Nie należy do największych krajów Europy, ale jej głos w świecie współczesnego wzornictwa słychać wyraźnie. Słoweński dizajn wyrasta z wyrazistych kontrastów. Zakorzeniony w krajobrazach Alp Julijskich i Kamnickich, równin poprzecinanych rzekami oraz morskiego wybrzeża, splata w sobie wrażliwość na naturę oraz zamiłowanie do rzemiosła. Doświadczenie modernizmu zostawiło wyraźny ślad w tutejszej architekturze i projektowaniu mebli.
Współcześni dizajnerzy łączą te tropy z uniwersalnym, zrozumiałym na całym świecie językiem formy. Proponują przy tym zarówno rozwiązania na wskroś racjonalne, jak i bezkompromisowe i spektakularne. Gdy mowa o słoweńskim wzornictwie, na myśl przychodzą Nika Zupanc i Lara Bohinc. Te dwie projektantki od lat budują swą międzynarodową renomę. Współpracują z prestiżowymi markami i tworzą własne, na pierwszy rzut oka rozpoznawalne kolekcje. Zupanc znana jest z poetyckiego języka form, łączącego kobiecą wrażliwość z wielką wyrazistością. Wiele jej prac na stałe weszło do katalogów czołowych producentów mebli, lamp i dodatków. Bohinc natomiast najpierw wypracowała swój język w świecie biżuterii, a później przeniosła go do świata wnętrz. Niezależnie od dziedziny czy branży geometryczną dyscyplinę wplata w emocjonalne narracje. Sukces obu projektantek inspiruje do szerszej rozmowy o słoweńskim dizajnie. W reakcji na globalne wyzwania tamtejsi twórcy w różnorodny sposób reinterpretują lokalne tradycje oraz nostalgię za znakomitym rodzimym meblarstwem lat 60. i 70. ubiegłego stulecia. Już wtedy słoweńscy twórcy mieli wpływ na światowe trendy. Mają go też dziś.
TRADYCJA I TECHNOLOGIA
Gorazd Malačič
Zakładając studio Tokio. by Asobi (tokiotokio.com), jasno zadeklarował fascynację japońską kulturą i estetyką. Uważne podejście do światła, proporcji oraz gry modułów – zaczerpnięte właśnie z Dalekiego Wschodu – splata z inspiracjami, których dostarcza mu krajobraz rodzinnej Słowenii. W swoich projektach łączy minimalizm form z technologiczną precyzją, sięga przy tym po takie materiały, jak włókno węglowe, aluminium, szkło. – Największym wyzwaniem jest harmonijne połączenie nowoczesnych technologii z ponadczasowym rzemiosłem – zaznacza Malačič. Efektem jego pracy są obiekty o elastycznej formie, które – co dla projektanta szczególnie ważne – mają zachować aktualność nawet za sto lat.
Modułowa lampa „TRILIGHT” ma trójkątne moduły, które można dowolnie mnożyć i komponować. Zdjęcie: Asobi+DuaViz.
Gorazd Malačič. Zdjęcie: David Keinne.
PROJEKTANT WIELKOPRZEMYSŁOWY
Matej Štefanac
Mówi, że zaczynał jako „formalista”, bez końca udoskonalając kształty projektowanych przedmiotów. Dziś szerzej myśli o koncepcji, produkcji i materiale, upraszcza proces, a po technologię modelowania 3d sięga dopiero na etapie finalnym. – W dna mam zapisane klasyczne wzornictwo przemysłowe, obiekty przeznaczone do seryjnej produkcji – podkreśla. Podziwia słoweńskie projekty mebli z lat 60. i 70. XX wieku, ceni je za innowacyjność i wpływ na światowy dizajn. A przy tym ma wysoką świadomość ekologiczną. – Taboret „Alone in Kyoto” był szczerym wyznaniem dwudziestoletniego idealisty, który nie rozumiał świata. Racjonalnie da się wytłumaczyć, dlaczego traktujemy planetę w taki sposób. Ale z punktu widzenia emocji to niewytłumaczalne – stwierdza Štefanac. I dodaje, że dizajn, choć nie jest to jego główną rolą, potrafi być manifestem.
Stołek „ALONE IN KYOTO” to rzeźba do siedzenia, która ma w tle spory o Protokół z Kyoto – międzynarodowe zobowiązanie do redukcji emisji dwutlenku węgla. Zdjęcie: Matej Štefanac.
Lampa „PENDULUM” z uchylnym kloszem może służyć i do pracy, i do kreowania nastroju. Zdjęcie: Matej Štefanac.
Matej Štefanac. Zdjęcie: Janez Klenovšek.
