W okolicach jeziora Mondsee w Austrii wznoszą się głównie ostentacyjnie luksusowe rezydencje milionerów. Ten dom jest inny pod każdym względem. – Gdzie panią zawieźć? – pyta taksówkarz. – Pod ten budynek, którego nie widać – odpowiada pasażerka i kierowca już wie, dokąd jedzie. Mieszkańcy willi lubią powtarzać tę anegdotę. Sami też chcą pozostać maksymalnie niewidoczni. Cenią prywatność. Wiemy tylko, że to rodzina z trójką dzieci. Kochają góry, lubią pływać. – Tam są przepiękne widoki, chciałem, aby mogli się nimi cieszyć z każdego pomieszczenia i mieli gdzie miło spędzać wspólne chwile – tłumaczy Piotr Kuczia.

Dzięki elewacjom z naturalnie wybarwionych desek dom zdaje się wtapiać w tło skalnego masywu Salzkammergut-Berge. Zdjęcie: Wolfgang Zlodej
Nie byłby jednak sobą, gdyby nie zaproponował rozwiązań, które z szacunkiem odnoszą się zarówno do krajobrazu, jak i środowiska. – Myślałem o tym budynku jak o skalnym odłamku, który wbił się w ziemię. To miał być taki drewniany głaz – opowiada. Obiekt powyżej piwnicy powstał z drewnianych prefabrykatów klejonych krzyżowo (CLT). Na elewacji ma deski z sosny taborskiej, przygotowane przez pasjonata Adama Stadnika z firmy Divadlo. – Pozyskuje drewno ze starych wiejskich chat i stodół. Stosuje własne, rzemieślnicze metody impregnacji i barwienia. Tu akurat wykorzystał nowe deski. Kilkukrotnie pokrywał je różnymi ekologicznymi środkami, żeby uzyskać właściwą kolorystykę – mówi architekt.

Powyżej piwnicy dom powstał z drewnianych prefabrykatów klejonych krzyżowo (CLT). Zdjęcie: Piotr Kuczia
Wnętrza w całości wykończono olejowanym jesionem. Dom nie ma wentylacji mechanicznej ani klimatyzacji i jest w zasadzie samowystarczalny energetycznie. Rozwiązania proekologiczne pomógł opracować Thomas Auer z biura Transsolar. – W budynkach drewnianych chłodzenie bywa wyzwaniem. Zastosowaliśmy system oparty na tzw. efekcie kominowym. Powietrze pobierane jest z najchłodniejszych miejsc na poziomie garażu, następnie grawitacyjnie rozchodzi się po pomieszczeniach i uchodzi przez tzw. komin solarny z automatycznie otwieranymi klapami w dachu – tłumaczy Kuczia.

Piotr Kuczia we wnętrzu zaprojektował szerokie schody, które pełnią funkcję dodatkowej przestrzeni integrującej domowników. Zdjęcie: Wolfgang Zlodej
Ogrzewanie oparto na pompie ciepła, a prąd w dużej mierze zapewniają panele fotowoltaiczne. Subtelność tej architektury w połączeniu z jej proekologicznym charakterem docenili jurorzy wielu międzynarodowych konkursów, m.in. German Design Awards, IDPA Japan Design czy włoskiego A’Design.

Spektakularne widoki można podziwiać praktycznie z każdego pomieszczenia. Zdjęcie: Wolfgang Zlodej

Inteligentne sterowanie koordynuje pracę okien, żaluzji i wentylacji, zapewniając stały, naturalny przepływ powietrza i komfortowy mikroklimat przez cały rok. Zdjęcie: Wolfgang Zlodej
Artykuł ukazał się w 15. numerze „AD Polska”, styczeń/luty 2026.
Zobacz też:
- Tetris nad fiordem: dom w Valldal projektu polskiego biura Office Inainn
- Akwarium pachnące lasem: górskie schronienie pary architektów
- Nieoczekiwana zmiana kursu: Yaw House projektu KWK Promes Roberta Koniecznego