1. Musée Yves Saint Laurent – rozmowa z przeszłością
Na obrzeżach ogrodu Majorelle wznosi się bryła z piaskowca i światła. Musée Yves Saint Laurent Marrakesh to coś więcej niż muzeum – to sanktuarium. Obecnie prezentowana jest wyjątkowa wystawa archiwalnych kreacji projektanta z kolekcji Hamisha Bowlesa – redaktora „Vogue’a”, kuratora i jednego z największych kolekcjonerów mody na świecie. Jego wybór to nie tyle przegląd stylu, co intymna opowieść o wyobraźni Saint Laurenta: suknie jak z baśni, marynarki jak rzeźby, kolory jak sen.
Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
2. Jardin Majorelle – ogród kolorów i pamięci
Wejście do Jardin Majorelle to jak zanurzenie się w obraz Matisse’a. Roślinność wybucha tu w kompozycjach niemal nierealnych – opuncje, bambusy, bugenwille i agawy tańczą na tle intensywnego kobaltu, koloru, który sam Yves Saint Laurent pokochał bezwarunkowo. Tu, w sercu ogrodu, znajduje się jego grób – oraz grób Pierre’a Bergé. Skromny, prawie niewidoczny. Kamienna kolumna, niepozorna tablica. Ich obecność nie potrzebuje marmurów – wystarczy ten ogród, ten kolor, to światło.
Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
3. Villa Oasis – szafirowy dom i klejnot kultury berberyjskiej
Ukryta za gęstwiną ogrodu Majorelle, Villa Oasis to jeden z najbardziej enigmatycznych adresów Marrakeszu. Kiedy Yves Saint Laurent i Pierre Bergé kupili cały kompleks w 1980 roku, dom – dawniej należący do malarza Jacques’a Majorelle’a – był w ruinie. Odbudowali go z pietyzmem, zamieniając w swój osobisty raj z rezydencją o błękitnych ścianach, zielonych dachach i wnętrzach jak z marzeń. To właśnie tutaj wypoczywali, czytali i przyjmowali przyjaciół. Sama Villa Oasis to miejsce całkowicie prywatne – niedostępne dla zwiedzających poza częścią, w której znajduje się Musée Pierre Bergé des Arts Berbères, mieszczące się w dawnej pracowni Majorelle’a. To ukryty skarb dla miłośników oryginalnej biżuterii i sztuki rzemieślniczej: w środku czekają ręcznie wykonane ozdoby, srebrne naszyjniki, pasy, amulety – wszystko z kolekcji, którą przez lata z pasją gromadzili Saint Laurent i Bergé. To nie tylko estetyka – to historia Amazigh, czyli kultury berberyjskiej, opowiedziana przez ornament.
Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
4. Le Studio – kawiarnia jak kadr z filmu
Zaraz obok muzeum kryje się Le Studio – kawiarnia, która mogłaby być scenografią do filmu z lat 60. Espresso tu smakuje jak przystanek w Paryżu, a światło przeciska się przez geometryczne panele niczym przez zasłonę w atelier. Warto zajrzeć – choćby na chwilę – żeby poczuć atmosferę ciszy i elegancji. Idealne miejsce na wrażenia, które trzeba przemyśleć w towarzystwie kawy i doskonałego światła.
Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
5. Willa Saint Laurenta i Pierre’a Bergé – intymne dziedzictwo
Za wysokim murem, w cieniu drzew, kryje się dom, który przez lata był letnim schronieniem Yves’a i Pierre’a. Nie jest dostępny dla zwiedzających – chyba że zdecydują się wesprzeć fundację donacją w wysokości 5000 euro. Wówczas otwierają się drzwi do świata prywatnych szkiców, książek, zapisków, chwil. Lampy z Fezu, tkaniny z Atlasu, cisza mówiąca więcej niż słowa. To przestrzeń, w której żył człowiek, który zrewolucjonizował kobiecą sylwetkę – z dala od wybiegów, blisko światła.
Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
6. La Mamounia – pałac, który nosi haute couture jak biżuterię
La Mamounia to legenda. Dawny pałac z XVIII wieku, podarowany przez sułtana jego synowi z okazji ślubu, dziś przyjmuje gości z taką samą estymą, z jaką niegdyś witano tu królewskich dostojników. To miejsce absolutnego luksusu z pałacowymi wnętrzami, patio skąpanym w mozaikach, chłodnymi alejkami palm i ogrodem, który zdaje się wyjęty z baśni. Już od wejścia wiadomo, że to coś więcej niż hotel – drzwi otwierają kamerdynerzy w długich, śnieżnobiałych pelerynach, z dyskretnym ukłonem. W luksusowych butikach hotelowych można kupić kreacje od Diora, Saint Laurent czy Valentino, a menu deserowe tworzy sam Pierre Hermé – mistrz cukiernictwa, nazywany „Picassem deserów”. Jego kreacje to architektura smaku – perfekcyjna równowaga między formą, strukturą i zmysłową przyjemnością. La Mamounia to nie jest miejsce do spania. To miejsce do zapamiętania.
