Każdy dom to odrębna galaktyka. Ostatnio wiele z nich przybiera popularny odcień Cosmic Latte, który astronomowie uznali za uśredniony kolor Wszechświata: coś między barwą skorupki jajka a kością słoniową. Ale to mieszkanie w berlińskim Charlottenburgu nie jest utrzymane w stonowanych beżach; stanowi raczej Wielki Wybuch kolorów. Podczas przebudowy, a raczej architektonicznego Big Bang, zainicjowanego przez biuro J. Mayer H. und Partner, Architekten, jako pierwsze zniknęły wszystkie ściany działowe. Następnie projektant wprowadził w przestrzeń organiczne formy fal i obłoków, a na koniec zalał wszystko kolorami.

Żywe kolory i opływowe kształty witają już od progu. Za lustrami i walcowatymi listwami z jesionu kryją się szafy i schowki. Zdjęcie: Pablo Zamora
Poszukiwanie oryginalności bliskie było też twórcy budynku – Albertowi Gessnerowi: żadne z pięter nie miało tu takiego samego planu. – Po ingerencjach, jakich dokonywano przez lata, niewiele pozostało z pierwotnego wystroju. Nowa koncepcja powstała na podstawie elementów historycznej fasady, takich jak delikatnie zakrzywiony szczyt. Staraliśmy się przenieść je do wnętrza – wyjaśnia Jürgen Mayer H., ceniony berliński architekt, twórca m.in. spektakularnego Metropol Parasol w Sewilli, w Polsce znany jako autor hotelu Park Inn by Radisson w Krakowie. Z inwestorami zna się od prawie 20 lat. To ich kolejny wspólny projekt; od pierwszych rozmów do zakończenia realizacji minęły w sumie cztery lata.

Duża rodzinna sofa, składająca się z częściowo przesuwnych elementów, to – podobnie jak prawie wszystkie inne meble – projekt biura J. Mayer H. und Partner, Architekten stworzony specjalnie na potrzeby tej realizacji. Zdjęcie: Pablo Zamora
Na 240 metrach kwadratowych zaaranżowano jednolitą przestrzeń, „w której prywatność i miejsca do przechowywania zapewnia jedynie kilka zamkniętych modułów”. Przestronne strefy przeznaczone do gotowania, jedzenia i mieszkania (a może raczej relaksu) płynnie się ze sobą łączą. Wszystkie sufity zostały nieco obniżone i zyskały lekko falowaną formę, co nie tylko służy dekoracji, ale też poprawia izolację akustyczną. Motyw powtarza się w pionie w ułożonych obok siebie walcowatych listwach, przesłaniających „wyspy” schowków.

Przeszklona loggia od strony podwórza pełni również funkcję pokoju gościnnego. Jej słoneczna barwa rozświetla salon i podkreśla łukowe sklepienie, jeden z niewielu oryginalnych detali architektonicznych. Pluszowa sofa z lat 70. XX wieku pochodzi od berlińskiego specjalisty stylu vintage Jochuma Rodgersa, a krzesło przed nią jest dziełem młodego australijskiego projektanta Trenta Jansena. Zdjęcie: Pablo Zamora
Po prawej stronie od wejścia znajduje się kuchnia, której jaskrawo żółta zabudowa z czarnym blatem przypomina nieco podobne rozwiązanie z Klasztoru Sainte Marie de La Tourette Le Corbusiera. Centralnie usytuowany stół z dwoma jasnozielonymi blatami w kształcie liścia otaczają różowe stołki, które zdają się wyrastać z podłogi niczym grzyby; a przy południowym oknie wychodzącym na ulicę znalazły się tapicerowane siedziska i kolejny, mniejszy stół.

Fragment budynku od strony podwórza. W 1904 roku zaprojektował go ceniony berliński architekt Albert Gessner. Zdjęcie: Pablo Zamora
Wszystkie meble o opływowych kształtach zostały zaprojektowane przez studio J. Mayer H. und Partner, Architekten. – Całość emanuje ciepłem, również dzięki glinianym tynkom zastosowanym w części dziennej – mówi projektant. Dalej jest strefa jadalniana, w której główną rolę grają cztery stoły o blatach w kształcie puzzli. – Można je dowolnie zestawiać, dostosowując do różnych sytuacji, od kameralnych spotkań po wystawne kolacje – podkreśla architekt.

