Kamieniołom w środku miasta – w taki sposób charakter tej struktury określił jej twórca. To Vincenzo De Cotiis, projektant z tegorocznej listy AD100, który przeorganizował wnętrza apartamentu w kilkusetletnim pałacu. Przed laty ukończył Politechnikę Mediolańską, dziś właśnie w stolicy Lombardii prowadzi autorską pracownię architektury, wnętrzarstwa, wzornictwa, a także rzemiosła, rzeźby i malarstwa.
Wspomniana konstrukcja, pokryta szarobeżowym trawertynem z błękitną żyłą, w wysokich wnętrzach jednego z mediolańskich palazzi pozwoliła wprowadzić dodatkową kondygnację i wygodnie rozlokować czteroosobową rodzinę – parę z dwojgiem dorosłych już dzieci. – Pracę nad projektem zawsze zaczynam od stworzenia więzi emocjonalnej – mówi architekt i wyjaśnia, że poświęca dużo czasu na jak najlepsze poznanie zleceniodawców. Następnie wraz z nimi rusza w twórczą podróż od szkiców przez moodboardy po dogłębną analizę materiałów. Jak zauważa, zawsze łączą się w tej pracy poezja i technika.
PARADNE WEJŚCIE do apartamentu prowadzi przez dziedziniec, który zachował xvii-wieczny charakter – z czasów, gdy pałac należał do rodu Mazenta. Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
VINCENZO DE COTIIS to architekt, projektant wnętrz, dizajner i rzeźbiarz, który wżyciu zawodowym łączy zabytkową materię z duchem współczesności. Ceni twórczą rolę czasu. Chętnie odsłania nawarstwienia historycznych murów, tynków czy farb i chce, by jego własne dzieła pokrywały się szlachetną patyną. Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
Pałac demokratyczny
Apartament zorganizowano wokół centralnie położonego salonu, otwartego dla gości, na których czekają przepastne kanapy. Wewnętrzne schody prowadzą stąd na antresolę. To dzięki niej każdy członek rodziny ma własną, niezależną przestrzeń. Ale czy wbudowanie nowej kondygnacji w historyczne mury to nie nazbyt odważna decyzja?
Zabytkowy gmach znany jako Palazzo Mazenta to typowy dla Mediolanu pałac przyuliczny o szlachetnej, powściągliwej fasadzie. Górne kondygnacje zdobi po osiem wielkich okien, a wejście i wjazd w partii parteru akcentują łukowate portale wsparte na granitowych filarach. Bramy wiodą na zaciszny dziedziniec ujęty w rzędy kolumn. Historia tego obiektu sięga xvii stulecia, gdy Księstwo Mediolanu znajdowało się pod panowaniem hiszpańskim, a jego gospodarka kwitła. Rezydencja wzniesiona przez szlachecką rodzinę Mazenta otrzymała szatę w stylu barokowym. Wkrótce jednak miały się rozpocząć kolejne przebudowy. Pod koniec XVIII wieku, kiedy w modzie był już oszczędny styl klasycystyczny, pałac przeszedł w ręce rodziny Prinetti, pochodzącej z Bergamo. Następnie przez ponad stulecie mieścił klasztor Zgromadzenia Sióstr św. Marceliny, zakonnic zajmujących się kształceniem panien z dobrych domów.
W drugiej połowie XX stulecia pałac, który za sprawą cyklicznych przekształceń dawno już nie przypominał siedziby arystokratów, rozbudowano z przeznaczeniem na hotel. W ostatnim czasie ponownie zmienił funkcję, stając się obiektem rezydencjonalnym, tym razem w bardziej demokratycznej, bo wielorodzinnej formule. De Cotiis ze swoim zespołem zaprojektował jedno z mieszkań w tych XVII-wiecznych murach.
TWÓRCA WIELU TALENTÓW, jakim jest Vincenzo De Cotiis, przestrzeń kształtuje po rzeźbiarsku, a do wnętrz wprowadza także własne prace meblarskie i artystyczne. Jego obiekty łączą się z dziełami z rodzinnej kolekcji właścicieli mediolańskiego apartamentu, dobranymi i i zestawionymi tak, aby podkreślić kompozycję wnętrz oraz kreować przytulną atmosferę. Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
KAMIENNE SCHODY prowadzą na antresolę, gdzie architekt ulokował m.in. półotwarty gabinet. Wejście akcentuje monumentalna praca autorstwa De Cotiisa „Bez tytułu 13” (2024). Światło wpadające przez okno odbija się w ścianie pokrytej arkuszami patynowanej stali. Obleczona w jasny moher sofa to oaza spokoju pośród polifonii wyrazistych materiałów i faktur. Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
Żywiczny twist
– Wchodząc do apartamentu po raz pierwszy, nie mieliśmy w głowach gotowej koncepcji. Niemniej naszym zadaniem było przeprowadzenie gruntownego remontu wnętrz, tyle że z odtworzeniem atmosfery i historycznego charakteru miejsca, zwłaszcza poprzez użycie wysokiej jakości materiałów – relacjonuje autor aranżacji. Dziś więc ściany i kolumny z trawertynu o błękitnej żyle przeplatają się z okładzinami z postarzanej stali, przedmiotami z brązu i mosiądzu. Meble i podłogi powstały z wybarwionego na ciemno dębu. Wszystkie elementy projektu wykonali znakomici włoscy rzemieślnicy. Dzięki temu m.in. trawertyn – pokrywający większość powierzchni, a więc podłóg, ścian i elementów konstrukcyjnych antresoli – ukazuje tak niecodzienną paletę barw, od beżu przez szarość po nieczęsty w przypadku tej skały przygaszony błękit. Odcienie te powracają w płytkach granitu Labradorite Lemurian w łazienkach i w metalowych okładzinach ściennych. Jedwabny atłas, moherowy żakard, aksamit i skóra dodają wnętrzom miękkości. Kontrast między matowym kamieniem a błyszczącym metalem zapewnia wnętrzom głębię oraz dynamikę. Zdaniem architekta wnętrze reprezentuje współczesny, ale też ponadczasowy minimalizm.