Zdjęcie: serwis prasowy La Mammounia Marrakech.
Zdjęcie: serwis prasowy La Mammounia Marrakech.
7. Dom Serge’a Lutensa – tajemnica dla wtajemniczonych
Był jednym z najbardziej enigmatycznych twórców zapachów XX i XXI wieku. Serge Lutens — stylista, fotograf, wizjoner. Zanim stworzył swoje kultowe perfumy w Palais Royal w Paryżu, pracował dla Diora i Shiseido, projektując nie tylko zapachy, ale całe światy zamknięte we flakonach. Jego estetyka – teatralna, gotycka, głęboko sensualna – to mieszanka Orientu, snu i surowej dyscypliny formy. W Marrakeszu stworzył swoją własną rzeczywistość. Przez ponad 35 lat przebudowywał dom w medinie, cegła po cegle, pokój po pokoju, zamieniając go w labirynt światła i mroku, ciszy i przepychu. Wnętrza jego pałacu to nie tyle architektura, co instalacja artystyczna. Dziś posiadłość Lutensa jest częścią hotelu Royal Mansour – jednego z najbardziej ekskluzywnych adresów w Maroku. Mogą ją zwiedzać wyłącznie goście hotelowi. To doświadczenie przypominające wejście do świątyni – pełne szacunku, półszeptów, zapachu żywicy, przypraw i kadzidła. Wejść tu to jak zajrzeć do umysłu artysty – ekscentrycznego, odważnego, zupełnie osobnego. Lutens nie projektował wnętrz. On je komponował – jak perfumy.
8. El Badi – tam, gdzie Dior spotkał Maroko
W sercu Marrakeszu, pośród murów, które pamiętają świetność dynastii Saadytów, dom mody Dior zorganizował swój niezwykły pokaz kolekcji Cruise 2020. Miejsce? El Badi – pałac z XVI wieku, niegdyś perła imperium, dziś otwarta ruina. Kamienne ściany, wyschnięte baseny i pomarańczowy sad stanowiły scenografię, która nie wymagała dekoracji. Wystarczyły światła, żywy ogień, zapach kadzideł i muzyka dryfująca nad wodą – wszystko razem stworzyło nastrój mistycznego spektaklu. Dior potraktował Marrakesz nie jako tło, lecz jako partnera w dialogu. Dyrektor kreatywna domu mody, Maria Grazia Chiuri, zaprosiła do współpracy afrykańskich twórców i marokańskich rzemieślników, celebrując ich kunszt, techniki i historię. Kolekcja była połączeniem europejskiej formy z afrykańskim wzorem, lokalną tkaniną, symboliką i rękodziełem. Każdy element – od kroju po motyw – był świadomym ukłonem w stronę tego miejsca.
9. Bacha Coffee – kawa z nutą historii i stylu
W sercu medyny, w dawnym pałacu Dar el Bacha, skrywa się jedna z najbardziej zmysłowych kawiarni Marrakeszu. Bacha Coffee to miejsce, gdzie aromat świeżo parzonej arabiki spotyka się z elegancją stylu art déco i bogactwem marokańskiej ornamentyki. To właśnie tu, w latach 20. i 30. XX wieku, pojawiali się wielcy twórcy epoki: Josephine Baker, Colette, Ravel czy Winston Churchill. Aura tego miejsca – pałacowe wnętrza, geometryczne kafle, misternie rzeźbione sufity – sprawia, że Bacha Coffee mogłaby spokojnie stać się tłem dla kampanii szacownego domu mody. Wnętrze jest jak scenografia – luksusowe, lecz niewymuszone, zmysłowe, ale nieprzesadzone.W ofercie ponad 200 odmian kawy serwowanych z kunsztem i precyzją, jak przystało na miejsce z tradycją i światową renomą. To obowiązkowy przystanek nie tylko dla kawoszy, ale i dla tych, którzy szukają miejsc z duszą, pięknem i subtelnym echem artystycznej bohemy.
Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
Zdjęcie: Łukasz Siwiec.
Zobacz także:
Znudziła ci się Toskania? Wybierz się do Umbrii – zielonej, urokliwej i pełnej niespodzianek
Astroturystyka. 7 miejsc do podglądania gwiazd
Vermelho w Melides: tam, gdzie czerwień Louboutina spotyka portugalską ciszę