Należała do pokolenia twórców, którzy kształtowali powojenną tożsamość polskiej sztuki nowoczesnej – ale szła własną drogą. Wanda Czełkowska (1930–2021) studiowała w Krakowie, gdzie wcześnie zaczęła odcinać się od konwencji. Wystawiała z ii Grupą Krakowską, brała udział w Biennale w Paryżu w 1963 roku, pokazywała prace w Norwegii (1958), Holandii (Wystawa Rzeźby Współczesnej, 1964) i Wielkiej Brytanii (Edinburgh International Festival, 1972). A jednak pozostała artystką osobną – nie ze względu na wycofanie, ale na niezależność myślenia.
Jej twórczość rozwijała się od figuratywnych postaci i monumentalnych głów przez eksperymenty z przestrzenią i skalą aż po koncepcje niemal całkowicie redukujące formę. Czełkowska nieustannie podważała sens tradycyjnego rozumienia rzeźby – jej granic, ciężaru. Jeden z jej kluczowych projektów – „Bezwzględne wyeliminowanie rzeźby jako pojęcia kształtu” – w tytule zawiera deklarację filozoficzną. To próba uchwycenia idei poza formą – w relacjach, w pustce, w napięciu między tym, co widzialne, a tym, co pomyślane.
„GŁOWA” (1972/2016) reprezentuje jeden z głównych motywów w twórczości Wandy Czełkowskiej. Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
WCZESNE PRACE ARTYSTKI z okresu studiów na ASP w Krakowie. W tle rysunek „Analiza” z 1986 roku. Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
W 2010 roku Ministerstwo Kultury na wniosek Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku przyznało artystce nagrodę jubileuszową za całokształt twórczości. Wtedy też Czełkowska stanęła przed halą przy Magazynowej 14a na warszawskim Mokotowie. Dawny warsztat był w trakcie przenosin. Przestrzeń surowa, przemysłowa, wysoka, pełna światła, ale też starych kanałów i filtrów. Czełkowska spojrzała i powiedziała: „Tak, biorę!” – bez wahania, z pełnym przekonaniem. Ten okrzyk był intuicyjnym rozpoznaniem potencjału. Przestrzeń ją wybrała, nie odwrotnie. Tak oto te kilka pomieszczeń, zajmujących 260 metrów kw., rzeźbiarka przekształciła w prawdziwą strefę twórczą.
Urządziła studio według własnego rytmu. Przestrzeń kształtowała się wraz z nią – dynamicznie, intuicyjnie. Każdy element miał tu funkcję. Rzeźby stały obok szkiców, dokumentów, narzędzi i mebli, które przyjechały z Krakowa – w tym ciężkiego stołu z mieszkania przy Karmelickiej 27.
Przez pierwsze osiem lat artystka pracowała tu i mieszkała. Gdy wstawała, widziała, jak poranne światło przebiega po aluminiowych formach. Nie rozdzielała życia i pracy. Pracownia była dla niej kompozycją opartą na zmienności. Odwiedzający nigdy nie widzieli tego samego dwa razy. Obiekty się przemieszczały, światło inaczej rozkładało na powierzchniach. To studio nie miało białych ścian ani oprawionych etykiet.
W LATACH 80. Wanda Czełkowska zaczęła tworzyć prace na surowym płótnie, łącząc rysunek węglem i temperą. Tu „Bez tytułu” z lat 1992–1993. Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
MODEL „STOŁU” (1968–1971) – pierwszej monumentalnej instalacji artystki, która znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
W grudniu 2019 roku uzyskało status Warszawskiej Historycznej Pracowni Artystycznej. Czełkowska zmarła 17 czerwca 2021 roku. W testamencie wyraziła wolę, by jej pracownia pozostała miejscem otwartym. Od tego czasu – z inicjatywy spadkobierczyni – przestrzeń nie tylko trwa, ale nadal żyje. Odbywają się tu koncerty (m.in. Raphaela Rogińskiego, Marii Sławek, Hashtag Ensemble, Mikołaja Trzaski), spotkania, warsztaty, sesje zdjęciowe, wywiady, nagrania filmowe. W archiwum przechowywane są nie tylko dzieła, ale również listy, notatki, fotografie, katalogi, maszynopisy. To, co po artystce zostało, nie jest zamrożone. Przeciwnie – obraca się dalej w kręgu refleksji i rozmów.
Trudno zaklasyfikować to miejsce. Nie spełnia typowych funkcji galerii ani muzeum. Jest raczej kontynuacją dzieła, które nie zakończyło się w chwili śmierci autorki. Czełkowska nie budowała narracji wokół siebie. Wybierała skupienie i konkret. Ale jej obecność – intensywna, głęboka – pozostaje wyczuwalna w tej przestrzeni. W ostatnim wywiadzie artystka powiedziała : „W istocie nie rzeźbię w przestrzeni, tylko rzeźbię przestrzenią”. Jej pracownia pozostaje świadectwem tej postawy.
Zobacz także:
51-metrowe mieszkanie w Katowicach. Kojący azyl dla tych, którzy chcą zwolnić tempo
Apartament w Mediolanie – inspiracje latami 30. i perfekcyjnie dopracowane detale
Naturalna paleta barw i dopracowany detal – 60 m² harmonijnego wnętrza autorstwa Studio Mido