Odważna wizja
Projektant mody i dyrektor kreatywny Tony Liu znany jest przede wszystkim z Instagrama, gdzie od 2014 roku, jako współzałożyciel konta „Diet Prada”, regularnie analizuje i upublicznia skandale świata mody. W artykule opublikowanym ostatnio w magazynie The World of Interiors Liu zwrócił uwagę na wszechobecne zjawisko „clickbaitowych wnętrz”. Mówił o tym, jak platformy cyfrowe kształtują nasz gust i powodują zalew do złudzenia podobnych do siebie kremowych wnętrz.
Wnętrze przeciwne algorytmowi
Projektant mody doskonale zna trendy i chwilowe zjawiska – właśnie dlatego w życiu prywatnym świadomie trzyma się od nich z daleka, a najlepszym tego potwierdzeniem jest wystrój jego nowego apartamentu w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn. W kompleksie mieszkaniowym z lat 20. XX wieku Liu urządził dla siebie małe mieszkanie, które z założenia pozostaje poza wszelkimi trendami i chwilowymi „krzykami mody”. Zamiast tego ekspresyjne wnętrze jawi się jako płótno, które opowiada o wzajemnym przenikaniu się wpływów sztuki, kina i mody. Punktem wyjścia aranżacji jest kolor – medium, które projektant mody doskonale zna dzięki studiom sztuk pięknych.
Założyciel Diet Prada Tony Liu oraz Patrick O`Donnell, doradca ds. kolorów i ambasador marki Farrow & Ball, ściśle ze sobą wspólpracowali opracowując koncepcję kolorystyczną apartamentu. Zdjęcie: Chris Mottalini.
Odwaga w doborze kolorów
„Tony jasno przedstawił swoje wytyczne”, wspomina Patrick O’Donnell, ambasador marki i doradca ds. kolorów w firmie Farrow & Ball, który pomagał Liu w doborze kolorów do jego mieszkania. „Większość klientów ma opory przed kolorami, ale Liu miał już w głowie odcienie różu Diora, brązy Prady, ogród zimowy Cecila Beaton w Wiltshire, a nawet wybiegi Valentino. Moja rola polegała jedynie na zapewnieniu spójności między tym wszystkim – stworzeniu swego rodzaju płótna, na którym mógłby dalej pracować”, podkreśla.
Ciemny, wąski korytarz, pomalowany farbą Farrow & Ball „London Clay”, prowadzi do jasnego salonu i jadalni, których ściany pokryte są pudrowym kolorem „Pink Ground”. Ławka obita jest tkaniną w paski „Regime” firmy Dedar. Zdjęcie: Chris Mottalini.
Zaraz po wejściu do środka pojawia się wąski korytarz, którego ściany i sufit zostały pokryte głębokim, ziemistym brązem – to nawiązanie do „uniformów Prady”, które Miuccia Prada podniosła do rangi haute couture. „Nie ma tu prawie żadnego światła, więc postanowiłem poddać się ciemności”, wyjaśnia Liu. „To miejsce ma przypominać tunel, który prowadzi do sąsiednich, jaśniejszych pomieszczeń”.
Kolory ścian, które opowiadają o wspomnieniach
Na ściany salonu i jadalni Liu wybrał blady róż. Odcień ten natychmiast przenosi go do czasów, kiedy będąc studentem pracował jako stażysta w dziale kostiumów Chicago History Museum. „Kiedy myślę o modzie haute couture, od razu przychodzą mi na myśl miękkie różowe jedwabie tkane we wzory oraz tafta i satyna Christiana Diora. Te odcienie różu były postarzane, a niektóre nawet utleniane”, wspomina. „Rano odcień ten wydaje się zaskakująco intensywny, a w ciągu dnia robi się coraz bardziej neutralny”, komentuje O’Donnell. Listwy przypodłogowe pomalowano natomiast na ciemny brąz „mahoniowy”. Nadaje to pomieszczeniu strukturę i sprawia, że dzięki zaokrąglonym sztukateriom wygląda ono jak przytulny kokon.
Na delikatnym, różowym tle Liu umieścił zabytkowe metalowe meble. Listwy podłogowe w kolorze mahoniowym nadają pomieszczeniu charakteru. Zdjęcie: Chris Mottalini.
Podczas gdy w salonie i jadalni punktem wyjścia była historia mody, głównym źródłem inspiracji dla sąsiedniego gabinetu był ogród zimowy Cecila Beatona w Reddish House. Gospodarz domu nazywa to miejsce Green Roomem. Ściany pomalowano na kolor pistacjowy „Green Ground”, a listwy pokryto ciemnym „Churlish Green”, który nadaje pomieszczeniu nieoczekiwaną głębię. „Podoba mi się kontrast między delikatną zielenią ścian a intensywną zielenią listew, który dodaje pomieszczeniu dynamiki i zapobiega zbytniej dominacji pastelowych odcieni”, wyjaśnia Liu.
Ściany gabinetu, tzw. „Green Roomu”, Liu zdecydował się pomalować farbą „Green Ground” firmy Farrow & Ball. Kolejnej zielone akcentów to łóżko z baldachimem i zasłony z tkanin Kvadrat. Zdjęcie: Chris Mottalini.
„Boy-doir” w kolorze niebiesko-szarym
Jeszcze bardziej odważny jest wystrój sypialni, zabawnie określanej jako „Boy-doir”. Jej ściany pokrywa chłodny niebiesko-szary kolor. „Chciałem, aby to pomieszczenie było nieco bardziej szalone i osobiste”, mówi Liu. „Wykorzystany tu kolor jest nawiązaniem do jednej z moich ulubionych scen z filmu „Jak poślubić milionera”: nie chodzi dokładnie o ten odcień, ale o ten charakterystyczny monochromatyczny efekt, który sprawia, że zasłony, meble i wyposażenie idealnie do siebie pasują. Poza tym uwielbiam paletę kolorów Regency, a ten niebieski wydawał mi się jej nieco mocniejszą interpretacją”, wspomina. Na podłodze Liu położył dywan w kolorze pszenicznej zieleni – takiego połączenia wiele osób się obawia, ale dla niego jest pełne harmonii. „Być może to tylko moje odczucie”, mówi z uśmiechem, „ale uważam, że wszystko wygląda pięknie na tle niebieskiego”, podkreśla.
Ciemnoniebieskie wezgłowie łóżka pokryte jest tkaniną „Byram” z kolekcji Kvadrat x Raf Simons. Poduszka z nadrukiem lamparta firmy Schumacher ożywia niebieską kompozycję. Zdjęcie: Chris Mottalini.
Podłogę pokrywa zielona wykładzina wykonana na zamówienie przez firmę Nordic Knots. Ściany pomalowano farbą „Parma Grey” firmy Farrow & Ball. Zdjęcie: Chris Mottalini.
Artykuł oryginalnie ukazał się na stronie AD Germany.
Zobacz także:
Jak młoda para stworzyła swój wymarzony dom w kamienicy w Nowym Jorku
Apartament w Nowym Jorku, który łączy w sobie historię z nowoczesnym luksusem
Ekscentryczny, zwariowany, ale i multikolorowy dom w Nowym Jorku