Efekt psychologiczny: nowa realizacja Uniwersytetu Warszawskiego łączy brutalistyczną muskulaturę ze zniuansowanymi podziałami i efektownym detalem

Szczerość betonowej konstrukcji, rozwiązania energooszczędne i wszechobecna zieleń. Biuro Projekt Praga, które ponownie pojawia się na liście AD 100, stworzyło na warszawskiej Ochocie manifest ekobrutalizmu. Oto nowa siedziba Wydziału Psychologii UW: budynek akademicki na miarę XXI wieku.

Zdjęcia Nate Cook, ONI Studio
Efekt psychologiczny: nowa realizacja Uniwersytetu Warszawskiego łączy brutalistyczną muskulaturę ze zniuansowanymi podziałami i efektownym detalem

Gmach o żelbetowej, częściowo wyeksponowanej konstrukcji pokrywają betonowe prefabrykaty z domieszką żwiru rzecznego. Zdjęcie: Nate Cook

Kiedyś będzie tu główne forum kampusu – mówi Karolina Tunajek, wskazując na dość rozległą, wciąż niezabudowaną przestrzeń miasteczka uniwersyteckiego na warszawskiej Ochocie. – To ma być publiczny, zielony plac, dostępny nie tylko dla studentów i pracowników, ale też mieszkańców dzielnicy – dodaje Marcin Garbacki. Karolina i Marcin razem prowadzą pracownię Projekt Praga. Nawet w poważne architektoniczne tematy potrafią tchnąć lekkość i nowatorski urok, po mistrzowsku operują detalem. Między innymi dlatego ponownie trafili na naszą listę AD100. Jest początek października, właśnie rozpoczął się rok akademicki, architekci oprowadzają nas po nowo otwartej siedzibie Wydziału Psychologii UW, którą sami zaprojektowali.

Pięciokondygnacyjne atrium, w którym spotykają się funkcje społeczne i dydaktyczne. Z lewej tzw. dziuple, przeznaczone do pracy w małych grupach. Zdjęcie: ONI Studio

Na przyszłe forum gmach otwiera się południową elewacją. – Zwróćcie uwagę na zadaszenie wiszące nad parterem. To główny element kompozycyjny, który wychodzi poza obrys budynku, by odpowiadać skali planowanego placu – dodaje Garbacki. Pod zadaszeniem znajdują się ławki, stoły i stojaki rowerowe. – Jest pretekst, żeby się tamtędy przejść, przysiąść na chwilę. Dotąd na kampusie takich miejsc brakowało – twierdzi. Dzień jest raczej chłodny, więc wokół obiektu pustawo, za to w środku studenci okupują prawie każdą, starannie zaaranżowaną przestrzeń do nauki i spotkań. A tych w całym wnętrzu jest sporo, od kameralnych stref i kącików z autorskimi meblami w różnych konfiguracjach, po zawieszone nad atrium tarasy i tzw. dziuple, czyli niewielkie kostki przeznaczone do pracy w małych grupach.

Półotwarta sala przy ogrodzie na dachu z efektowną kompozycją okrągłych świetlików. Zdjęcie: Nate Cook

Spacerujemy po ogólnodostępnym parterze. Naturalne światło wpada przez ogromne szklane ściany. Uwagę przykuwa piękny, kasetonowy sufit z betonu; taki sam mają zewnętrzne zadaszenie obiegające budynek i usytuowane centralnie przeszklone audytorium. Tę amfiteatralnie ukształtowaną salę zagłębiono na jedną kondygnację. – Została przewidziana na blisko 400 osób, ale dzięki ruchomej ścianie można ją podzielić na dwie mniejsze – mówi Tunajek. Choć na korytarzach toczy się normalne wydziałowe życie, tu panuje absolutna cisza. – Budynek tak naprawdę ma dwa partery – dodaje tajemniczo architektka. Wychodzimy z audytorium, kręte schody prowadzą nas piętro wyżej. Przed nami otwiera się widok na przestronne, wysokie na pięć kondygnacji atrium. Też jest zalane światłem z wielkiego świetlika w dachu, które podkreśla iluzjonistyczną posadzkę z kilku rodzajów kolorowego lastryka. Wokół biegną galerie, z wejściami do sal seminaryjnych, pomieszczeń do pracy i badań oraz biblioteki. – Taki układ sprzyja naturalnym spotkaniom, wymianie myśli i budowaniu wydziałowej wspólnoty.

