Dom Pirata
W Mataró, w mieście położonym na katalońskim wybrzeżu, tętniącym życiem kulturalnym, stoi dom z różową fasadą.Nastrój tego miejsca można poczuć dopiero, kiedy wsłuchasz się w szum morze. Od dziś nie jest to już tylko mieszkanie: to narracyjny artefakt, palimpsest, w którym współistnieje mroczny romantyzm XIX wieku i chirurgiczna precyzja współczesnego designu. Długoletni mieszkańcy nazywają to miejsce Domem Pirata, ale w rzeczywistości jest to coś znacznie więcej: jest to ucieleśnienie życia Antoniego Cuyàsa, marynarza, który stał się korsarzem i odnoszącym sukcesy w Argentynie biznesmenem, a w końcu twórcą własnego mitu.
Dom Pirata to zabytkowa rezydencja. „Spotkałem się z przedstawicielami Urzędu ds. Dziedzictwa Kulturowego i zatwierdzili oni moją propozycję renowacji z wykorzystaniem elementów współczesnego designu. Bardzo im się spodobała, ponieważ była odważna”, zdradza architekt Raúl Sánchez, który na zdjęciu pozuje przed portretami ojca pirata (po lewej) oraz samego Manuela Cuyása (po prawej), korsarza, który jest bohaterem tego reportażu. Dom ma łącznie 160 metrów kwadratowych. Zdjęcie: José Hevia Blach.
Obecny właściciel naprawdę jest potomkiem pirata. „Tak, są bezpośrednimi krewnymi, tylko że pirat nie miał potomstwa z krwi i kości, ale adoptował chłopca, który przypadkowo nosił to samo nazwisko co on sam, a potomkowie właściciela wywodzą się właśnie od tego chłopca”, zdradza architekt Raúl Sánchez, wybrany przez rodzinę Cuyàs do tchnięcia nowego życia w ten trzypiętrowy dom – parter zajmują lokale handlowe, a na pierwszym piętrze mieszka prawnuk pirata wraz z żoną.
Dookoła pomieszczenia biegnie szeroka listwa ze stali nierdzewnej (materiał niezbędny dla pirata), która wyznacza przestrzenie robocze, miejsce na sofę oraz szafki, tworząc we wnętrzu materiałową ciągłość, spajającą całą aranżację. Na ścianach i sufitach zachowano listwy, oryginalne tapety, a obrazy powróciły na swoje miejsce. Historia pirata jest dobrze znana w mieście: istnieje bogata literatura na jego temat, on sam także spisał swoje wspomnienia. Żółty stół jest projektem Raúl Sánchez Architects. Zdjęcie: José Hevia Blach.
Historia, która mogłaby posłużyć za scenariusz do filmu
Historia zaczyna się niemal jak w filmie: młody człowiek bez środków do życia przepływa Atlantyk i powraca jako legenda. Przez dwa lata jako korsarz Antoni Cuyàs brał udział w wojnie brazylijskiej po stronie Argentyny. Następnie porzucił morze, założył własną firmę i zaczął doradzać argentyńskiej klasie politycznej i w końcu wrócił do swojego rodzinnego miasta, Mataró, w 1865 roku. Tam kupił dwa domy, połączył je i zlecił włoskim rzemieślnikom stworzenie pałacu, którego styl przypominał te, które odwiedzał w Entre Ríos i Buenos Aires – ten skarb rodzina Cuyàs zachowała do dziś.
Przenieśmy się do roku 2023: Manuel Cuyàs, praprawnuk słynnego pirata, oraz jego żona Nuria Cicero – Argentynka, jak to bywa w życiu – projektantka i redaktorka, czują, że ich mieszkanie nie odpowiada już ich stylowi życia. Postanawiają więc wyremontować trzy pomieszczenia, które wciąż zachowały oryginalne elementy: hol, jadalnię i pokój pirata, ten ostatni wpisany do rejestru zabytków.
Raúl Sánchez zaprojektował wielką szafkę z lustrzanymi drzwiami, za którymi kryje się wnętrze z drewna lakierowanego na jaskrawożółty kolor (w którym umieszczono ogromny telewizor), pasujące do stolika kawowego w tym samym kolorze i z tego samego materiału. Zdjęcie: José Hevia Blach.
„Pęknięcia w suficie i ścianach, uszkodzenia tapet czy podłogi pozostawiono bez zmian: nikt nie chciał stosować tu botoksu”, czytamy w opisie projektu. Nawet kable doprowadzające prąd do opraw ściennych pozostawiono bez retuszu: w upływie czasu i ciągłej przemianie tkwi piękno. Zdjęcie: José Hevia Blach.
„W takich sytuacjach pojawia się pokusa, by stać się konserwatywnym, niemal niewidzialnym, ale to oznaczałoby zdradę własnego domu”, stwierdza Sánchez. I dodaje: „Dziedzictwo nie jest skamieliną. To coś, co nieustannie się przebudowuje, nawet gdy sprawia to ból”, podkreśla.
