Zachwyciło go światło. David Lynch po raz pierwszy przyjechał do LA w 1970 roku. – Od razu się zakochałem. Było niesamowicie jasno i poczułem się niesamowicie szczęśliwy – wspominał po latach. Tu skończył studia w prestiżowym AFI Conservatory i stworzył debiutancką „Głowę do wycierania”, która szybko zyskała status dzieła kultowego. W 1987 roku, po sukcesie dwóch kolejnych filmów, „Człowieka słonia” i „Blue Velvet”, stać go już było na posiadłość w Hollywood Hills. Wybór padł na różowy dom zaprojektowany w latach 60. przez Franka Lloyda Wrighta juniora. Podobnie jak jego słynny ojciec, był autorem wielu rezydencji, w których poszukiwał jak najlepszej relacji architektury z krajobrazem.
Surowa betonowa konstrukcja w spłowiałym malinowym odcieniu wrzyna się w porośnięte bujną zielenią zbocze. Na Lynchu wrażenie wywarły też odlane z betonu szewronowe detale – wykorzystał je później w innych miejscach stale powiększającego się założenia. – Dom ma w sobie klimat czysto japońskiej architektury połączonej, pół na pół, z amerykańskim modernizmem. Ta przestrzeń jest bardzo przyjemna, świetnie się w niej czuję, więc przebywanie tam na co dzień ma bez wątpienia wpływ na całe moje życie. Czasami dom oddziałuje na moją wyobraźnię i pojawiają się różne kształty i obrazy, które z kolei prowadzą do projektów mebli lub pomysłów na filmy – mówił w 1997 roku w rozmowie z Kathrin Spohr dla niemieckiego magazynu „Form”.
.jpg)
Salon w głównym domu Lyncha, zaprojektowanym w 1963 roku przez Franka Lloyda Wrighta juniora. Przy fotelach autorskie stoliki reżysera. Zdjęcie: Neue Focus
Z czasem reżyser dokupił dwie sąsiednie nieruchomości, również z domami autorstwa Franka Lloyda Wrighta juniora, a synowi architekta, Ericowi, zlecił zaprojektowanie basenu i niewielkiego domku tuż obok. Na ponadhektarowej przestrzeni stworzył własne Inland Empire z salą projekcyjną, montażownią, studiem nagraniowym i pracownią, w której malował i wykonywał wspomniane meble. Wiele z nich, jak maleńkie stoliki pod kubek kawy i popielniczkę, znalazło się w prywatnych przestrzeniach Lyncha, ale projektował też elementy wyposażenia na potrzeby filmów. – Zdarza się, że wyobrażam sobie w pewnym miejscu scenografii brakujący przedmiot. I wtedy zamiast tracić czas na szukanie, wolę go sam zbudować. Sprawia mi to przyjemność – tłumaczył.
.jpg)
Pawilon wypoczynkowy przy basenie. Uwagę zwracają szewronowe detale wokół kominka, takie same jak te, które Frank Lloyd Wright junior wykorzystał w projekcie głównej rezydencji. Zdjęcie: Neue Focus
We wrześniu ubiegłego roku, zgodnie z ostatnią wolą reżysera, cały kompleks wystawiono na sprzedaż w cenie 15 milionów dolarów. Ostatecznie pół roku później anonimowy nabywca kupił go za 13 milionów. Spadkobiercy liczą, że nowy właściciel zachowa dla potomnych to kształtowane przez blisko cztery dekady lynchowskie multiwersum. Tymczasem poświęcone mistrzowi muzeum ma szansę powstać w Polsce. Wieloletni przyjaciel artysty, Marek Żydowicz, zdradził taki pomysł, informując, że jest w posiadaniu 13 kontenerów artefaktów. – To będzie najwspanialsze wspomnienie Davida i hołd, jaki możemy mu złożyć – mówił niedawno PAP.
.jpg)
Posiadłość Lyncha zajmuje hektarowy teren na jednym ze zboczy Hollywood Hills. Betonowa osłona patia ze zwielokrotnionym motywem szewronu przypomina wzór posadzki ze słynnej Czarnej Chaty w serialu „Miasteczko Twin Peaks”. Zdjęcie: Neue Focus
Artykuł ukazał się w 16. numerze „AD Polska”, marzec/kwiecień 2026.
Zobacz też:
- Lynchowskie imaginarium w Toruniu: Marek Żydowicz o budowie Muzeum Davida Lyncha
- To jedyny dom na świecie, w którym można podziwiać jednocześnie zachód słońca i wschód księżyca. Glass House projektu Philipa Johnsona
- Nieoczekiwana zmiana kursu: Yaw House projektu KWK Promes Roberta Koniecznego