dostęp zapewnia prywatna winda, która otwiera się bezpośrednio na salon. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie wpadają w oko po przekroczeniu progu, jest zaprojektowana specjalnie do tej przestrzeni ogromna lampa autorstwa francuskiej artystki Léi Mestres. Na dole z prawej praca „Small Prudence” Carol Bove, sprężynka z lakierowanej na biało stali. Zdjęcie: William Jess Laird

We wnętrzach dominują biel i jasne, neutralne odcienie. – Widoki na rzekę i panoramę Manhattanu są tak imponujące, że nie chcieliśmy, aby zbyt wiele rzeczy z nimi konkurowało – podkreśla Polo. Kolor pojawia się głównie za sprawą mebli i dzieł sztuki, które przez to tym bardziej skupiają uwagę. Zaskakują zestawieniami. Obok drewnianego fotela „20.01” pracowni Haos ustawiono podziurawione kalosze z brązu – pracę „A Hard Rain’s A-Gonna Fall” berlińskiego duetu Elmgreen & Dragset, a przy wyobrażającej tańczącą parówkę instalacji „Avatar Departing” Erwina Wurma znalazła się stalowa leżanka Ardy Yeniayego. – Zaczęliśmy budować naszą kolekcję podczas urządzania mieszkania w Miami. Nigdy nie szukaliśmy konkretnego nurtu ani medium. Każde dzieło sztuki jest związane z jakimś momentem naszego życia. Kiedy dziś rozglądamy się po domu, widzimy bardzo osobistą narrację, która kształtowała się przez lata – dodaje Hiszpan.

Gabinet z wyłożonymi jutą ścianami i sufitem. Obok kinkietu Serge’a Mouille’a obraz „Untitled Anxious Bruise Drawing” Rashida Johnsona. Przy biurku „Kalb” Thierry’ego Lemaire’a drewniane krzesło „300” Joego Colombo (1965) oraz drugie – „Come Stai?” z żywicy i płótna, autorstwa Gaetano Pescego (2022). Marmurowy stołek „Dolce” to projekt Francesca Balzano. Zdjęcie: William Jess Laird

W salonie znalazło się kilka przeskalowanych elementów, które znakomicie odpowiadają rozmiarom przestrzeni. To m.in. czterometrowa sofa Pierre’a Augustina Rose’a, ogromny dywan Piera Lissoniego oraz wykonany z trawertynu trzymetrowy stół Martina Masségo. Ponadto francuska artystka Léa Mestres specjalnie do tej przestrzeni stworzyła z gipsu trzymetrową lampę. Są też prace Polaków: rzeźba nr 18 Alicji Podgórskiej-Birkner i lampa „Metropolis” Jana Garncarka. – Polski dizajn kolekcjonerski jest dziś niezwykle ekscytujący i stanowi bardzo interesujący kierunek na międzynarodowym rynku – mówi Polo, zaznaczając, że reprezentuje też innych naszych twórców, Marka Ćwieka i Toma Bensariego.

W bibliotece rzeźba „Avatar Departing” Erwina Wurma, leżanka „Eternity” Ardy Yeniayego i praca „Bez tytułu” Brazylijczyka Paula Monteiro z 2023 roku. Na marmurowym stoliku „Eros” Angela Mangiarottiego stoi rzeźba francuskiej artystki Camille Henrot. Zdjęcie: William Jess Laird

Oprócz dzieł współczesnych w apartamencie są też obiekty z historią. – Bardzo intrygują nas takie połączenia – podkreśla. Kultowy kinkiet Serge’a Mouille’a z 1954 roku właściciele zestawili w gabinecie z abstrakcją Rashida Johnsona z roku 2021, a w salonie kultowy fotel „Pelikan” Finna Juhla z pierzastym niedźwiedziem w kolorze ultramaryny (Paola Pivi). Obite beżowym zamszem taborety „Yoyo” Stéphane’a Parmentiera ustawiono obok stołków z trawertynu w niemal identycznym odcieniu. Galerzyści przywiązują dużą wagę do takich detali. Wszak, jak twierdził Mies van der Rohe, to w szczegółach objawia się boskość.

Rzeźba „Girl” japońskiego artysty Shigeru Otaniego, który działa pod szyldem Otani Workshop. Zdjęcie: William Jess Laird

Kominek w asymetrycznej wnęce zaprojektowało biuro Herzog & de Meuron. Przed nim rzeźba „Totem Arrows” Luny Paivy, a na ścianie obraz „Autolykos” Rona Gorchova, pierwsze dzieło sztuki, które właściciele domu kupili do swojej kolekcji. Zdjęcie: William Jess Laird

W salonie: fotel „Lilith” projektu Theodore’a Perdiosa, obok stolik „Blob” Charlesa Hagermana, a na nim rzeźba „Abrazo” Luny Paivy. Na dole z lewej fragment pracy „Shroom Man” (Człowiek grzyb) Carla D’Avili. Zdjęcie: William Jess Laird

Główna łazienka z armaturą marki Laufen zaprojektowaną przez Herzoga i de Meurona specjalnie dla budynku 56 Leonard Street. Przy wannie stolik z brązu Abla Cárcamo, a na ścianie obraz „Walking” Cathy Josefowitz (1989). Zdjęcie: William Jess Laird

Jedna z czterech sypialni z łóżkiem projektu Nacho Polo. Parawan „Ritual” to dzieło Luisa Arredondo. Na podłodze rzeźba „Dreamfruit” (Owoc snu) Diambego Da Silvy, a na ścianie obraz André Butzera „Bez tytułu”. Szafki nocne wykonała na zamówienie Emmanuelle Simon, na nich lampy Charles’a Tassina. Zdjęcie: William Jess Laird

Artykuł ukazał się w 17. numerze „AD Polska”, maj/czerwiec 2026.

Zobacz też:


Czytaj więcej