Tutaj się wychowywałam. W Bugu, który płynie o krok dalej, kąpałam się codziennie przez całe lato – opowiada Anetta. Pełen wspomnień stuletni drewniany dom z malowniczym sadem, położony w Kostomłotach niedaleko Białej Podlaskiej, z biegiem lat zaczął się zapadać. Ocalenie go wydawało się wprost nierealne. Wielu cieśli z dobrego serca doradzało rozbiórkę, aż pojawił się ten, który powiedział: „To się da uratować”. I dotrzymał słowa.
Zdjęcie: ZASOBY STUDIO
Powrót do życia
Od strony architektonicznej pracami pokierowała Paulina Ada Kalińska. – Lubię przywracać stare rzeczy do życia – mówi. W obrysie dawnych fundamentów stworzyła projekt funkcjonalny domu i zaproponowała, by drewno skontrastować z betonem. Przestrzeń dzienną osnuła wokół historycznego komina. Zaprojektowała kuchnię z kubiczną zabudową oraz łazienkę, w której mimo niewielkiego metrażu zmieściła i prysznic, i wannę z widokiem na sad – spełnione marzenie Anetty. Instalację elektryczną poprowadziła po wierzchu ścian – jak to robiono w czasach, gdy elektryczność ledwie zaglądała pod strzechy. Spod jej rąk wyszły „przecierane” ściany.
Kamienna umywalka (Thymka Objects) leży na konsoli zbitej przez Anettę ze starych dech. Zdjęcie: ZASOBY STUDIO
Razem z Anettą projektantka przebierała zebrane w stodole skarby. Dzięki temu stare drzwi możemy dziś oglądać w wejściu do łazienki, a potężne dechy odkrywać w konsoli umywalki czy konstrukcji łóżka. Te meble to unikaty. Sama właścicielka zbijała je w całość do spółki z oddanym pomocnikiem, złotą rączką zza Buga.
Prace zdolnych rąk
O wykreowanie tożsamości tego miejsca Anetta zwróciła się do Mata Kubaja, właściciela Mat Ku baj Studio. – Zaskoczył mnie folkiem – relacjonuje właścicielka. Architekt odpowiedział bowiem hołdem dla rękodzieła, pamięci miejsca i twórczości ludowej. Odpowiednio ujęta mówi językiem współczesnego dizajnu. – W tym wiejskim domu ludowość nie jest ozdobą. Jest autentyczną, pełną emocji warstwą narracyjną.
Mat Kubaj w lnianym kombinezonie projektu Stanisława Orłowskiego. Zdjęcie: ZASOBY STUDIO
Rdzeniem każdego mojego projektu jest sztuka, tu była to twórczość ludowa – podkreśla Kubaj. Za jego sprawą we wnętrzach zagościła kultura materialna polskiej wsi. Najbardziej wyrazisty przykład stanowią niewątpliwie wełniane pasiaki, które liczą co najmniej kilkadziesiąt lat. Te, które zachowały się w całości, służą za narzuty i zasłonki. Nadają unikatowy wyraz betonowej zabudowie kuchennej. Z kolei poduszki uszyte są z fragmentów zniszczonych wcześniej tkanin – w ten sposób dawne rękodzieło wzięło udział w sztafecie pokoleń, stając się materią nowej twórczości.
Na betonowej wyspie stoją żarna znalezione przy domu. U dołu taboret projektu Władysława Wołkowskiego. Za historycznym kominem kuchnia, w wejściu do sieni zasłonka jak z „Chłopów” w reżyserii Jana Rybkowskiego. Zdjęcie: ZASOBY STUDIO
Kubaj w bliższej i dalszej okolicy wynajdował także inne stare przedmioty domowe. Wypatrzył w trawie żarna i obsadził je w roli abstrakcyjnych rzeźb. Skrzynię ze stodoły zamienił w schowek na koce. Sprowadził typowe dla wsi trójnożne stołeczki. Jedne służą jako siedziska, inne to stoliki nocne. – Najstarsze są równolatkami domu, wzniesionego w okresie międzywojennym. Ich obecność podkreśla więc ciągłość dziejów tego miejsca, urządzonego przedmiotami z kolejnych dekad ubiegłego stulecia – tłumaczy Kubaj, który wyszukał też wyplatany taboret projektu Władysława Wołkowskiego. Bliźniak mebla stoi w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Minimalistyczny fotel i lampa z lnianym abażurem osadzają dom z bali we współczesności. Niezliczone pasiaki do kompanii przyjęły też całkiem nowy dywan. Nad znalezioną w stodole skrzynią koronkowa serweta w roli obrazu. Zdjęcie: ZASOBY STUDIO
Uczucie do siwaka
Architekt zaszczepił w Anetcie miłość do glinianych dzbanów siwaków z Białostocczyzny,kamionkowych naczyń z Łysej Góry (gdzie Bolesław Książek rozwijał ceramikę użytkową i artystyczną inspirowaną wyrobami ludowymi) oraz charakterystycznego porcelitu z Mirostowic (reprezentuje go m.in. serwis „Agat”). – Mat pokazał mi wartość polskiej twórczości ludowej, tej dawnej, najbardziej surowej, i prl-owskiej, pielęgnowanej pod okiem plastyków przez Cepelię. Przekonał, że trzeba działać, by nie pozwolić jej zginąć – mówi Anetta.
Zdjęcie: ZASOBY STUDIO
Te tradycje nie zanikły. Wciąż są rozwijane, również (jak 100 czy 200 lat temu) na styku twórczości ludowej z etnografią lub ze sztuką bardziej akademicką. Przykładem jest ludowy pająk. – Podobny zapamiętałem z „Chłopów” Jana Rybkowskiego, których w dzieciństwie oglądałem w domku na wsi razem z dziadkami. Obrazy i atmosfera serialu zainspirowały ten projekt – opowiada Kubaj. I dodaje: – Trudno było znaleźć odpowiedni pająk, bo tradycyjny, wielokolorowy, źle by się tu prezentował. A ten, czarno-biały, tak długo czekał na nabywcę, aż pożółkł. Upływ cza su sprawił, że stał się dla tego miejsca po prostu idealny – zaznacza.
Papierowy pająk posłużył za oprawę zwisu z żarówką. W głębi czarno-białe abstrakcje Kubaja wykonane tuszem japońskim i naparem z herbaty. W nich też można dostrzec motywy ludowe. Zdjęcie: ZASOBY STUDIO
Pilates w sadzie
Siedlisko w Kostomłotach to drugi (po warszawskim) dom Anetty, ale zarazem przestrzeń otwarta dla gości. Kubaj zaproponował dla niego nazwę: „Miejsce wschodu i zachodu”, bo właśnie tutaj pozorny ruch słońca po niebie funduje najpiękniejsze spektakle. Atrakcji czeka tu jednak więcej. Przede wszystkim sztuka nowoczesna. – Wpadła mi do głowy myśl, by pieniądze z wynajmu domu lokować w pracach młodych artystów, które będę tu eksponować – zdradza gospodyni. Stodołę niedługo zamieni w wielką salę. Planuje w niej organizować spotkania z pilatesem i warsztaty ceramiczne, a latem chce urządzać seanse kinowe. Bo polska wieś – warto pamiętać – to żywioł o niewyczerpanej energii.
Zdjęcie: ZASOBY STUDIO