Podszerstek zjawisk – o twórczości Pawła Bownika

– Kiedy zbijam młotkiem makietę, mam poczucie, że jestem tu i teraz – mówi Paweł Bownik. Od intelektualnych budowli artysta woli realne konstrukcje, bo to w nich ujawniają się prawdziwe, współczesne napięcia.

Autor Max Cegielski i Anna Zakrzewska

Zdjęcia Bownik
Podszerstek zjawisk – o twórczości Pawła Bownika

„KOŁO” z serii „Kolory straconego czasu”, efekt rotowania ilustracji i zdjęć ptaków, które wyginęły, 150 × 120 cm, 2019. Zdjęcie: Bownik.

Znamy Pawła Bownika jako autora zdjęć, ale jego warszawska pracownia nie wygląda jak eleganckie studio fotograficzne, tylko ogromny zakład majsterkowicza. Oprócz wielkoformatowych prac stoją tu resztki z poprzednich wystaw, fragmenty ścianek ze sklejki, kawałki styropianu. Z tych odpadów artysta zbudował na podwyższeniu zamkniętą dwiema ściankami „scenę”, na której tworzy fotografowane później aranżacje. – Uwielbiam pracę fizyczną, która jest pretekstem do robienia zdjęć: wiercenie, szlifowanie, wbijanie gwoździ. Wolę własnoręcznie budować niż przetwarzać teoretyczne koncepcje. Sztuka stawia dużo intelektualnych budowli, ale umykają jej napięcia teraźniejszości. A kiedy zbijam młotkiem makietę, mam poczucie, że jestem tu i teraz – opowiada.

 

Paweł Bownik sztukaPRACA Z CYKLU „DEMONTAŻ”, 154 × 123 cm, 2013. Zdjęcie: Bownik.

 

Paweł Bownik sztuka„ŁANIA” z cyklu „Koleżanki i koledzy”, 178 × 140 cm, 2013. Zdjęcie: Bownik.

 

Od początku wiedział, że to aparat jest jego narzędziem twórczym. Postawił tu analogowy wielkoformatowy sprzęt Toyo 810g, 8 na 10 cali, ważący dziesięć kilo, do którego zamiast długiej kliszy wkłada jeden światłoczuły arkusz. Nie pstryka dziesiątek cyfrowych zdjęć, nie cyzeluje ich potem w komputerze, nie używa efektów. Robi jedno, właśnie to, o które mu chodzi. Nie wykonuje szkiców przyszłych prac. Odwraca klasyczny proces twórczy: tygodniami lub wręcz miesiącami osobiście buduje, ustawia, aranżuje i dopieszcza instalacje. Tak powstaje swego rodzaju makieta przestrzeni, która finalnie znajdzie się na odbitce. Sam konstruuje też lampy i uchwyty lub poleruje blachy, by uzyskać odpowiednie oświetlenie. Obraz, który widzi w aparacie, jest odwrócony, co pozwala skupić się na kompozycji. W taki sposób od pandemii artysta pracował m.in. nad „Komnatą”, pokazywaną w 2023 roku w krakowskim Muzeum Manggha na wystawie „Undercoat/Podszewka”. Makietę „Komnaty” wytapetował opłatkami z motywami z Biblii. Na pracę składało się ich prawie 400. Przypominają ścianę w średniowiecznym kościele, ale zarazem wydają się żywe, ponieważ w studiu z powodu wilgoci ulegały odkształceniu. Opłatków Bownik używa także w roli blejtramów. Rysował na nich zwykłym długopisem, podkreślając sztampowe elementy kompozycji religijnych. Efekt fotografował i powiększał do ponaddwumetrowych wydruków. 

Z kolei „Judaszki” to kolejny pokój, tym razem z otworami, jak do podglądania, w ścianach, przez które wpadają do środka smugi światła, eksponując stearynę, śmieci i ozdoby w środku. Całość, choć złożona z odpadów, jest bardzo atrakcyjna wizualnie. Ta ogromna fotografia do 31 sierpnia będzie prezentowana w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej na wystawie polskiej fotografii pt. „Oczy moje zwodzą pszczoły”. 

 

Paweł Bownik sztukaPAWEŁ BOWNIK z „Przejściem”, 240 × 140 cm, 2013. Zdjęcie: Bownik.

