Girl power – japoński onsen w Bawarii projektu Stephanie Thatenhorst

Stephanie Thatenhorst z listy AD100 wraz z zespołem architektek stworzyła w tym wakacyjnym domu w Bawarii atmosferę zen rodem z japońskich onsenów.

Zdjęcia Daniel Schäfer
Girl power – japoński onsen w Bawarii projektu Stephanie Thatenhorst

Główna przestrzeń dzienna z ulubioną przez Stephanie Thatenhorst sofą „Asymmetric” projektu Craiga Bassama dla BassamFellows. Obok stolik kawowy „Adjacencies” z litego dębu zaprojektowany przez Casegoods dla firmy Van Rossum

Monachijski zespół Stephanie Thatenhorst liczy 22 osoby. Tak się składa, że są to wyłącznie kobiety. – Nie z założenia, tak po prostu wyszło – i działa to znakomicie. Dla mnie jest jasne, dlaczego. To po prostu miłość – tłumaczy architektka. Miłość do projektowania, do ludzi i ich złożonych osobowości. Swój styl Thatenhorst nazywa eklektycznym. Jej realizacje zdają się oscylować między bawarską powściągliwością a niemal śródziemnomorską ekspresją. Projektantka lubi zresztą kontrastowe zestawienia. – To materiały tworzą atmosferę wnętrza. Miękkość obok twardości. Ciepło i chłód. Wyrafinowanie i surowość. Bardzo często to, jaki materiał jest odpowiedni, można wyczuć od razu. Intuicja jest jednym z najcenniejszych narzędzi, jakie posiadamy – mówi. Jej motto? Zawsze kieruj się intuicją, a w razie wątpliwości dodaj trochę koloru.

Fragment salonu z tapicerowanym fotelem „Sitio” z Atelier de Troupe. Z lewej często wykorzystywana przez Thatenhorst lampa „Lotus Charm”: z bambusa, marmuru, drewna, porcelany i tkaniny wytwarza je ręcznie holenderska marka Taiwan-Lantern. Dywan firmy Vanghent. W tle lampa „Lexie” z matowego szkła i patynowanego brązu, projekt Pierre’a Yovanovitcha. Zdjęcie: Daniel Schäfer

Najnowszy projekt Stephanie Thatenhorst i jej pracowni to wnętrza wakacyjnego domu nad jeziorem Starnberg w Bawarii. Architektki stworzyły tu klimat rodem z japońskich onsenów: miejsc relaksu i wyciszenia budowanych w pobliżu gorących źródeł. Nie zdradzają, dla kogo zaaranżowały przestrzeń, kim są inwestorzy i jak zwykle spędzają czas. – Cenimy prywatność naszych klientów. Sam dom wyraża ich osobowość. To miejsce, do którego mogą przyjechać, odetchnąć od codziennych trudów i żyć w harmonii z naturą – opowiada Thatenhorst. Okolica jest naprawdę piękna. Przejrzyste wody jednego z największych jezior na terenie Niemiec, malownicze lasy i wspaniała panorama Alp w tle. – Krajobraz, dźwięki i światło wokół budynku zawsze mówią nam, czym może stać się dom. Tutaj widok na jezioro był tak wyjątkowy, że dodałyśmy więcej okien. Natura musiała stać się częścią wnętrza. Dopiero gdy tak się stało, zajęłyśmy się kształtowaniem przestrzeni, proporcjami i tworzeniem ogólnej atmosfery – dodaje.

Z japońską estetyką doskonale koresponduje ikoniczny fotel „Capitol” Pierre’a Jeannereta i wykonana z aluminiowych profili lampa „Silo 3fh” marki Lambert & Fils. Zdjęcie: Daniel Schäfer

Dom był stosunkowo nowy, ale – jak podkreśla projektantka – pozbawiony osobowości. Został więc przywrócony niemal do stanu surowego. – Przebudowałyśmy prawie każdą przestrzeń, zmieniłyśmy układ, na nowo poprowadziłyśmy instalacje. Przeprojektowałyśmy ogród i fasadę – wylicza Thatenhorst. Obecnie mieszczą się tu trzy sypialnie, dwie łazienki, przestrzeń dzienna z jadalnią i kuchnią oraz imponująca strefa wellness, przywodząca na myśl wspomnianą łaźnię japońską. Są tu przesuwne ekrany, ogromne lustra i półkolista wnęka na łóżko, a obok półotwarty prysznic i sauna.