Taras przy bibliotece – uwagę zwraca tu charakterystyczne zadaszenie, którego kształt przypomina autorom paszczę krokodyla. Stalowe donice i meble powstały według projektu architektów. Zdjęcie: Nate Cook

Po jednej stronie atrium jest przestrzeń dydaktyczna, po drugiej – gabinety i wszystkie przestrzenie profesorskie. One się wzajemnie „widzą”, bo też w większości są przeszklone – tłumaczy Garbacki. Jak przystało na instytucję kształcącą przyszłych psychologów, nawiązywanie relacji i otwartość są tu kluczowe. Przez szyby widać prowadzone zajęcia i osoby korzystające z czytelni, a gdy student zobaczy, że wykładowca jest u siebie, może po prostu do niego wejść (gdy zajdzie potrzeba, przeszklenia można oczywiście przesłonić).

Fragment kasetonowego zadaszenia nad parterem budynku. Od góry porasta je łąka kwietna. Zdjęcie: ONI Studio

Projektanci podkreślają doskonałą współpracę z władzami uczelni. Od początku wspierała ich specjalna jednostka – Biuro Innowacji w Przestrzeni Akademickiej, w której skład wchodziło paru architektów. Znaleźli wzorcowe realizacje tego typu za granicą, prowadzili konsultacje z przyszłymi użytkownikami. – Przygotowali program inwestycji i moderowali proces powstawania projektu – zaznaczają projektanci. A wyzwań było sporo. Głównie w zakresie nowych wymogów dotyczących energooszczędności. W budynku praktycznie zrezygnowano z klimatyzacji mechanicznej (poza po mieszczeniami administracji i salami komputerowymi). W zamian wprowadzono pompy ciepła z odwiertami gruntowymi. – Wykonano 140 takich odwiertów, każdy o głębokości 90 metrów. One przede wszystkim chłodzą budynek, ale mogą go też ogrzewać – dodają.

Na betonowym tle wyróżniają się autorskie meble, utrzymane w wyrazistej, spójnej dla całego budynku kolorystyce. Zdjęcie: Nate Cook

Na dachu zamontowano panele fotowoltaiczne i zaaranżowano ogród – dodatkową warstwę izolacyjną. Wizytę w tym miejscu projektanci zostawili na koniec. Zróżnicowane kompozycje krzewów i traw na tle efektownej panoramy południowej części miasta robią wrażenie. Spektakularny widok roztacza się też z tarasu przy bibliotece. – W pracy konkursowej na tym tarasie nie planowaliśmy zadaszenia, ale potem stwierdziliśmy, że przydałaby się jakaś ochrona przed deszczem czy słońcem. Wymyślaliśmy różne warianty, ale żaden nie pasował. W końcu Jacek Wochowski, który koordynował projekt i odpowiadał za nadzór autorski, narysował na serwetce kształt przypominający paszczę krokodyla i od razu wiedzieliśmy, że to jest to – śmieje się Tunajek.

Kręcone schody łączą główny hol na parterze z poziomem atrium. Otrzymały formę spirali owiniętej wokół jednego ze słupów. Zdjęcie: Nate Cook

Pod daszkiem ustawiono wygodne ławki i okrągłe stoliki z malowanej na czerwono stali. Podobnie jak większość mebli w przestrzeniach wspólnych, a także pulpity w aulach, kontuary w kawiarni i szatni czy obudowy poidełek zostały zaprojektowane przez architektów specjalnie do tego obiektu. Autorski jest też system informacji wizualnej i graficzne oznaczenia przy koszach na recyklingowane śmieci. – Mogliśmy ten budynek opracować w sposób kompletny, od koncepcji urbanistyczno-architektonicznej po detale i całościową kolorystykę – opowiada architektka.

Budynek Wydziału Psychologii stanął na terenie kampusu na Ochocie. Zdjęcie: Nate Cook

Wycieczka dobiega końca. Przy wyjściu zwracamy jeszcze uwagę na kształt kamyków wykorzystanych w lastrykowej posadzce. – To żwir rzeczny. Próbowaliśmy różnych kamieni, ale ten z racji swoich obłych kształtów najlepiej wyglądał po przecięciu i wypolerowaniu. Użyliśmy go zarówno w betonowych prefabrykatach na elewacji, jak i w posadzce parteru oraz w płytach chodnikowych na zewnątrz – mówi Marcin. Trudno o lepszy przykład architektonicznej sztuki dedukcji i przywiązania do jakości. Przyszli psychologowie z pewnością to docenią.

Prowadzący Projekt Praga Karolina Tunajek i Marcin Garbacki mają już na koncie jedną realizację dla Uniwersytetu Warszawskiego, ukończony w 2024 roku nowy akademik uczelni na Służewcu. Zdjęcie: ONI Studio

Artykuł ukazał się w 15. numerze „AD Polska”, styczeń/luty 2026.

Zobacz też:


Czytaj więcej