ABSOLUTNA MANIERYSTKA
Lara Bohinc
Projektuje od najmłodszych lat, a jej twórczość od zawsze jest wielowątkowa – rozciąga się od mody i biżuterii przez grafikę aż po ceramikę oraz meble. Bohinc stwierdza, że w każdej z tych dziedzin realizuje to samo podejście. Najważniejsze jest dla niej tworzenie rzeczy pięknych, które dają radość zarówno jej samej, jak i innym. W pracy łączy rzemiosło z bardzo osobistą ekspresją, traktując materiał jako punkt wyjścia i zarazem medium, które pozwala wyrazić uczucia. To właśnie ładunek emocji, zawarty w każdym projekcie, jest zdolny autentycznie poruszać odbiorców. Choć dizajnerka od dawna mieszka w Londynie, podkreśla, że ślad Słowenii wciąż pozostaje wyraźnie widoczny w jej twórczości. Korzystając z osiągnięć zarówno mistrzowskiego rzemiosła, jak i nowych technologii, świetnie bawi się formą.
„UTOPIA”, seria rzeźbiarskich mebli miejskich w pastelowych barwach projektu Lary Bohinc, ozdobiła ulice Design District w Miami przed rozpoczęciem tygodnia wzornictwa w 2023 roku. Zdjęcie: Filipa Gaspar.
Lara Bohinc i fotel „BIG GIRL”, największy mebel z kolekcji „Peaches”. Tę linię siedzisk łączą zmysłowe kształty, sugestywna gama kolorów oraz kosmata faktura wełnianej tapicerki. Zdjęcie: Rebecca Reid.
MIĘDZY WIERSZAMI
Nika Zupanc
To z pewnością najbardziej rozpoznawalna, najszerzej znana na świecie postać z kręgu słoweńskich projektantów. Jej język form balansuje między delikatnością a odważnym, mocnym gestem. Od drobnych akcesoriów wnętrzarskich przez lampy po meble – prace Zupanc mają w sobie teatralność, kobiecy wdzięk, a nawet coś z kokieterii, ale zawsze z nutą ironii. Dizajnerka świetnie łączy funkcję z narracją, tworząc przedmioty, które wyglądają jak fragmenty opowieści. Współpracowała z takimi markami, jak Moooi, Sé czy Dior, a jej prace można oglądać na najważniejszych targach wzornictwa i w uznanych kolekcjach muzealnych. Sama mówi, że dizajn jest jej sposobem wyrażania emocji – wobec czego każda praca staje się rodzajem monodramu. Jej profesorem był Saša J. Mwächtig, autor ikonicznego kiosku „k67”. Dzięki swojej wiedzy i międzynarodowej pozycji wywarł silny wpływ na postrzeganie przez Zupanc projektowania jako dziedziny o globalnym charakterze.
Sofa „TAPISSERIE” izoluje od nadmiaru bodźców wzrokowych i dźwiękowych. Zdjęcie: Dragan Arrigler.
Złoty blask na twarz Niki Zupanc rzuca taca z kolekcji zastawy stołowej „EDGES” (Alessi). Projektantka siedzi na fotelu „KNITTY CITADEL”, który stworzyła dla marki Moooi. Zdjęcie: Saša Hess.
SZUKAJĄC SPOKOJU
Luka Stepan
Jego prace mają w sobie wiele ciszy. – Najważniejsza jest precyzja. A osobowość wyraża się w umiarze – stwierdza sam dizajner. Stepan kładzie nacisk na długowieczność przedmiotu. Inspirują go proste przybory rolnicze ze słoweńskiej wsi, takie jak kozolec (stelaż do suszenia siana) czy pručka (stołek do dojenia krów, wciąż w użyciu). Stawia na materiały powszechnie dostępne – rodzime drewno, stal, czasem kamień. W każdym przypadku forma ma być użyteczna i powściągliwa, bez zbędnych efektów. Jego prace unikają też dosłownej biomimetyki. Projektant szuka spokoju, a to oznacza czystą linię oraz solidną konstrukcję z elementami wymiennymi. – Etyka we wzornictwie to trwałość, możliwość naprawy i brak ostentacji – przypomina.
LAMPĘ „MUSHROOM” można obracać, kierując światło w dowolnym kierunku. Zdjęcie: materiały prasowe.
KRZESŁO JADALNIANE „CANTILEVERED” ze sklejki ma nadwieszone siedzisko, które dopasowuje się do pozycji siedzącego. Zdjęcie: Blå Station.
Luka Stepan. Zdjęcie: Jane Štravs.
Zobacz także:
Wegner, absolutna legenda duńskiego designu będzie mieć swoje muzeum
Ikoniczna kawiarka w nowej, ekologicznej odsłonie. Jej wygląd zainspirowały silniki turbinowe