Zgłębianiu historii warszawskiego MDM-u poświęcił kilkanaście lat życia. Najpierw był doktorat napisany pod kierunkiem prof. Marty Leśniakowskiej w Instytucie Sztuki PAN, teraz na jego kanwie powstała książka: barwna opowieść o próbie realizacji architektonicznych marzeń, ale też o powojennej stolicy, jej twórcach i mieszkańcach. Autor, Krzysztof Mordyński, oddaje tu głos przede wszystkim projektantom, zasięga jednak także opinii decydentów i użytkowników.
Zachodnia pierzeja Marszałkowskiej, od ulicy Wilczej do placu Konstytucji, gdzie mieściły się bary: rybny, mięsny, owocowy i mleczny. Wejścia do lokali zostały zaakcentowane rytmicznie rozstawionymi ozdobnymi portalami (ok. 1952). Zdjęcie: Feliks Zwierzchowski, zbiory IS PAN
W publikacji nie brakuje wspomnień, anegdot i cytatów z prasy, często zgryźliwie recenzującej kolejne etapy realizacji tego utopijnego założenia wznoszonego na ruinach XIX-wiecznego śródmieścia. „Wszystkie kuchnie zakładów zbiorowego żywienia na MDM wyposażone są w nowoczesne elektryczne urządzenia do gotowania, smażenia, pieczenia, podgrzewania, w sterylizatory do mycia naczyń itp. Wiele z tych aparatów stoi jednak bezużytecznie, gdyż instalacje elektryczne nie są przystosowane do mocy maszyn” – relacjonowało „Życie Warszawy” w 1953 roku.
Sala sprzedaży i wydawania potraw na parterze baru owocowego, 1956, proj. Leon Dębnicki. Zdjęcie: Alfred Funkiewicz, Muzeum Warszawy
Według planów na stuhektarowym obszarze miała powstać nowa socrealistyczna dzielnica dla 45 tys. mieszkańców. Budowano ją w latach 1950–1952 jako sztandarowe dzieło planu sześcioletniego i wzorzec dla kolejnych zespołów tego typu w całej Polsce. Przewidziano ok. 6 tys. nowych mieszkań, wszystkie z wc i łazienkami. Zaprojektowano 11 szkół, 22 przedszkola, 12 żłobków, 200 sklepów, barów, restauracji i cukierni oraz 4 ośrodki zdrowia. Za wystrój lokali i oprawę plastyczną odpowiadali najlepsi twórcy: Jan Poliński, Hanna Żuławska, Xymena Zaniewska i Ludwika Nitschowa.
Taras kawiarni Literackiej przy ulicy Marszałkowskiej, między placami Zbawiciela i Konstytucji, 1952. Zdjęcie: Tadeusz Biliński, IS PAN
Oczywiście nie wszystkie pomysły udało się wcielić w życie, dla Mordyńskiego ważniejsze są jednak same zamierzenia: koncepcja idealnego miasta z czasów, gdy urbaniści byli w Warszawie dyktatorami przestrzeni. – O MDM-ie bardzo dużo się mówi, bardzo dużo pisze, ale zawsze z pozycji oceniającej. Chciałem przedrzeć się przez te wszystkie interpretacje i uprzedzenia o nieudolności komunistycznych władz, o utraconym pięknie przedwojennej Warszawy, o jakości PRL-owskiego dizajnu – mówi autor.
Jan Knothe, szkic Nowej Marszałkowskiej (obecnie Waryńskiego) na odcinku między ulicą Batorego a rondem Jazdy Polskiej, 1950. Zdjęcie: serwis prasowy
W swojej pracy oparł się głównie na dokumentach z Archiwum Państwowego w Warszawie i Archiwum Akt Nowych: założeniach programowych, rysunkach i planach, ale też relacjach głównych budowniczych dzielnicy: Józefa Sigalina, Stanisława Jankowskiego, Zygmunta Stępińskiego i Jana Knothego. Dzięki temu mamy wgląd w warsztat ich pracy. – Układ ulic, rozplanowanie zabudowy i poszczególnych funkcji. Wszystko jest dokładnie przemyślane i przeliczone. To robi naprawdę ogromne wrażenie – podkreśla Mordyński. – A najpiękniejsze, że ten plan, choć zrealizowany fragmentarycznie, działa do dziś, choć być może w trochę inny sposób, niż spodziewali się jego autorzy – przyznaje.
Ponad 500-stronicowa publikacja ukazała się nakładem Centrum Architektury (2025). Zdjęcie: Peter Łyczkowski
Zobacz też:
- Jerzy Sołtan: ostatni modernista
- Romuald Miller: radykalny postępowiec
- Betonowe kwiaty socmoderny: rozmowa z historykiem architektury Michałem Wiśniewskim