Detal kącika wypoczynkowego z krzesłem „Onkel” Franza Westa. Zdjęcie: Pablo Zamora
Nad stołami zawieszono wykonaną na zamówienie instalację świetlną inspirowaną zjawiskami kosmicznymi. Jej autorem jest rzeźbiarz Björn Dahlem. Dwie pozostałe prace to dzieła amerykańskich artystów: Johna Baldessariego i Caroline Kent, pochodzące z kolekcji właścicieli. Idąc w głąb mieszkania, mijamy bar z krwisto czerwonymi drzwiami („inwestorzy chcieli mini bar, ale wyszedł maksi!”) i wchodzimy do salonu. Znajdujące się tu oryginalne sklepienie łukowe zachowano i odrestaurowano, pod nim stanęły wyjątkowe meble wypoczynkowe, jak włoska sofa „Ceriotti” z lat 70. czy autorska „niebieska fala” z przenośnymi elementami służącymi do siedzenia.

Przestrzeń wypoczynkowa przy wychodzącym na ulicę wykuszowym oknie, pod którym stanęła tapicerowana ławka wykonana według projektu biura J. Mayer H. und Partner, Architekten. Zdjęcie: Pablo Zamora
Na podwórze otwiera się dawna loggia, która zgodnie z pomysłem tria dekoratorów ze studia Tadan została w całości pomalowana na jasny odcień żółcieni. – Ten kolor naprawdę promienieje, tworząc wspaniały efekt niezależnie od pory dnia – ekscytuje się architekt. Podobne wrażenia zapewniają sypialnia rodziców i pokój dziecięcy, których ściany pokryto welurem (odpowiednio w kolorze zielonym i niebieskim). Własne barwy zyskały też dwie łazienki, jedna w kolorze szałwiowym, druga – turkusowym; w toalecie dla gości dominuje z kolei odcień bakłażanoworóżowy.

Inwestorzy chcieli mieć minibar, ale otrzymali go w wersji maksi. Organiczny kształt drzwi tego mebla przypomina kwiaty z filmów science fiction. W lustrzanych plisach szaf odbijają się salon i jadalnia. Zdjęcie: Pablo Zamora
Starannie opracowany kolaż kolorów i form sprawia wrażenie, jakby przyszłość zaczęła się tu wcześniej niż gdzie indziej, na naszych oczach zmieniając się w teraźniejszość. Powstał dom, w którym zawsze trwa klasyczna pora aperitifu, magiczna, relaksująca godzina między powrotem z pracy a kolacją. Dlatego też dobrze pasuje do niego staromodne słowo: przytulny. Bo taki naprawdę jest.
Stalowy mebel kuchenny pomalowano na żółto. Architekci użyli farby „Loopy”, co można przetłumaczyć jako „zakręcony” lub „szalony”, z kolekcji marki Caparol. Autorski jest też przypominający układankę stół oraz stołki i lampy. Neon na ścianie to dzieło Christiana Jankowskiego, stworzone specjalnie do tej przestrzeni. Zdjęcie: Pablo Zamora

W toalecie dla gości obok autorskiej umywalki świeci kolejna neonowa praca Christiana Jankowskiego. Zdjęcie: Pablo Zamora
Nad łóżkiem rodziców wisi „Freischwimmer” („Pływak”) Wolfganga Tillmansa. Ściany wyłożono tu welurem. Za dobór tkanin odpowiedzialna była firma Wichtrey z Coburga. Zdjęcie: Pablo Zamora, praca na zdjęciu dzięki uprzejmości Maureen Paley, London
.jpg)
W salonie można pomarzyć o stylowych kabrioletach, takich jak te na zdjęciu Nan Goldin „Flaming Car, Salisbury Beach, N.H.” (1979). Papierowa lampa „Lampampe” autorstwa Inga Maurera. Zdjęcie: Pablo Zamora, praca na zdjęciu dzięki uprzejmości Gagosian

Jürgen Mayer H. należy do pokolenia architektów, którzy zaczynali karierę w połowie lat 90. W 2003 roku zdobył nagrodę im. Miesa van der Rohe w kategorii Emerging Architect. Zdjęcie: Pablo Zamora
Artykuł ukazał się w 16. numerze „AD Polska”, marzec/kwiecień 2026.
Zobacz też:
- Różowa chata Davida Lyncha
- Przebudzenie bestii: nowe życie nowojorskiego Breuer Building
- Grzegorz Piątek. Idealistyczny realista