Zamiłowania Pameli Anderson
Pamela Anderson bez wątpienia przeżywa obecnie prawdziwy renesans w swojej karierze. Jej ostatnie role w filmach „The Last Showgirl” i „Naked Gun” spotkały się z ogromnym uznaniem, a aktorka zamierza kontynuować tę passę dzięki szeregowi nadchodzących projektów, w tym filmowi „Rosebush Pruning”, w którym wystąpi u boku Elle Fanning, Calluma Turnera, Kristen Stewart i Riley Keough. Jednak pomijając to wszystko, być może najlepszym aspektem jej zawodowego odrodzenia jest to, że w ostatnich latach świat poznał nowe oblicze jej urody. W wieku 58 lat jest autorką książek kucharskich, kinomanką, zapaloną ogrodniczką i prowadzi bardzo osobisty dziennik na platformie Substack – ale jej zamiłowanie do refleksyjnego myślenia, powolnego życia i natury nie jest bynajmniej niczym nowym.
„Bardzo się cieszę, że ludzie tak na to reagują”, mówi Anderson w rozmowie z magazynem AD. „Robiłam to od zawsze. To zabawne widzieć, jak ludzie naprawdę to chłoną, uwielbiają i zachęcają mnie do dalszej pracy”, mówi gwiazda. W ramach swojego najnowszego przedsięwzięcia nawiązała współpracę z marką lifestyle’ową Olive Ateliers z Los Angeles, aby stworzyć kolekcję mebli i elementów wystroju wnętrz, której nazwa doskonale odzwierciedla całą filozofię Anderson: The Sentimentalist.
Anderson w rattanowym fotelu z jej kolekcji. „To był projekt, w który włożyłam całe serce. Jestem naprawdę dumna z tych mebli i podoba mi się idea, która za nimi stoi”, mówi. Zdjęcie: Paige Powell.
Śladami babci Pameli Anderson
Premiera liczącej ponad 40 elementów kolekcji odbyła się 8 kwietnia. Znajdziemy w niej meble z rattanu do użytku wewnątrz i na zewnątrz, stół jadalny z drewna tekowego oraz liczne kosze – wszystko to w całości inspirowane życiem Anderson w Arcady, domu w Ladysmith w kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej, który ponad 30 lat temu kupiła od swoich dziadków i z wielką troską odrestaurowała. Kolekcja ta odzwierciedla zamiłowanie Anderson do naturalnych materiałów, zakupów na pchlich targach, Francji, a przede wszystkim do jej ukochanej babci. „Współpracę rozpoczęliśmy od dokładnego przyjrzenia się mojemu domowi i wszystkim tym niesamowitym przedmiotom z wikliny, które zachowałam i innym przedmiotom pozostawionym przez moją babcię”, mówi Anderson. „Po prostu mam do nich słabość – i łączy się z nimi tak wiele wspomnień”, wyznaje.
Wszystkie elementy są tak skomponowane, by pasowały do tego, co Anderson nazywa swoim „bardzo analogowym stylem życia”, który polega na spędzaniu jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu, niezależnie od tego, gdzie się znajduje. „Codziennie rano idę na spacer, bez względu na to, czy pada deszcz, śnieg, deszcz ze śniegiem czy grad. Wychodzę o świcie. Jeśli jestem w Nowym Jorku, idę do Central Parku. W Los Angeles spaceruję po Pepperdine w Malibu albo po plaży. Bycie na świeżym powietrzu jest dla mnie naprawdę ważne”, podkreśla.
Anderson poznała markę Olive Ateliers dzięki jednemu ze swoich dwóch synów. „Mają świetny gust”, mówi. Zdjęcie: Paige Powell.
Jeśli Pamela jest w domu na wyspie w Vancouver, najczęściej spaceruje po swojej posesji z koszykiem w ręku. „W tej chwili mam tysiące żonkili i przypominają mi one moją babcię”, mówi Anderson. „Rano zbieram wszystkie połamane żonkile i wkładam je do tego wielkiego koszyka. To kojarzy mi się z moją babcią, która niczego nie marnowała i dawała rzeczom drugą szansę. Zawsze myślę, że to jak druga szansa na miłość, która może pojawić się w każdej chwili”, wyznaje aktorka.
Zdaniem współzałożycieli marki Olive Ateliers — Kendalli Knox, Bena Knoxa i Laury Sotelo, nostalgiczne podejście Anderson sprawiło, że stała się ich idealną partnerką. „Nie interesowały jej rzeczy zbytnio zaprojektowane ani cenne. Zawsze chodziło o to, jak coś będzie funkcjonować: krzesło, do którego wracasz każdego ranka, sofa, która cię otula, ciepło, miękkość i romantyczność w każdym projekcie”, mówi Knox.
Chociaż kolekcja z rattanu czerpie inspirację głównie ze zbiorów jej babci, Anderson podobało się również to, że nawiązuje ona do klimatu francuskiej Prowansji. „Kiedy zaczęłam jeździć na południe Francji, zakochałam się we wszystkim, co francuskie”, mówi. Zdjęcie: Paige Powell.
Praca z naturalnym materiałem, jakim jest rattan, który z czasem nabiera patyny, po prostu miała sens. „Rattan ma w sobie coś szczerego, zupełnie jak Pamela”, mówi Sotelo. „Jest lekki, ale wytrzymały, elegancki, ale nigdy nie sztywny. Natychmiast zmiękcza wnętrze i płynnie łączy różne przestrzenie”, podkreśla. Idealnie odpowiada stylowi życia Pameli.
Artykuł oryginalnie ukazał się na stronie AD USA.
Zobacz także:
Meble na taras i do ogrodu. Marki z najlepszym designem outdoorowym
Dom w Normandii odrestaurowany w brytyjskim stylu. Tu jest jak w baśni!
Dom projektantki wnętrz: skandynawskie wzornictwo spotyka rustykalne starocie z Flandrii