Eksplozja błękitów, świetlne bliki i refleksy w historycznej willi w stylu bawarskim

Dawna rezydencja browarnika z Brandenburgii stała się miejscem świątecznych spotkań wielopokoleniowej rodziny, ich gości, sąsiadów i przyjaciół. Czasem nocuje tu nawet 20 osób. Architekt Gisbert Pöppler z listy AD100 chciał, by taki wielogłos znalazł odzwierciedlenie także w przestrzeni.

Zdjęcia Thomas Heimann
Eksplozja błękitów, świetlne bliki i refleksy w historycznej willi w stylu bawarskim

Dwupoziomowy salon stanowi centrum życia rodziny. W głębi kuchnia, z lewej zaprojektowana przez Gisberta Pöpplera konsola „Correspondence”. Zdjęcie: Ragnar Schmuck

Powszechnie uważa się, że niebieski to kolor zimny. Dla nas jest neutralny i nastrojowy, daje poczucie wolności i stanowi idealne tło dla innych barw. Bawimy się różnymi odcieniami niebieskiego, aby tworzyć wrażenie głębi, a jednocześnie wprowadzać do wnętrza ciepłe, głębokie tony – mówi berliński architekt Gisbert Pöppler, znany z mistrzowskich połączeń kolory stycznych i materiałowych. Tym razem postawił na trzy odcienie: pogodnego i pochmurnego nieba oraz intensywny błękit egipski. Stały się punktem wyjścia dla aranżacji historycznego domu nad Hawelą między Berlinem a Poczdamem.

Utrzymany pierwotnie w stylu bawarskim dom powstał pod koniec XIX wieku dla właściciela browaru. Świadczą o tym m.in. dekoracje na płytkach ceramicznych wokół kominka, na których oprócz herbu przedstawiono kłosy zboża i pnącza chmielu. Zdjęcie: Thomas Heimann

Czterokondygnacyjna willa w stylu bawarskim powstała w 1890 roku dla właściciela pobliskiego browaru. – Na przestrzeni lat budynek pełnił wiele funkcji, w czasach NRD służył m.in. jako dom spokojnej starości. Potem popadł w ruinę. Zawalił się dach, a salonie wyrosło drzewo – opowiada Pöppler. Na początku bieżącego stulecia obiekt kupiła kolekcjonerka sztuki i przeprowadziła gruntowny remont. Dziś dom należy do trzypokoleniowej rodziny. To rodzice z dwiema dorosłymi córkami, ich mężami i dziećmi. Na co dzień mieszkają w różnych miejscach. Tu spotykają się podczas świąt i wakacji, by razem spędzać czas. – Dość często korzystają z willi; czasami nocuje tu nawet 20 osób. Co roku odbywa się wielkie przyjęcie z udziałem przyjaciół, znajomych i sąsiadów – dodaje projektant.

Dywan „Ofelia”, z motywem roślin wodnych, został zaprojektowany specjalnie do tego wnętrza z założeniem, że będzie oglądany z wielu perspektyw. Z prawej fotel „Baba”, również autorstwa Pöpplera, z lewej fotel „Toro”, zaprojektowany przez Luigiego Caccię Dominioniego w 1973 roku i wyprodukowany przez markę Azucena. Zdjęcie: Thomas Heimann

Dostosowanie obiektu do tych nietypowych potrzeb było dla niego nie lada wyzwaniem. Przestrzeń miała służyć zarówno spotkaniom towarzyskim, jak i wypoczynkowi. – To bardzo ważne, aby przeprowadzić z klientami szczegółowy wywiad. Zrozumieć, jak korzystają z wnętrza. W tym przypadku rozmawialiśmy z przedstawicielami wszystkich trzech pokoleń – podkreśla.

Oryginalne witrażowe okna w salonie zostały poddane renowacji. Wieczorem, przepuszczając ciepłe światło zachodzącego słońca, tworzą na ścianach wysokiej na pięć metrów przestrzeni kolorowe bliki. Z lewej lampa „Suora” projektu Carla Mollina z 1947 roku, z prawej leżanka „Baba” Pöpplera. Zdjęcie: Thomas Heimann

Dom ma osiem sypialni i osiem łazienek, przestronną kuchnię i jadalnię oraz dwupoziomowy salon stanowiący funkcjonalne centrum całego wnętrza. – Każdego dnia, około godziny szóstej po południu, przez wielkie witrażowe okna wpada tam do środka ciepłe, kolorowe światło. To prawdziwie magiczna chwila – mówi Pöppler. Te bliki i refleksy stały się dla niego inspiracją do zaprojektowania dużego dywanu z motywem roślin wodnych. Kompozycję o wymiarach 4 na 6 metrów utkano ręcznie w Nepalu.

Sztukaterie i elementy stolarskie pochodzą w większości z okresu budowy domu. Architekt odważnie zestawił je ze współczesnymi meblami, głównie własnego projektu.

Unikatowych mebli i elementów wyposażenia jest tu zresztą więcej. Na potrzeby projektu stworzono też fotele, sofy i stoły. – Zwykle współpracujemy z małymi, europejskimi manufakturami. Przykładowo ustawiona w salonie sofa „Baba” naszego autorstwa powstała w Niemczech, a tapicerowana była w Paryżu. Klamki zostały odlane w Belgii, a zasłony sprowadziliśmy z Włoch – wymienia architekt.

W pokoju wspólnym uwagę zwraca jedna z kilku opraw kominkowych, przywiezionych przez poprzednią właścicielkę z Wielkiej Brytanii, oraz lampa „Onos 55” autorstwa Floriana Schulza. Zdjęcie: Thomas Heimann

Na poddaszu urządzono pokoje dzieci wyposażone w małe alkowy i meble z giętych rurek pochodzące z lat 30. Z kolei sercem kuchni, utrzymanej w ciepłej, ochrowej żółcieni, stał się okrągły stół „Compass rose” Maria Cerolego z lat 70. To realizacja, którą łatwo dostosować do podlegających ciągłej ewolucji potrzeb użytkowników. Dom wciąż się zmienia. Podobnie jak wykorzystane tu barwy. – Zależnie od tego, czy kolor pojawia się na powierzchni pionowej czy poziomej, czy działa w świetle sztucznym czy dziennym, zawsze wywiera inne wrażenie – zwraca uwagę architekt.

Gabinet z autorskim biurkiem „Faba” z litego dębu. Zdjęcie: Thomas Heimann

Przestrzeń wspólną z dużym oknem wykuszowym urządzono nad salonem. Znajdujące się tu meble mają służyć różnym domownikom. Projektu architekta są dwa fotele „Junior” z ramą z orzecha amerykańskiego oraz stolik „Walker” z lakierowanego na czerwono drewna i stali. Zdjęcie: Thomas Heimann

Jedna z ośmiu sypialni. W głębi fotel „Council” Pöpplera. Zdjęcie: Thomas Heimann

Artykuł ukazał się w 14. numerze „AD Polska”, listopad/grudzień 2025.

Zobacz też:


Czytaj więcej