Nieoczekiwana zmiana kursu: Yaw House projektu KWK Promes Roberta Koniecznego

Ona preferuje raczej architekturę tradycyjną, on, miłośnik górskich rajdów, lubi ryzyko i odważne rozwiązania. Robert Konieczny zaproponował im wersję domu bezokapowego, który zdaje się podrywać do lotu.

Zdjęcia Jakub Certowicz
Nieoczekiwana zmiana kursu: Yaw House projektu KWK Promes Roberta Koniecznego

Panoramiczne, półksiężycowe okno oddziela basen od rekreacyjnej części ogrodu

Jest perfekcjonistą. Potrafi długo szukać najlepszych pomysłów i na ostatniej prostej zupełnie przerobić projekt. Koncepcję Arki, która jest jego prywatnym domem, dopracowywał przez lata, ale w momencie rozpoczęcia budowy postanowił zacząć wszystko od początku. Nowy projekt stworzył w zaledwie trzy dni. – Lubimy wyzwania. Dopóki obiekt nie jest zbudowany, zawsze można jeszcze coś poprawić, ulepszyć – mówi Robert Konieczny, prowadzący biuro KWK Promes. Tak było też w przypadku jego najnowszej realizacji, domu w Beskidach przeznaczonego dla młodego małżeństwa z dwójką dzieci. – On, pasjonat motoryzacji i rajdów terenowych, okazał się całkiem otwarty na nasze propozycje. Ona wolała tradycyjne rozwiązania – wspomina architekt. Postanowił pogodzić przeciwieństwa. Zaproponował nietypową bryłę na planie zbliżonym do litery „C”, częściowo przekrytą klasycznym dwuspadowym dachem, częściowo wkomponowaną w zbocze.

To autorska interpretacja domu bezokapowego, w którym dolna krawędź dachu kończy się równo z elewacją. Dynamiczny układ obu skrzydeł budynku zdaje się sugerować manewry samolotu przygotowującego się do startu, stąd zaczerpnięta z nomenklatury lotniczej nazwa Yaw, oznaczająca odchylenie maszyny od jej osi pionowej. – Przygotowanie projektu trwa zwykle około ośmiu miesięcy. Najpierw na podstawie rozmów z klientami proponujemy wstępną koncepcję, później wspólnie z nimi jeszcze ją dopracowujemy, a na koniec tworzymy szczegółową dokumentację techniczną. Wszystko po to, by realizacja przebiegała szybko i sprawnie – tłumaczy architekt.

Yaw House od strony drogi mieści rozległy garaż z profesjonalnym warsztatem. By silniej zintegrować obiekt z krajobrazem, wkomponowano go w skarpę i przekryto zielonym dachem. Zdjęcie: Jakub Certowicz

Ale tym razem było trochę inaczej. – Zaczynamy budowę. To nie jest prosty projekt: góry, skarpa itd. Inwestycja się toczy. I nagle pojawia się pomysł, żeby zrobić basen, bo ktoś z rodziny potrzebuje intensywnej rehabilitacji – opowiada Konieczny. Jak to przeprowadzić, by nie zaburzyć całej kompozycji? Najlepiej nową kubaturę ukryć w zboczu na pozostałej wolnej części terenu. Centralne usytuowanie na działce architekci podkreślili betonowym okręgiem, który dodatkowo wyznacza ogrodową strefę rekreacyjną i porządkuje przestrzeń. – Basen stał się tym samym sercem domu i wygląda, jakbyśmy to właśnie od niego zaczęli projektowanie – mówi z dumą architekt. – Gdy klient chce coś zmienić na etapie budowy, nie można się złościć. Sam tak przecież zrobiłem, więc doskonale to rozumiem. Priorytetem jest, żeby się dobrze mieszkało – podsumowuje.

W podcieniu ukryto dwa wejścia do domu. Drzwi zlicowano z elewacją wykończoną szarym tynkiem przypominającym mikrocement. Na piętrze pod dwuspadowym dachem rozplanowano strefę nocną z trzema sypialniami i prywatnymi łazienkami. Zdjęcie: Jakub Certowicz

Łukowato wygięta ściana strefy dziennej dużymi przeszkleniami otwiera się na usytuowany od południowego wschodu prywatny ogród i szczyt wzniesienia. Zdjęcie: Jakub Certowicz

Strefa wypoczynkowa w zagłębieniu terenu od północy. Jak w całym domu skrzydła okien można rozsunąć. Zdjęcie: Jakub Certowicz

Artykuł ukazał się w 14. numerze „AD Polska”, listopad/grudzień 2025.

Zobacz też:


Czytaj więcej