Główny budynek już stoi. Wszystkie elementy potrzebne do jego wzniesienia przywieziono z Polski w kontenerach i złożono bez użycia ciężkiego sprzętu. Teraz trwa wykańczanie wnętrz. Nowa Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego ma być gotowa na 50-lecie placówki, w lutym 2027 roku. – To był najtrudniejszy etap. Poszczególne moduły konstrukcji transportowano statkiem, a ostatni odcinek pontonami – mówi Ewa Kuryłowicz, współautorka projektu.
.jpg)
Obiekt na zlecenie Instytutu Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk zaprojektowała pracownia Kuryłowicz & Associates, ale w przedsięwzięcie zaangażowani byli też inżynierowie z Buro Happold, studia Demiurg i Home of Houses. Zdjęcie: Konsorcjum Dekpol Budownictwo i Andrewex Construction
Wcześniej montaż testowano „na sucho”, jeszcze w kraju, żeby mieć absolutną pewność, że w niesprzyjających warunkach Antarktyki nie będzie żadnych niespodzianek. Architektka tłumaczy, że nie chodzi tylko o śnieg i mróz, ale też o porywiste wiatry, które niosą kamienie i żwir. – Nadaliśmy stacji formę, która współpracuje z wiatrem. Bryła nie stanowi dla niego przeszkody, on ją po prostu opływa i dociska do podłoża. Całość powlekliśmy wyjątkowo odporną blachą, będącą stopem aluminium i miedzi – opowiada.
W budynku oprócz kwater dla 37 polarników znajdą się m.in. przestrzeń laboratoryjna, siłownia z sauną oraz szklarnia, w której będzie można uprawiać rośliny na potrzeby rezydentów.
.jpg)
„Skórę” budynku stanowią wypełnione materiałami izolacyjnymi prefabrykowane panele ze sklejki, które pokryto blachą. Zdjęcie: Konsorcjum Dekpol Budownictwo i Andrewex Construction
Artykuł ukazał się w 19. numerze „AD Polska”, wrzesień/październik 2026.
Zobacz też:
- Krainy śniegu i lodu. 5 miejsc na świecie, gdzie zima jest najpiękniejszą porą roku
- Z żabiej i ptasiej perspektywy: architektura dla zwierząt
- Eukaliptus i rybie łuski: polska architektka w Brazylii