Mieszkanie w Krakowie potrzebowało cudu. Poprzedni wykonawca zostawił je w opłakanym stanie

To wnętrze nie powstało z marzenia o nowym mieszkaniu, tylko z rozczarowania. Właściciel krakowskiego mieszkania miał już za sobą kilka miesięcy prac, które niestety doprowadziły go do miejsca, w którym zamiast satysfakcji, pojawiła się frustracja. Na szczęście z pomocą architekta Tomasza Polańskiego udało się uratować wnętrze i stworzyć w nim przytulne, komfortowe gniazdko.

Mieszkanie w Krakowie potrzebowało cudu. Poprzedni wykonawca zostawił je w opłakanym stanie

Projekt: Tomasz Polański; Zdjęcia: Patryk Polewany

Aranżacja mieszkania w Krakowie

Dwie łazienki były wykończone, ale w zupełnie innym stylu, niż chciał właściciel. Część materiałów była kupiona przez wykonawcę bez sensu, część decyzji została podjęta bez konsultacji z właścicielem, a przestrzeń – mimo wysokiego budżetu – wyglądała jak zlepek przypadkowych wyborów.

- Gdy obejrzałem to wszystko po raz pierwszy, wiedziałem, że ten projekt będzie polegał nie na pokazaniu kreatywnego ego, ale na ratowaniu tego, co jeszcze da się uratować – wspomina architekt. W pierwszej kolejności należało przeanalizować obecny stan mieszkania i zdecydować, co warto zostawić, co trzeba zneutralizować, a co wymaga całkowitego przeprojektowania. Celem miało być stworzenie spokojnej, przytulnej przestrzeni z loftowymi inspiracjami i kojącą, ziemistą paletą barwną.

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Architekt zaczął od porządkowania układu i łagodzenia tego, co najbardziej gryzło się z oczekiwaniami właściciela. Nie burzył wszystkiego, by zacząć od nowa, ale postawił na korektę detalu, proporcji, materiałów. - Milimetrowe korekty potrafią uratować rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się nie do przyjęcia – mówi Tomasz Polański.

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Dla architekta największym przełomem była nie zabudowa, kamień w kuchni czy zmiana kolorystyki, ale rośliny. Duże, pełne energii okazy potraktowane zostały jako rzeźby. Soczyście zielone liście wprowadziły do wnętrz życie i dodały naturalnego ciężaru tam, gdzie wcześniej wszystko było płaskie czy pozbawione charakteru. Zieleń przełamała sterylność wcześniejszych wyborów i nadała całej przestrzeni miękkości, którą trudno byłoby uzyskać za pomocą mebli.

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Jak wspomina Tomasz Polański, całość zaczęła działać, gdy wprowadzono do wnętrz ciepłe drewno, neutralne ściany o fakturze, która pracuje ze światłem, zaokrąglone krawędzie kamienia, wyciszone oświetlenie, które buduje nastrój. Korytarz przestał być przypadkowym przejściem, a stał się przedłużeniem salonu. Gabinet zyskał spokój i czytelność, bo wreszcie przestał być „dodatkowym pokojem”, a zaczął być przemyślaną przestrzenią do pracy. Sypialnia zamiast katalogowego chaosu stała się królestwem wyciszenia i relaksu.

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

Efekt końcowy charakteryzuje spójność i dojrzałość. Wnętrze ma jasną logikę, konsekwentny rytm i detal. - Ten projekt uważam za jeden z najbardziej wymagających, ale też najbardziej satysfakcjonujących w ostatnich latach. Bo uratować wnętrze po kimś i doprowadzić je do stanu, w którym znów można w nim normalnie żyć, to znacznie trudniejsze wyzwanie niż stworzenie czegoś od zera – podsumowuje architekt.

Zdjęcie: Patryk Polewany

Zdjęcie: Patryk Polewany

 

Zobacz też:


Czytaj więcej