Tymczasowymi obiektami powstającymi praktycznie z niczego zachwycał Szwajcarię od dawna. Altanę ogrodową „La Fabrique” zbudował ze starych drzwi i okien, a niewielkie drewniane schronisko „Antoine” ukrył w odlanej z betonu sztucznej skale. Do tej pory sztuka była u niego na pierwszym miejscu, architektura dopiero po niej. Obecnie jednak Leopold Banchini skupia się na budynkach. Wszystkie są bardzo oszczędne w formie, ale wysublimowane. Winiarnia „Goodbye Horses” znajduje się w De Beauvoir Town w północno-wschodnim Londynie. Część wnętrz Banchini zaprojektował tu wraz z artystką Lucy Stein, która jutowe zasłony i papierowe abażury pokryła malowidłami inspirowanymi lokalnym folklorem. Do miejscowych tradycji stolarskich nawiązują z kolei bar i otaczające go meble, wszystkie wykonane z jednego, dużego kawałka dębu.
Studio produkcyjne w Genewie inspirowane atmosferą kina noir Banchini zaprojektował z Gioną Bierens de Haan (2023). W poprzemysłowej hali dominują odcienie czerni i geometryczne kształty podkreślone przez sztuczne oświetlenie. Zdjęcie: Dylan Perrenoud
Nowy lokal w samym sercu dzielnicy mieszkaniowej to pomysł Alexa Younga. – Był moim pierwszym klientem. Poznałem go przez Instagram! – mówi Banchini. – Zależało mu na współpracy przedstawicieli różnych dyscyplin na wzór twórców skupionych wokół ruchu Arts and Crafts, aktywnego w Anglii blisko 140 lat temu – dodaje. Architekt, artystka i rzemieślnicy szybko znaleźli nić porozumienia. – Tak zwykle działam, więc od początku to zadanie wydawało mi się idealne – podkreśla projektant. Postanowił nawiązać w nim do japońskiej sztuki ludowej, zwanej min gei, i wykorzystać elementy w duchu wabi-sabi: niedoskonałe, więc piękne. Łącząc dalekowschodnie motywy i lokalne tradycje, stworzył wymarzoną przestrzeń dla mieszkańców wschodniego Londynu. Oddalona od centrum winiarnia odniosła natychmiastowy sukces. – Równie niesamowite jest to, że mamy tam klepisko – mówi Banchini, mając na myśli posadzkę wykonaną tak jak w dawnych wiejskich pubach: z mieszanki ziemi, słomy i gliny, pokrytej następnie olejem lnianym.
Centrum architektonicznego dziedzictwa w Al-Muharraku (2017). Wyeksponowane we wnętrzu ściany sąsiednich domów to symboliczny przekrój przez różne etapy budowy miasta. Zdjęcie: Dylan Perrenoud
W całości z gliny zbudowany jest nowy dom architekta na równinie Haouz niedaleko Marrakeszu. To wąski, ale niezwykle długi budynek – mierzy 2 na 36 me trów! Dzieli otaczającą go przestrzeń na dwa diametralnie odmienne krajobrazy. Z jednej strony rozciąga się pustynia, z drugiej ogród z rodzimymi roślinami wykorzystujący istniejące systemy nawadniające, czyli mesref: niewielki kanał, który okresowo dostarcza wodę z gór, oraz khettarę, podziemną sztolnię zbudowaną tysiąc lat temu przez zamieszkujących te tereny Almorawidów. – Maroko przeżywa obecnie boom budowlany, a inwestorzy rzadko przywiązują wagę do dawnych rozwiązań, metod irygacji i tradycji ogrodniczych. Bardzo chciałem poeksperymentować z tradycyjnymi technikami budowlanymi, póki jeszcze są rzemieślnicy, którzy potrafią je stosować – dodaje.
Willa Montasser. Płytka sadzawka na patio poniżej poziomu gruntu zasilana jest deszczówką. Wychodzą na nią okna sypialni i łazienki. Zdjęcie: Rory Gardiner
Wszystkie ściany wzniesiono więc z ubitej gliny. – Musieliśmy ciągle szukać nowych ekip murarskich, ponieważ w Afryce Północnej umowy zwykle zawiera się tylko na kilka dni lub na wykonanie kolejnych 5 metrów – śmieje się architekt. W całym wnętrzu konsekwentnie zastosował tradycyjne, nieszkliwione płytki bejmat. – Jedynie otwarte świetliki wyłożono kolorowymi kafelkami – mówi. Tak ekstremalny minimalizm cechuje też kolejny jego projekt: willę Montasser na zachodnim brzegu Jeziora Genewskiego. – Byłem pod ogromnym wrażeniem majestatu tamtejszego krajobrazu. To miejsce, w którym najważniejsza jest natura – zaznacza Banchini. – Niektórzy uważają, że dom jest zbyt surowy, ale dla mnie to biała rama, która staje się prawie niewidoczna, dzięki czemu można jeszcze bardziej docenić otaczającą przyrodę. – Życie niezależnego artysty trochę mnie przeraża. Ale przyznaję, że często to właśnie ekstremalne pomysły artystyczne najbardziej mnie stymulują. Ważne, aby stały za nimi sensowny program i takież zlecenie – podkreśla.
We wnętrzach willi Montasser w Mies nad Jeziorem Genewskim (2024) surowy beton skontrastowano z drewnem okoume. Zdjęcie: Rory Gardiner
Wakacyjny dom architekta niedaleko Marrakeszu (2024) wykonano z gliny. Zdjęcie: Rory Gardiner
Przed jednym z wejść domu architekta pod Marrakeszem znajduje się okrągły zbiornik wodny z prowadzącą do środka ścieżką z dużych otoczaków. Zdjęcie: Rory Gardiner

W podłużnej i wąskiej bryle domu architekta pod Marrakeszem poszczególne pomieszczenia oddzielono stalowymi drzwiami, które się obracają na osiach. Zdjęcie: Rory Gardiner
Projekt ideowy sali koncertowej Neojiba w brazylijskim Salvadorze. Otoczona tropikalnym lasem betonowa konstrukcja na słupach miałaby służyć lokalnej orkiestrze dziecięcej, łącząc w idealnej symbiozie architekturę, naturę i muzykę. Wizualizacja: Leopold Banchini Architects
Leopold Banchini jest architektem, ukończył politechnikę w Lozannie (EPFL). Własne biuro prowadzi w Genewie od 2016 roku. Zdjęcie: Dylan Perrenoud
Zobacz także:
Jadalnia jako luksusowy, orientalny namiot
To jedna z najpiękniejszych roślin doniczkowych. Podpowiadamy, jak dbać o strelicję królewską
Mies van der Rohe Award 2026. Ogłoszono finałową piątkę!