Nie zabrakło tu jednak estetycznego twistu w postaci elementów odlewanych z żywicy – w blatach stołów i stolików autorstwa De Cotiisa. Aby przestrzeń była ponadczasowa, odporna na mody i trendy, projektant czerpał inspirację z ducha tętniącej życiem metropolii. Mówi: – Na każdy z moich projektów wnętrzarskich wpływają konkretna lokalizacja oraz światło. Bogata tradycja architektoniczna Mediolanu, a także jego współczesny dynamizm skłoniły mnie do wykorzystania materiałów z recyklingu i zaprojektowania detali podążających za duchem miasta.

MONUMENTALNA ZABUDOWA KUCHNI powstała z dwóch materiałów: ciemnego
dębu w dolnej partii i trawertynu z niebieskawym pasmem – w górnej. Kamień ten
przewija się przez wszystkie partie wnętrza, a wraz z nim wędruje błękit.
Delikatne w formie krzesła, kontrastujące z masywną zabudową, to także projekt
De Cotiisa
Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
MONUMENTALNA ZABUDOWA KUCHNI powstała z dwóch materiałów: ciemnego dębu w dolnej partii i trawertynu z niebieskawym pasmem – w górnej. Kamień ten przewija się przez wszystkie partie wnętrza, a wraz z nim wędruje błękit. Delikatne w formie krzesła, kontrastujące z masywną zabudową, to także projekt De Cotiisa Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
W PŁYTKIEJ NISZY gabinetu na antresoli czeka welurowa kanapa, na której można się zatopić w lekturze. Czytelnika ujmuje tu w objęcia nie tylko miękka tapicerka, ale również dębowa boazeria, która powtarza formy frontów zabudowy kuchennej. Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
Dobre maniery
Aby zaznaczyć w apartamencie atmosferę dawnej rezydencji szlacheckiej, De Cotiis wprowadził również unikatowe dzieła sztuki czystej (rzeźby w kamieniu i metalu) oraz użytkowej (stoły, stoliki, krzesła, lampy wiszące i ścienne) własnego autorstwa. Najwięcej z nich znalazło się w salonie, który autor wskazuje jako swoją ulubioną część realizacji. Gra świateł podkreśla nieoczywiste perspektywy oraz uwydatnia zróżnicowanie faktur. Jako goście tego miejsca z zainteresowaniem wsłuchujemy się w dialog, jaki historyczne mury prowadzą z nową strukturą wnętrza. Kunsztowi rzemieślniczemu towarzyszą pewna domowa miękkość a jednocześnie architektoniczna śmiałość – De Cotiis jest w tym mistrzem.
Palazzo Mazenta najwidoczniej nie należy do staruszków żyjących wspomnieniami. Ma znakomite maniery, ale pozostaje młody duchem. Wciąż gotów na kolejne architektoniczne przygody.
PÓŁOTWARTY GABINET wychodzi na przestrzeń nad salonem. Szklana balustrada wpuszcza tu światło wpadające do apartamentu przez ogromne okna. Wyposażenie tej przestrzeni stanowią obiekty autorstwa De Cotiisa. To ręcznie malowane i patynowane biurko z mosiądzu i włókna szklanego, obite skórą siedzisko z konstrukcją odlaną z brązu, a także rzeźba ze szkła z Murano w mosiężnej oprawie. Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
KAMIEŃ, który nadaje charakter wnęce z prysznicem, to ciemnoniebieski granit Labradorit. Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
PRZEŚWIT łączy główną sypialnię z łazienką. Nad łóżkiem obraz „Bez tytułu 32” i mosiężna rzeźba autorstwa De Cotiisa. Zdjęcie: Martin Morrell. Stylizacja: Francesca Santambrogio.
Zobacz także:
Dom pod lasem – pochwała prostoty i naturalnych materiałów
Koji Kamoji, Yoshio Nakajima i Keiji Uematsu w Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu
Manifest gościnności. Madryckie laboratorium pomysłów duetu Plutarco