Pomieszczenia są pełne detali. Widzimy tu żelazną ramę kominka, która doskonale komponuje się z odzyskanymi trójkątnymi kafelkami oraz wielki regał ze stali nierdzewnej, przeznaczony na bogatą kolekcję książek rodziny. Zdjęcie: José Hevia Blach.
Akcent współczesnego designu w sercu zabytkowej rezydencji
Projekt skupia się wokół jednego wyrazistego elementu: wielkiej konstrukcji ze stali nierdzewnej, która łączy w sobie sofę i dwa stanowiska do pracy. To akcent współczesnego, niemal industrialnego designu wpisuje się w serce zabytkowych pomieszczeń. „Podobała nam się wizja, w której jest to pomost przylegający do ściany działowej, podczas gdy oryginalna gliniana podłoga staje się morzem”, wyjaśnia architekt. Ta metafora nie jest przypadkowa: stal, zimna i precyzyjna, współgra z wielobarwnymi sufitami, zielonymi płytkami, szkłem o fakturze oraz stuletnim drewnem.
Wybór materiału również nie był przypadkowy. „Stal nierdzewna pojawia się w konstrukcjach, meblach, detalach, ale ma też znaczenie symboliczne: ze stali wykonywano miecze, armaty… to materiał pirata przeniesiony do współczesności”, podkreśla. Efektem jest starannie wyważone napięcie między tym, co dotykowe, a tym, co odbijające światło, między tym, co ciepłe, a tym, co chirurgiczne, kolory podstawowe (czerwienie, żółcie) działają jak potężne magnesy świateł. Przebywanie tu jest bez wątpienia doświadczeniem zmysłowym.
W jadalni położono nową podłogę z ciemnego dębu, dopasowaną do oryginalnej boazerii, z którą kontrastują zielone płytki, również oryginalne. Krzesła Cassina projektu Mario Belliniego pochodzą ze sklepu PolopStore. Stół Orseolo marki Cassina, projekt Carlo Scarpa. Zdjęcie: José Hevia Blach.
Niebagatelna złożoność techniczna tej interwencji pozwala pokojowi ponownie zabłysnąć dawnym blaskiem, ale w roli muzealnego eksponatu zakotwiczonego w przeszłości. To przestrzeń, która uznaje swoją przeszłość i historię oraz przenosi je do współczesnego świata designu. Zdjęcie: José Hevia Blach.
Największym wyzwaniem tego projektu nie były kwestie techniczne – choć wzmocnienie glinianej posadzki, która dosłownie się rozpadała, czy ukrycie instalacji klimatyzacyjnych bez zakłócania postrzegania przestrzeni nie były zadaniem łatwym – lecz koncepcyjne. „Przeniesienie tych przestrzeni do teraźniejszości bez pozbawiania ich aury przeszłości było naprawdę trudne. Techniki można się nauczyć, wrażliwości – nie”, mówi Sánchez.
W tej równowadze wyczuwalny jest wpływ Carla Scarpy, mistrza w ingerowaniu w to, co istnieje, bez pytania o zgodę przeszłości. Podobnie jak on, architekt rozumie, że każda ingerencja dodaje kolejną warstwę do opowieści, nowy czas, który nie konkuruje, a raczej wzmacnia.
Wymagania klientów wobec Raúla Sáncheza były proste: możliwość korzystania ze wszystkich pomieszczeń, wykorzystanie salonu zarówno jako miejsca wypoczynku, jak i przestrzeni do pracy, jadalni wyłącznie do spożywania posiłków oraz nadanie przedpokojowi sensownego miejsca w całości, a także przywrócenie choćby części dawnej, mocno nadszarpniętej świetności, jaką niegdyś cieszył się ten dom. Zdjęcie: José Hevia Blach.
Po powrocie do Hiszpanii pod koniec XIX wieku pirat kupił dwa domy przy Rambla de Mataró, połączył je i zlecił pracującym w okolicy włoskim artystom zaprojektowanie rezydencji na wzór pałaców, które podziwiał w Argentynie. Na ścianie widać portret Mariquity, żony pirata. Zdjęcie: José Hevia Blach.
Dzisiaj dom nadal zamieszkują członkowie rodu Cuyàs — artyści, pisarze, ekscentryczne postaci — zachowano w nim nawet oryginalny miecz pirata, jakby ta opowieść potrzebowała namacalnego dowodu, by nie popaść w zapomnienie. Celem tej interwencji nie było zamknięcie tej historii, lecz jej otwarcie. Bo tutaj, wśród wypolerowanej stali i starożytnej gliny, nie chodzi o przywrócenie przeszłości, lecz o utrzymanie jej… przy życiu.
Artykuł oryginalnie ukazał się na stronie AD Spain.
Zobacz także:
Uśpione piękno barokowego palazzo Butera w Palermo
Spadkobierca domu mody Etro sprzedaje swoją luksusową rezydencję w sercu Salento