Widok czystego, lazurowe go nieba to pierwsza rzecz, jaką zobaczyli architekci po wejściu do środka. Zrujnowany budynek praktycznie nie miał dachu, a jego stare mury porastała bujna zieleń. Był jednym z kilkudziesięciu niezwykle wąskich, podłużnych domów w historycznej części meksykańskiej Méridy. Za dość dobrze utrzymaną elewacją frontową o szerokości za ledwie 5 metrów kryły się pozostałości blisko stuletniego obiektu. Ciągnęły się przez ponad 30 metrów w głąb działki. Młodzi projektanci z lokalnego biura Vein te Diezz Arquitectos postanowili je zaadaptować. Tak powstał projekt, który nazwali „Vistalcielo”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza po hiszpańsku „otwarty na niebo”. Nowy dom tworzy bowiem sekwencja sześciu przestrzeni: trzech otwartych i trzech zamkniętych.
.jpg)
Główny dziedziniec z tarasem i basenem pełni funkcję centrum domu. W głębi niewielki salon, za nim patio, kuchnia i ogród wejściowy. W nadwieszonej betonowej bryle mieści się jedna z dwóch sypialni. Zdjęcie: Manolo R. Solís
Po przekroczeniu progu trafiamy na niewielki ogród wejściowy, dalej jest zadaszona kuchnia, potem małe patio z kręconymi schodami prowadzącymi do sypialni na piętrze, później salon, główny dziedziniec z basenem i kolejna sypialnia. – Zamiast tworzyć nowy dom, chcieliśmy wykorzystać to, co już tu istniało. Poprzez rytm patiów, krzywizn ścian i naturalnego oświetlenia wydobyliśmy potencjał zachowanych murów – mówi architekt José Luis Irizzont Manzanero, założyciel studia.

Ściany oryginalnego domu wymurowano z miejscowego kamienia zwanego bola, który koresponduje z odcieniem nowych, wapiennych tynków. Zdjęcie: Manolo R. Solís
Autorom udało się zachować prawie 70% pierwotnej konstrukcji. Oryginalne kamienne ściany o grubości 40 centymetrów wzmocniono i wyeksponowano. Nowe powstały z systemu betonowych bloków, którym nadano różne wykończenia. Część pokryto tradycyjnym tynkiem wapiennym, części nadano charakterystyczne prążki. – Mają inne tekstury, ale tę samą, naturalną kolorystykę. Ryflowane powierzchnie powstały na miejscu przy użyciu specjalnych form wykonanych z desek i stalowych blach – tłumaczy architekt. Zdobią niektóre ściany zewnętrzne i te w łazienkach.

W całym wnętrzu uwagę zwracają starannie opracowane detale, jak blat zewnętrznej kuchni na tarasie z rzeźbiarsko obrobionego betonu. Zdjęcie: Manolo R. Solís
Nietypowym rozwiązaniem w strefach prysznicowych są półokrągłe otwory w suficie. Z jednej strony pozwalają na podziwianie podczas kąpieli gwiazd czy przesuwających się po niebie chmur, z drugiej zapewniają lepszą wentylację pomieszczeń. Odsłoniętą pozostawiono również nową konstrukcję dachu z efektow nie podświetlonymi belkami stropowymi. Jak tłumaczą projektanci, to nawiązanie do rollizos, okrągłych bali stosowanych niegdyś w tej roli na Jukatanie.

Balkon przy sypialni na piętrze. Betonowa balustrada pełni funkcję donicy, w której posadzono pnącza. Zdjęcie: Manolo R. Solís
Ciepłe, piaskowe powierzchnie stanowią doskonałe tło dla jasnobłękitnych, stalowych detali: ślusarki okiennej i drzwiowej oraz kręconych schodów, wykonanych przez miejscową firmę Grupo Vitrum. Ich cyjanowy odcień od najdziemy też w geometrycznych płytkach, ułożonych na środku obu sypialni na wzór dywanu, i w stylizowanym napisie z numerem domu na fasadzie.

Blok mieszczący kuchnię z wyeksponowanymi belkami stropowymi. Dzięki wąskiemu świetlikowi w dachu nawet w tym małym pomieszczeniu zapewniono widok lazurowego nieba. Zdjęcie: Manolo R. Solís
To kolejne odniesienie do przeszłości: pod czas prac architekci odkryli, że taki właśnie kolor pogodnego nieba miał pierwotnie budynek. Jego sercem jest dziedziniec z basenem, który pełni też funkcję pasywnego elementu chłodzącego. Ale rozwiązań poprawiających mikroklimat i cyrkulację powietrza przy wykorzystaniu naturalnych praw fizyki jest tu znacznie więcej. To choćby amfiladowy układ, grube, kamienno-betonowe ściany, które kumulują ciepło, chroniąc przed nad miernym nagrzewaniem się wnętrz, wspomniane wyżej patia czy półksiężycowe otwarcia w łazienkach.

W sypialni na piętrze na betonowej posadzce powstała kompozycja z ceramicznych kafli o geometrycznym wzorze. Zdjęcie: Manolo R. Solís
Gdy dodamy do tego adaptację istniejących murów, a w związku z tym ograniczenie materiałów i odpadów budowlanych, zrozumiemy, jak skutecznie autorzy projektu ograniczyli ślad węglowy. Aspekt ten docenili ostatnio czytelnicy portalu Architizer, przyznając realizacji główną nagrodę w kategorii Renowacja w konkursie A+Awards. Prywatna enklawa o powierzchni 152 metrów kwadratowych na co dzień służy turystom przybywającym na Jukatan, by podziwiać unikatowe lasy namorzynowe, lazurowe wody Morza Karaibskie go z drugą co do wielkości rafą koralową świata, a przy okazji relikty dawnego imperium Majów i zabytki kolonialnej architektury. Wakacyjny apartament w samym sercu Méridy nieco konkuruje z tymi atrakcjami, oferując podróżnikom wyjątkowe chwile refleksji pod nieustannie zmieniającym się meksykańskim niebem. – To miał być dom, który zapewni mieszkańcom wyjątkowe doznania – przyznaje Manzanero.

Cyjanowy odcień mają stalowe szprosy nowych okien i drzwi oraz kręcone schody. Zdjęcie: Manolo R. Solís

Fragment łazienki z półksiężycowym otwarciem na niebo i kanelowanym betonem. Zdjęcie: Manolo R. Solís

Niepozorna fasada z oryginalną stolarką i numerem domu z malowanej na błękitno stali. Dom zaprojektowano z myślą o wynajmie wakacyjnym. Zdjęcie: Manolo R. Solís
Artykuł ukazał się w 14. numerze „AD Polska”, listopad/grudzień 2025.
Zobacz też:
- Pod wierchami. Nowoczesne siedlisko w Beskidzie Żywieckim
- Tetris nad fiordem: dom w Valldal projektu polskiego biura Office Inainn
- Sześć wymiarów: nowy kampus Głównego Urzędu Miar