Konwersja wszechświatów

Między ciszą luksusu a gwarem ulicy istnieje przestrzeń, która wydaje się niemożliwa do zagospodarowania. A jednak właśnie tam spotkali się twórca street artowy Cyril Kongo i Rolls-Royce - tworząc projekt, który bardziej przypomina manifest kultury kolekcjonerskiej niż klasyczną współpracę marki z artystą.

Autor Magda Mazur

Konwersja wszechświatów

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

Rolls-Royce Black Badge Cullinan by Cyril Kongo

W świecie, gdzie luksus coraz częściej definiowany jest nie przez status, lecz przez indywidualność, Rolls-Royce otworzył drzwi swojego najbardziej hermetycznego uniwersum - Bespoke Collective - artyście wywodzącemu się z kultury graffiti. Efektem tej współpracy jest pięć unikatowych egzemplarzy Black Badge Cullinan by Cyril Kongo. Te auta nie zostały „ozdobione” sztuką, one się nią po prostu stały. - Markę Rolls-Royce silnie definiują kreatywność i wyobraźnia – podkreśla uważany za jednego z najbardziej wizjonerskich projektantów aut Domagoj Dukec, Global Director of Design w Rolls-Royce Motor Cars. - Podczas dyskusji w naszym teamie kreatywnym coraz mocniej wybrzmiewał głos, by połączyć ikonę brytyjskiej motoryzacji z odważną sztuką współczesną. Cyril Kongo, francuski twórca o wietnamskich korzeniach, którego sztukę można znaleźć na murach Paryża, Nowego Jorku, Hong Kongu czy Amsterdamu, wydał się nam naturalnym wyborem. Jego ekspresyjny, bezkompromisowy styl idealnie współgra z duchem Black Badge – przekonuje Domagoj Dukec.

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

Kongo od początku nie chciał projektować samochodu. Chciał stworzyć własny wszechświat i jednocześnie symbol istotnej kulturowej zmiany, gdzie tradycyjne pojęcie perfekcji przestaje wystarczać. A najbardziej pożądane stają się obiekty posiadające narrację, emocję i osobowość. Nazwę projektu artysta znalazł niemal od razu: „The Kongoverse”. - Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Black Badge Cullinana, poczułem potrzebę stworzenia własnej interpretacji świata, do którego należał - opowiada. - To kraina fantazji, matematycznych wzorów, symboli, atomów i wyobrażonych planet. Samochód stał się moim płótnem.

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

Właśnie ta idea - limuzyny jako ruchomego dzieła sztuki - wydaje się najciekawszym aspektem całego projektu. W przeciwieństwie do klasycznych kolaboracji luxury brands ze światem artystycznym, tutaj nie chodziło o prosty transfer estetyki. Rolls-Royce zaprosił Kongo do samego środka procesu twórczego. Dosłownie.

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

Na sześć miesięcy przed rozpoczęciem produkcji artysta pracował w Goodwood – centrum projektowym i produkcyjnym Rolls-Royce’a - ramię w ramię z projektantami, inżynierami i rzemieślnikami marki. Otrzymał własną przestrzeń w zakładzie Bespoke, dostęp do wszystkich technik, narzędzi i palet kolorystycznych. Granica między artystą a manufakturą praktycznie przestała istnieć. - To, co sprawiło, że ta współpraca była tak wyjątkowa, to ciągły dialog między moim światem a uniwersum Rolls-Royce’a - mówi Kongo. - Każdy pomysł był traktowany z troską i ciekawością.

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

I być może właśnie słowo „dialog” najlepiej definiuje ten projekt. Bo choć Kongo wywodzi się ze street artu, jego podejście do procesu twórczego okazuje się zaskakująco bliskie filozofii Rolls-Royce’a. - Moja twórczość pozostaje spontaniczna, ale za tą spontanicznością kryją się dyscyplina, rytm i lata praktyki - tłumaczy artysta. - Dla mnie największym luksusem jest czas. Czas na tworzenie, doskonalenie gestu i prawdziwe przeżywanie życia. To zdanie mogłoby równie dobrze paść w atelier haute couture. Wnętrza pięciu Cullinanów przypominają immersyjne instalacje artystyczne. Czarna baza została przełamana intensywnymi akcentami Phoenix Red, Mandarin, Turchese i Forge Yellow. Ręcznie malowane powierzchnie przechodzą przez deskę rozdzielczą, konsolę centralną i charakterystyczną przestrzeń Waterfall między tylnymi siedzeniami, tworząc jedną, płynną kompozycję.

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

Najbardziej hipnotyzującym elementem pozostaje jednak Starlight Headliner — podsufitka z 1344 światłowodowymi „gwiazdami”, którą Kongo zamienił w kosmiczną mapę własnej wyobraźni. - To prawdziwy wszechświat w ruchu — mówi. — Wiedziałem, że stanie się centralnym punktem mojej kompozycji. Co ciekawe, każda „gwiazda” została indywidualnie oznaczona przez artystę, a następnie ręcznie rozmieszczona przez rzemieślników Rolls-Royce’a. Brzmi bardziej jak praca nad instalacją muzealną niż nad samochodem, prawda?

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

I może właśnie dlatego projekt tak mocno rezonuje ze współczesną kulturą kolekcjonerską. Zamożni klienci nie chcą już wyłącznie posiadać rzeczy. Pragną uczestniczyć w historii ich powstawania. Kongo doskonale to rozumie: - Kolekcjoner staje się częścią dzieła - mówi. - Poprzez prowadzenie auta, życie z nim i codzienną interakcję wchodzi do wnętrza tej opowieści jako jej uczestnik.

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

To podejście tłumaczy również fascynację szefów kreatywnych ekskluzywnych marek sztuką ulicy i miejską kulturą. Nie chodzi wyłącznie o estetykę graffiti czy modę na street culture. Chodzi o autentyczność. - Luksus wyrusza na spotkanie z autentycznymi emocjami - zauważa Kongo. - A „The Kongoverse” zaprasza do powolnego zanurzania się w narracji. Im bardziej zanurzysz się w tym wszechświecie, tym więcej dostrzeżesz. Mniej ostentacji, więcej osobistego doświadczenia. Mniej produktu, więcej emocjonalnego świata budowanego wokół niego – wyjaśnia artysta.

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

Być może właśnie dlatego Black Badge Cullinan by Cyril Kongo wydaje się czymś więcej niż limitowaną edycją auta. To opowieść o spotkaniu dwóch pozornie różnych form ekspresji - spontaniczności ulicy i ceremonialnej perfekcji rzemiosła najwyższej klasy. I o tym, że we współczesnym luksusie najcenniejsze rzeczy powstają dziś dokładnie pomiędzy nimi.

Zdjęcie: materiały prasowe Rolls Royce

 

 

Czytaj więcej