 

Paweł Bownik sztuka„KOMNATA”, 193 × 150 cm, 2021, instalacja z opłatków. Zdjęcie: Bownik.

 

– Teraźniejszość jest dla mnie dużo ważniejsza niż sprawne posługiwanie się językiem przeszłości. Może stąd moje przekonanie, że wszystkie odniesienia do malarstwa nowożytnego czy filmów z lat 50., całe to zaplecze obrazów kultury trzeba oddzielić ściankami i dopuścić plastyczność różnych form – mówi Bownik, koncepcyjnie odwołując się do swoich dawnych prac, które za punkt wyjścia miały zagadnienia antropologiczne i społeczne. Cykl „Koleżanki i koledzy” z lat 2012–2017 przedstawiał realistyczne manifestacje młodości w wielkich formatach nawiązujących do różnych konwencji wizualnych: od fotografii kryminalnej czy policyjnej przez malarstwo historyczne po czarno-białe kadry z amerykańskich filmów połowy ubiegłego wieku. 

W „Demontażu/Disassembly”, swoim najbardziej znanym cyklu, artysta najpierw rozdzielał liście, kwiaty i łodygi roślin, a potem za pomocą zwykłych narzędzi, jak szpilki, pinezki i gumki recepturki, składał kwiaty na nowo. I fotografował te sklejone, związane formy. Tradycyjna martwa natura zyskała więc nowy wymiar, tyleż zwodniczo piękny, ile niepokojący. Kwiaty pozbawiono tu zmysłowości i seksualności. Bownik dokonał ich dekonstrukcji: analizy i twórczej syntezy. Album „Disassembly” otrzymał tytuł Fotograficznej Publikacji Roku 2014 i wiele innych nagród oraz nominacji w prestiżowych konkursach.

– Nadal dostarczam płaskiego obrazu, fotografii lub slajdu, ale aparat jest zawsze na końcu procesu. W trakcie budowy makiety nie myślę o nim. Ciekawi mnie raczej, co składa się na finalny obraz. To nie jest łapanie momentów, tylko pełna, niezależna kreacja. Powiedziałbym, że to też „architektowanie”– stwierdza. 

W Łódzkiej Szkole Filmowej, gdzie wykłada, pracuje obecnie nad doktoratem na temat Rewersu – ujawniania drugiej, zasłoniętej strony rzeczywistości. To także temat i tytuł jego ostatnich wystaw. „Podszerstkiem” nazwano ekspozycję zorganizowaną w 2022 roku roku w łódzkim Centralnym Muzeum Włókiennictwa. – Wywracając ubranie na lewą stronę, zaprzeczamy utrwalonemu wizerunkowi. Na przykład strój łowicki od frontu to bogactwo perfekcyjnie zsynchronizowanych wzorów, „rewers” zaś pokazuje surowość szwów, konstrukcję, mechanikę powstawania wzoru. Powierzchnia jest estetyczna i harmonijna, tymczasem od spodu ujawnia się chaos – komentuje artysta. 

Koszula rozstrzelanego chłopca czy strój szamański, który łączy noszącą go osobę z drugą stroną świata, to właśnie rewersy. Pokazują fazę budowania i demontowania. Ubranie jest tu konstrukcją, której technologię, także kulturową, warto podpatrzeć, i rodzajem języka. Wprawdzie używamy go na co dzień, ale w obliczu pandemii, władzy algorytmów i sztucznej inteligencji oraz kryzysu politycznego musimy je przemyśleć na nowo. Stając naprzeciwko prac Bownika, patrzymy z tego samego miejsca co twórca, jego oczami. I jak on zastanawiamy się, jak zbudować świat jeszcze raz, tym razem lepiej.

 

Paweł Bownik sztukaSERIA „REWERS”: świąteczny strój śląski od podszewki, Racibórz, około 1930, obiekt z kolekcji Muzeum Etnograficznego w Warszawie, 178 × 140 cm, 2017. Zdjęcie: Bownik.

 

Paweł Bownik sztuka„Opłatek” jako puste płótno do bazgrania, 210 × 125 cm, 2009. Zdjęcie: Bownik.

 

Zobacz także: 

Pełne zanurzenie – piękno według Marijke De Cock

Oto najdroższy obraz namalowany przez kobietę. Dzieło Fridy Kahlo wylicytowano za rekordową kwotę

Legenda z Pietrasanta

Czytaj więcej