Dom otwarty: Muzeum Abby Kortrijk projektu studia Barozzi Veiga

Przy dawnym opactwie w belgijskim Kortrijk stanął tajemniczy obiekt. Do wytworzenia cegieł potrzebnych przy tej realizacji wykorzystano blisko 93 tony gruzu! To część nowego muzeum według projektu biura Barozzi Veiga, znanego ze szczecińskiej filharmonii.

Zdjęcia Simone Marcolin
Dom otwarty: Muzeum Abby Kortrijk projektu studia Barozzi Veiga

Elewację pawilonu wyłożono wykonaną na zamówienie ciemnoszarą cegłą. Płaskie bloczki o ściętych z jednej strony krawędziach w 60 procentach składają się z ceramicznych odpadów, a w 40 – z gliny. Zdjęcie: Simone Marcolin

Mieszkańcy na co dzień mówią tu po niderlandzku, ale wielu swobodnie posługuje się też angielskim, francuskim i niemieckim. Gdy ich zapytać, z czego słynie miasto, większość odpowie, że z produkcji lnu i zwycięskiej bitwy z Francuzami, którą lokalni tkacze stoczyli na przedpolach w 1302 roku – jej rocznicę obchodzi się do dziś w całej Belgii jako Święto Wspólnoty Flamandzkiej. Wśród fanów komiksów niewielkie Kortrijk, położone tuż przy granicy z Francją, znane jest jako miejsce urodzenia Morrisa, czyli Maurice’a de Bevere’ego, twórcy postaci Lucky Luke’a. Z kolei miłośnicy współczesnej architektury od niedawna mogą kojarzyć je z nową realizacją studia Barozzi Veiga. To biuro, którego w Polsce szczegółowo przedstawiać nie trzeba: zaprojektowana przez nich filharmonia w Szczecinie zdobyła w 2015 roku EU Mies van der Rohe Award, najważniejszą nagrodę architektoniczną na Starym Kontynencie. I jak dotąd tego sukcesu nie udało się powtórzyć żadnemu innemu polskiemu obiektowi.

Bryła pawilonu nawiązuje do spadzistych dachów historycznych zabudowań opactwa. Zdjęcie: Simone Marcolin

W belgijskim Kortrijk Włoch Fabrizio Barozzi i Hiszpan Alberto Veiga stworzyli nowe muzeum historii miasta. Na potrzeby placówki przebudowali pozostałości XVI-wiecznego opactwa, a wspierali ich w tym architekci z lokalnej pracowni Tab Architects. Autorzy stanęli tu przed zadaniem wykreowania przestrzeni dla nowego typu instytucji: trochę miejsca spotkań lokalnej społeczności, trochę ośrodka kultury, a trochę muzeum miejskiego, w którym zbiory sztuki i rękodzieła dokumentujące kilkusetletnie dzieje Kortrijk zestawiane byłyby z pracami artystów współczesnych.

Wnętrze XVI-wiecznej kaplicy oczyszczono ze wszystkich elementów wyposażenia, a ściany przykryto białą tkaniną, tworząc w ten sposób nową przestrzeń wystawienniczą. Zdjęcie: Simone Marcolin

Z rozległego niegdyś klasztornego kompleksu do dziś zachowały się kaplica i dormitoria. Projektanci poddali je gruntownej modernizacji, usuwając antresole i inne wtórne elementy, które pojawiły się z biegiem lat. – Budować to czasem najpierw burzyć – mówi Tom Debaere z Tab Architects. Jak tłumaczy, przywrócono historyczne obramienia okien, kształt sklepień i terakotowe posadzki. By zachować popularny wśród mieszkańców ogród, zdecydowano, że większa część przestrzeni ekspozycyjnych znajdzie się pod ziemią. Na terenie założenia postawiono tylko niewielki, za to wyrazisty pawilon. Otrzymał on formę obłożonej ciemnoszarą cegłą piramidy o ściętym zwieńczeniu. – Użyliśmy cegieł wykonanych na nasze zamówienie z przetworzonych materiałów budowlanych – podkreśla Alberto Veiga. To specjalnie zaprojektowane przez architektów bloczki o lekko ściętych krawędziach: pod kątami 78 i 84 stopni. Powstały we współpracy z holenderską firmą Front. W 60 procentach składają się z odpadów ceramicznych, w 40 – z gliny. Jak podaje producent, do wytworzenia cegieł potrzebnych przy tej realizacji wykorzystano blisko 93 tony gruzu!

Nowy pawilon łączy się z zabytkowymi obiektami przeszklonym przejściem. Posadzkę wyłożono tu podłużnymi płytkami w kolorze terakoty, wykonanymi na zamówienie przez hiszpańską markę Huguet. Zdjęcie: Simone Marcolin

W kontraście z ciemną, zewnętrzną powłoką w środku ściany pawilonu wykończono barwionym na czerwono betonem, a posadzkę wyłożono wykonanymi na zamówienie płytkami w kolorze terakoty. Obiekt mieści bar i restaurację. Ustawiono tu podłużny stół nawiązujący do tych, jakie znajdowały się niegdyś w klasztornych refektarzach. Można przy nim zjeść posiłek w towarzystwie innych gości, ale też po prostu zapoznać się z programem, poczytać czy popracować. Muzeum Abby Kortrijk ma bowiem ambicje stać się dla mieszkańców drugim domem, czy raczej tzw. trzecim miejscem, które – według teorii amerykańskiego socjologa Raya Oldenburga – służy budowaniu relacji i jest dostępne dla wszystkich, niezależnie od ich pozycji zawodowej czy społecznej.

Wnętrze pawilonu, wykończone barwionym na czerwono betonem, dużymi przeszkleniami otwiera się na otaczający założenie ogólnodostępny ogród. Zdjęcie: Simone Marcolin

Oprócz sal usytuowanych pod ziemią, gdzie prezentowane są wystawy czasowe, a wstęp jest biletowany, kompleks oferuje otwartą ekspozycję na parterze, przestrzeń warsztatową, kawiarnię i ogród, z których można korzystać niezależnie. To podejście doceniło ostatnio jury szanowanego w Belgii konkursu o nagrodę Henry’ego van de Velde, przyznając realizacji Grand Prix w kategorii Przestrzenie. „Abby Kortrijk eksperymentuje z pojęciami sztuki, dziedzictwa i tożsamości, dążąc do przełamania tradycyjnych ram funkcjonowania muzeum: zmiany zamkniętej instytucji w miejsce otwarte dla wszystkich. Ta innowacyjna wizja znajduje odzwierciedlenie w architekturze, wnętrzach i atmosferze zespołu. Kilkusetletnie mury stanowią obecnie inspirującą oprawę dla działań artystycznych, spotkań i wspólnego spędzania czasu” – napisali jurorzy w uzasadnieniu. Warto się o tym przekonać osobiście, a przy okazji zobaczyć jedną z najnowszych wystaw, na której historyczną ceramikę z muzealnej kolekcji zestawiono z pracami kilkunastu współczesnych twórców, m.in. Nicka Cave’a, Williama Cobbinga i Heleny Hafemann. Ekspozycję „Coup de Théâtre. A Play of Clay” można w Abby Kortrijk oglądać do 13 września.

Artykuł ukazał się w 17. numerze „AD Polska”, maj/czerwiec 2026.

Zobacz też:


Czytaj więcej