Fragment strefy wellness urządzonej na wzór japońskiego onsenu. Wolno stojąca umywalka symbolicznie dzieli przestrzeń na strefy. Z prawej półotwarta wnęka na łóżko, a obok prysznic. Na ścianie kinkiety „Bon Bon” projektu Draga & Aurel. Zdjęcie: Daniel Schäfer

Utrzymana w szarościach i beżach przestrzeń ma sprzyjać uzdrowieniu nie tylko ciała, ale i duszy. Dość niekonwencjonalnym rozwiązaniem jest usytuowana tuż przy alkowie, właściwie pośrodku wnętrza, wolno stojąca umywalka. To symbol oczyszczenia. Jak tłumaczy architektka, łączy ona trzy strefy: gorącej sauny, zimnego prysznica oraz miejsca do odpoczynku. – Pozwala się na chwilę zatrzymać i zresetować – mówi. Sprzyjająca regeneracji minimalistyczna estetyka dominuje w całym domu. Projektantki wybrały tu w zasadzie pełne wyposażenie, od mebli i oświetlenia po tekstylia i zastawę stołową. – Cieszyłyśmy się absolutnym zaufaniem klientów, dzięki czemu powstała przestrzeń spójna i bardzo klarowna – mówi Thatenhorst.

Ekrany wydzielające i zabudowy powstały według autorskiego projektu biura. Drzwi szaf pokryto tapetą z rafii i oprawiono w ciemne drewno. Zdjęcie: Daniel Schäfer

W projekcie wykorzystała wiele nowych, autorskich rozwiązań, lecz sięgnęła również po te sprawdzone, często powracające w jej realizacjach. W salonie główną rolę gra sofa „Asymmetric Grand” firmy Bassam Fellows – Od lat należy do moich ulubionych mebli. Rozmiarem i charakterem idealnie pasuje do tego domu – przyznaje. Obok stanął stolik z litego dębu marki Van Rossum. – Jego zakup zajął trochę czasu, ponieważ to samo drewno wykorzystywano do odbudowy katedry Notre Dame, która oczywiście miała pierwszeństwo. Ale czekanie się opłaciło – podkreśla.

Jedna z trzech sypialni. Na łóżku pled „Bean”, efekt współpracy Stephanie Thatenhorst z LPJ Studios. Do produkcji wykorzystywane są resztki przędzy i materiałów z przemysłu modowego. Zdjęcie: Daniel Schäfer

Ścianki działowe i przesuwne ekrany w całym domu powstały na zamówienie według projektu biura. – Zwykle współpracujemy z grupą tych samych, zaufanych rzemieślników, najczęściej ze stolarzami z Designs, ale jesteśmy też otwarte na nowych partnerów. Dobry projekt ewoluuje dzięki współpracy i ciekawości – twierdzi Thatenhorst. Na pytanie o ulubiony etap pracy odpowiada: – Początek to sama esencja, faza budowy to przejrzystość, a zakończenie – emocje. Każdy moment ma swoją intensywność, ale zawsze najistotniejsza jest ostateczna przemiana wnętrza w prawdziwy dom.

Główna łazienka z posadzką z mikrocementu. Dominują tu naturalne faktury i ciemna kolorystyka. Z lewej kinkiet z serii „Switch” marki Lumifer. Zdjęcie: Daniel Schäfer

Wnętrza utrzymane są w monochromatycznej kolorystyce. Na tym neutralnym tle efektownie eksponują się wyraziste meble, jak stolik „Mini Clay” Marca Krusina marki Desalto. Nad nim lampka „Meta” Davida Pompy. Zdjęcie: Daniel Schäfer

Dom stanął prawie nad samym brzegiem jeziora Starnberg nieopodal Monachium. Budynek był stosunkowo nowy, ale architektki znacznie go przebudowały, zmieniając nie tylko układ funkcjonalny, ale nawet elewacje. Zdjęcie: Daniel Schäfer

Artykuł ukazał się w 15. numerze „AD Polska”, styczeń/luty 2026.

Zobacz też:


Czytaj więcej